piątek, 21 września 2018

Bluzka "śpiące koty"

Jestem ogromnym kotomaniakiem. Odkąd pamiętam, w moim otoczeniu zawsze był jakiś kot, a obecnie są aż 3. Co więcej, nie umiem przejść obojętnie nawet obok tych napotkanych na ulicy czy w pomieszczeniach i zawsze próbuję je przywołać i pogłaskać:) 

A dziś koty wystąpią w roli głównej również na nowej bluzce, która jest bardzo ważna i niezwykła z kilku powodów. Po pierwsze, dzianina, której użyłam do jej uszycia, była moim specjalnie wyselekcjonowanym prezentem urodzinowym (miała być to jakaś tkanina lub dzianina z wzorem kota, nawet bardzo ekscentryczna). Po drugie, wreszcie uszyłam z niej bluzkę z gumą przy dekolcie, taką hiszpankę:) Po trzecie, jej uszycie bardzo fajnie zbiegło się w czasie z dodatkowym wyzwaniem grupy Phenomenal Us, którego tytuł brzmiał "Kocia dzikość". Wszystko to razem sprawiło, że prace nad nią poszły błyskawicznie.

Dzianinę typu single jersey wybrałam sobie na dresówka.pl, bo tam właśnie znalazłam wzór najbardziej pasujący do tego, o jaki mi chodziło. Nawet był w tej sprawie mały research na jednej szyciowej grupie na facebooku i bardzo dziękuję wszystkim, którzy podsyłali mi linki do tkanin i dzianin w różne sympatyczne koty:)

Ponieważ pierwszy raz zamawiałam coś w tym sklepie, były obawy, czy z przesyłką wszystko  będzie ok, na szczęście paczka wylądowała u mnie nawet dzień przed urodzinami, także prezent dostałam idealnie na czas. 

Już podczas oglądania zdjęć dzianiny w sklepie internetowym zorientowałam się, że widzę z niej luźną bluzkę, z szerokimi rękawami, najlepiej falbaniastymi i długości 3/4. Dłuższe musiałyby być już węższe, gdyż byłyby na co dzień zbyt mało praktyczne. Dodatkowo, znalazłam wreszcie zaginioną wkładkę z wykrojami z Anny Moda na Szycie 4/2014 i tam własnie model 26 okazał się wykrojem na moja wymarzoną bluzkę. 

No i oto ona. Pozy będą nieraz dziwne, ale tak bardzo chciałam Wam pokazać te rękawy:)

bluzka koty

czwartek, 6 września 2018

Haftowana bluza z lekka folkowa

Czas przed wyjazdem w góry niemalże całościowo zajęłam sobie szyciem nowej bluzy. Bo wiecie jak to jest przed wyjazdami... Nagle się okazuje, że jakoś tak mało rzeczy jest w szafie i nie ma czego zabrać, a poza tym przyda się coś nowego, aby zdjęcia były bardziej różnorodne i można było po latach odróżnić, z którego roku to był wyjazd;)

Czerwoną dresówkę kupiłam zaledwie na kilka dni przed planowaną podróżą od razu z przeznaczeniem na bluzę. W górach akurat wszelka odzież sportowa bardzo się przydaje, więc mój upór był odpowiednio motywowany. 

Bluzę wykonałam na bazie konstrukcji dla kurtki. W ten sposób zaprojektowałam i uszyłam dresową sukienkę i byłam z tego wykroju bardzo zadowolona. Bluza jest dzięki temu odpowiednio luźna i wygodna w noszeniu. 

Dół i rękawy wykończyłam ściągaczami z tego samego materiału. Do dekoltu użyłam plisy skośnej z innej dzianiny. I właśnie to ten ostatni detal, na pierwszy rzut oka bardzo niepozorny, zainspirował mnie do ozdobienia bluzy naszywkami w kwiaty. Dostałam je niedawno w gratisie do pewnego zlecenia w komplecie z kilkoma innymi i wreszcie trafiła się okazja, aby z nich skorzystać. Gdy tylko przyłożyłam je do bluzy, urzekło mnie, jak ładnie się z nią komponują i jaki ciekawy efekt dają. Chociaż trochę się obawiałam naszywania haftu na dresówkę, szczególnie o takim nieregularnym wzorze (że będzie się rozciągać, wyjdzie nieestetycznie, a nie będę mieć czasu na poprawki), to podjęłam ryzyko, które bardzo mi się opłaciło i spodobało. Cały urok bluzy tkwi moim zdaniem właśnie w tych naszywkach:) Wyszło kwieciście i także odrobinę folkowo. W sam raz na wyjazd w góry. Zresztą, sami zobaczcie:

bluza z naszywkami

niedziela, 2 września 2018

Stylizacje sierpniowe

Nie mogę uwierzyć, że własnie zaczął się wrzesień. Jeszcze tak niedawno planowałam wakacje i wszystko, co z nimi związane, a tu już po nich i jesień już za pasem. Podobno jednak wrzesień ma być jeszcze bardzo ładny i możemy liczyć na przedłużenie lata. Mam nadzieję, że ta prognoza się sprawdzi, bo bardzo lubię późne, słoneczne lato:)

A teraz stylizacje sierpniowe po kolei. Zapraszam na przegląd:)

Sierpień rozpoczął się wesoło, bo od kapitańskiego tanga:) Taki był temat wyzwania grupy Phenomenal Us i polegał on na zaprezentowaniu się w stylu marynistycznym. W tym celu z czeluści garderoby wyciągnęłam białą bluzkę z szerokimi rękawami, której wykończenie dekoltu nieco kojarzy się z bluzką marynarza. Do tego niebieskie spodnie, czerwona kurtka oraz biało czarna torebka i, można powiedzieć, standardy kolorystyczne tego stylu zostały zachowane:)



Kurtka: Camaieu
Bluzka: Monnari
Spodnie: DIY
Buty: Prima Moda
Torebka: DIY

piątek, 17 sierpnia 2018

Sukienka w ryby

Tkaninę bawełnianą w ryby kupiłam podczas ubiegłorocznych wakacji nad morzem. Może pod wpływem tamtejszej atmosfery, albo dlatego, że jej wzór jednoznacznie kojarzy się z wakacjami i nadmorskimi klimatami, wyjątkowo przyciągnął moją uwagę. Pomyślałam sobie, idealny kandydat na pamiątkę znad morza, lepszy na pewno, niż te wszystkie maskotki, figurki i breloczki, które kupić można wszędzie, jak kraj długi i szeroki, tylko z innymi nazwami miejscowości. Nawiasem mówiąc, od dłuższego czasu moja ulubioną pamiątką z miejsca wypoczynku jest nowa tkanina:)

Wzór rafy koralowej jest dość wyrazisty, dla niektórych może nawet kiczowaty, ale jak dla mnie pełen uroku i mający "To coś", co sprawiło, że chciałam go koniecznie mieć na ubraniu. Od razu pomysł był na wakcyną sukienkę. Falbany u góry też od razu przyszły mi do głowy, moim zdaniem bardzo pasują do wzoru i dodatkowo go podkreślają. 

Mimo, iż pomysł był prosty i jasny od początku, z realizacją przyszło mi trochę poczekać. W ubiegłym roku inne projekty i dość szybkie nadejście jesieni sprawiły, że prace nad sukienką pełną parą ruszyły dopiero na początku tego lata. Udało mi się ja ukończyć rzutem na taśmę przed wyjazdem i bardzo się z tego cieszę. Do Krajobrazu nadmorskiego pasowała jak ulał:)

Robiąc zdjęcia już po przyjeździe jedna rzecz bardzo mnie zaskoczyła. Niesamowite jest, jak ten morski wzór na sukience pasuje do sierpniowego krajobrazu dojrzałego lata:) 


sobota, 11 sierpnia 2018

Stylizacje lipcowe

Sezon urlopowy dopadł i mnie. Dopadł, złapał i nie chciał wypuścić aż do tej chwili. Moje częste wyjazdy i letnia aura nie sprzyjały systematycznemu pisaniu, w zeszłym miesiącu był tylko jeden wpis na blogu (stylizacyjny zresztą) i potem długo, długo nic. Teraz będzie lepiej,  mam już trochę nowych rzeczy do pokazania, próbuję już myśleć nad wpisami o nich, chociaż odczuwam skutki zbyt długiej przerwy w tym temacie. Dlatego dziś na rozgrzewkę, a także, aby podsumować pierwszą część moich tegorocznych wakacji, wpis o stylizacjach w lipcu:)

Cieszę się, że podczas wyjazdu nad morze nie opuściłam wyzwania Phenomenal Us poświęconego wielkiemu błękitowi. Miałam ku temu nie tylko sprzyjający krajobraz, ale też i nową sukienkę, ukończoną tuż przed wyjazdem, na której bardzo mi zależało. Myślę, że sam wzór najlepiej tłumaczy, dlaczego:) 


Sukienka: DIY (wkrótce na blogu)
Okulary: Flying Tiger

czwartek, 19 lipca 2018

Stylizacje czerwcowe

19 lipca, a ja dopiero z wpisem o stylizacjach! Wybaczcie zastój, ale na początku tego miesiąca miał miejsce mój prawie dwutygodniowy urlop nad morzem, podczas którego ogólnie dużo się działo (dobrego!), a na nudę narzekać się nie dało, nawet w pochmurne i deszczowe dni. Plaża, morze, słońce i przepiękne, kochane Trójmiasto... tego było mi trzeba i na miejscu chciałam się delektować tamtejszą atmosferą:)

Wracam z urlopu z wpisem o stylizacjach czerwcowych. Jak widać, poprzedni miesiąc zostanie zapamiętany ze względu na piękną pogodę, która inspirowała do planowania letniego wypoczynku. Czerwiec sprzyjał także spędzaniu czasu wolnego na opalaniu, wypadach rowerowych i wszystkim, co wiązało się z wypoczynkiem z dala od miejskiego zgiełku. Na upalny weekend w domu wybierałam proste i wygodne stroje:


sobota, 30 czerwca 2018

Orientalna sukienka wiązana

Dziś będzie przeróbka bardzo wyjątkowa. Długa spódnica w kwiatowy wzór, utrzymana w kolorystyce złotej, granatowej i bordowej należała do mojej Mamy i podczas okresowych porządków bardzo wpadła mi w oko. Spodobała mi się także ze względu na tkaninę, z jakiej została uszyta. Nosi ona nazwę rayon i jest bardziej szlachetną odmianą wiskozy. Ponieważ w długich, plisowanych spódnicach jednak nie gustuję, postanowiłam przerobić ją na coś bardziej dla siebie.

Tak wyglądała przed przeróbką: