niedziela, 10 lutego 2019

Narzutka z pomponami

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie jak na warunki tego bloga. Cieszę się, że udało mi się wreszcie zamieścić nowy tekst i że dotyczy on nowej uszytej rzeczy, bo z pustymi rękoma nie byłoby tak fajnie wracać:) Ostatnio potrzebowałam trochę przerwy od social mediów, trochę zmian, za to szycie można powiedzieć, że u mnie było w rozkwicie. Ale może po kolei.

Zacznę od rzeczy, która, wbrew pozorom, była istnym szyciowym rollercoasterem. Jest to krótka narzutka z dzianiny wiskozowej. Wydawała się prosta w uszyciu, podczas pracy nad nią wystąpiły pewne komplikacje, a rezultat był kwestią szczęśliwego przypadku i tylko dzięki niemu wyszła w takiej formie, w jakiej miała być, a nawet bardziej efektownie:)

Narzutkę uszyłam z czerwonej wiskozowej dzianiny, którą zamówiłam w miekkie. Dzianina ta jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku, mięsista, a jednocześnie lejąca się. Do noszenia super sprawa, do szycia, niekoniecznie. Najpierw nie do końca trafiłam z formą, bo była robiona przeze mnie z myślą o kardiganie i tu okazała się za luźna i źle się układała. Przez to boki oraz rękawy zostały mocno zwężone. Trochę się obawiałam, że przez ten zabieg narzutka straci na wygodzie, ale na szczęście obecna forma jest bardzo ok:)

Później niezbyt ładnie wyglądały podłożenia. Materiał strasznie rozciągał się przy szyciu, choć  ścieg, docisk stopki i naprężenie nici były dobierane bardzo starannie. Co gorsza, "fale dunaju" nie znikały po uprasowaniu i zdałam sobie sprawę, że tam, gdzie było kilka warstw do przeszycia było po prostu za grubo. Ponieważ nie chciałam ścinać tak bardzo długości, a ślady po szwie były wyraźne, postanowiłam, że ścieg ukryję pod taśma z pomponami, która kiedyś wpadła mi przypadkiem w oko w pasmanterii i tym samym uratowała projekt i moje samopoczucie:) Wyszła ostatecznie trochę narzutka torreadora, ale bardzo fajna.

Chociaż sobie ponarzekałam na szycie, z samej narzutki jestem zadowolona, bo ten materiał naprawdę bardzo przyjemnie się nosi.

Zdjęcia robione, jak widać, jakiś czas temu. Obecnie po śniegu prawie nie ma śladu, można powiedzieć, że wiosna w pełni. Narzutkę prezentuję w wersji folkowej, głównie za sprawą sukienki z haftem, którą uszyłam niby z myślą o lecie, ale w zimowej scenerii bardzo mi się podoba:)

pompony









Pompony w zbliżeniu tak się prezentują. Będą trochę latać na wszystkie strony, ale stwierdziłam, że nie będzie to jakimś dużym problemem. Narzutka zapinana jest haftką.




6 komentarzy:

  1. Świetnie wygląda, te pompony idealnie pasują do tego kroju. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ładne, takie nawiazanie do polskich tradycji

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć,
    Masz rację, uratowałaś tę narzutkę. I rzeczywiście niektóre materiały, choć piękne, to bardzo źle się szyją. Taki ich urok ;)
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomponiki dodają wiele uroku. Miłego dnia 🙂

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie Ci wyszła narzutka. A w czerwieni bardzo Ci do twarzy.
    Moc pozdrowień posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Praca się opłaciła, a pompony zdecydowanie dodają narzutce charakteru;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń