czwartek, 26 kwietnia 2018

Blog ma 5 lat!

Jaka piękna rocznica dzisiaj wypada:) Dokładnie 26 kwietnia 2013 roku zamieściłam na blogu mój pierwszy wpis. Był on o szarej, polarowej pelerynie z ozdobnymi guzikami. Pelerynę tą mam do tej pory i nawet często ją noszę, bo jest świetną narzutką:)   

Jak tak teraz wspominam tamten dzień, to mam wrażenie, że był on całkiem niedawno. Kalendarz jednak nie kłamie, od tamtego dnia minęło już dokładnie 5 lat. Było w tym czasie mnóstwo nowych prac, inspiracji i szyciowych wyzwań. Były też chwile trudniejsze, jak to w życiu. Blog jednak tak bardzo wpisał się w moje życie, że na razie nie wyobrażam sobie, abym miała przestać go prowadzić.

Z tej okazji chcę podziękować jego czytelnikom, odwiedzającym i każdemu, kto wspierał mnie w mojej pasji. Fakt, że ktoś ogląda moje prace, czyta wpisy i przesyła mi na ich temat jakąś odpowiedź wpływa pozytywnie na systematyczność zarówno w pisaniu, jak i tworzeniu.

A z okazji 5 rocznicy, małe podsumowanie moich ulubionych prac z minionego roku:

Luźna bluzka z falbaną u dołu stała się moją ulubioną w garderobie odkąd tylko wyszła spod maszyny. Noszę ją bardzo często, bo też i do wielu stylizacji pasuje. Dodatkowo, zakochałam się w tym kolorze.

sobota, 21 kwietnia 2018

Letnie spodnie w egzotyczne kwiaty

Tkaninę bawełnianą w egzotyczne kwiaty kupiłam w zeszłym roku podczas moich wakacji nad morzem. Myślałam o tym, że uszyję sobie z niej coś z niej na następny letni urlop. Początkowo myślałam, że będzie to  sukienka. Problem w tym, że żaden konkretny fason nie przychodził mi do głowy i przez to zaczęłam zastanawiać się, czy nie uszyć z niej jednak spódnicy albo spodni. Ostatecznie, jak widać, zdecydowałam się na tą ostatnią opcję i nie żałuję. Doszłam do wniosku, że sukienka czy spódnica były by ok, ale to właśnie takich spodni potrzebuję na lato.

Spodnie zostały uszyte na podstawie samodzielnie przygotowanej formy. Nie jest to nogawka prosta, ale delikatnie zwężana ku dołowi. Spodnie nie były mocno dopasowywane, ze względu na właściwości tej tkaniny, która nie jest za bardzo elastyczna i zbyt wąskie spodnie byłyby zupełnie niepraktyczne. 

Jestem pewna, że podczas zbliżającego się lata ubarwią nie jedną stylizację:)

letnie spodnie

wtorek, 17 kwietnia 2018

Torebka królik

Niedawno na stronie Burdy znalazłam wykrój na oryginalne opakowanie na słodkości. Jest to torebka w kształcie królika. Zwróciłam na nią szczególna uwagę, bo sama właśnie wybierałam się na urodziny i miałam Ferrero Rocher jako część prezentu. Stwierdziłam, że w takim opakowaniu dość banalny prezent, jakim są słodycze zostanie podany w dużo ciekawszej formie.

Torebkę uszyłam z bawełnianej dekoracyjnej tkaniny, z której kiedyś zrobiłam poszewkę na poduszkę. Lamówka, detale uszu, oczka i nos są z dużo cieńszej bawełnianej tkaniny, która jak na razie przydaje mi się głównie na lamówki (np. przy wykańczaniu organizera na biurko).


piątek, 13 kwietnia 2018

Wiosenna kurtka w czerni i kwiatach

Wszyscy śmiali się, że wiosna tak długo nie przychodziła, bo czekała, aż skończę szyć tą kurtkę:) A mi się z nią nie spieszyło, bo ziąb za oknem nie motywował do jej szybkiego ukończenia. Prace nad kurtkami zresztą zawsze trwają u mnie długo, zwłaszcza, gdy składają się one z wielu elementów, brakuje mi na stanie sporego kawałka podszewki, odpowiedniej długości suwaka rozdzielczego, a jeszcze i nić się skończy.  Że już nie wspomnę o tym, że w formie też potrafię trochę pozmieniać. 

Wykrój pochodzi z Burdy 8/2012 (mój ulubiony numer), znajduje się pod numerem 118. Oryginał jest nieco krótszy, posiada kołnierz i lekko zwężane ku dołowi rękawy. Dodatkowo, według wytycznych z gazety, do jej uszycia powinno się wykorzystać dzianinę i skórę jagnięcą nappa. 

Moja kurtka została uszyta z czarnej wełny parzonej i resztek ortalionu pikowanego pozostałego po szyciu innej kurtki. Podszewka także jest pozostałością po tamtym szyciowym przedsięwzięciu, musiałam tylko dokupić kawałek na wnętrze kaptura. 

Kurtkę przedłużyłam o kilka centymetrów, bo chciałam naszyć jeszcze z przodu małe kieszonki w celach ozdobnych, chociaż pewnie chusteczkę albo bilet pomieszczą. Postanowiłam samodzielnie narysować do niej rękawy, bo koniecznie chciałam zrobić szerokie u dołu. No i oczywiście dodałam kaptur. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie zrobić jednak kołnierza albo stójki, ale stwierdziłam, że kaptur bardziej się przyda.

 kurtka wiosna

niedziela, 8 kwietnia 2018

Stylizacje marcowe

Tak, wiem, ostatnio jakby z życia blogowego się wycofałam. Miałam ostatnio trochę przygód z komputerem, przez co nie miałam możliwości opublikowania zdjęć z aparatu i mogłam polegać tylko na tych z telefonu. Komputer dopiero pod koniec miesiąca odzyskałam. Wpisy, które w marcu publikowałam na blogu udało mi się przygotować tylko dzięki temu, że miałam wcześniej zrobione do nich zdjęcia, już po obróbce i na dysku Google. Także dlatego nie pokazywałam stylizacji, bo miałam wątpliwości, czy nadają się one do pokazania.

Ostatecznie po długim namyśle zdecydowałam, że jednak je tutaj opublikuję. Stwierdziłam, że wyglądają całkiem nieźle. Także zaczynamy:)

Początek marca przywitał nas siarczystym mrozem, który miałam okazję przeczekać w górach. Na szczęście już 2 jego tydzień przyniósł nieco cieplejszą pogodę, dzięki której można było odstawić grube bluzy i zimowe buty, a przywitać się z botkami i (wreszcie) założyć pomarańczową bluzkę z falbaną, na którą bardzo czekałam:)


Bluzka: DIY
Spodnie: DIY
Botki: Wojas
Torebka: CCC

środa, 4 kwietnia 2018

Ozdoby wielkanocne

Jak tam poświąteczne nastroje? Już udało Wam się wrócić do rzeczywistości, czy jeszcze myślami jesteście na długim, świątecznym weekendzie? Ponieważ Wielkanoc bardzo lubię (szczerze mówiąc chyba nawet bardziej, niż Boże Narodzenie) to pozostanę jeszcze przy tym temacie i pokażę Wam świąteczne dekoracje, które uszyłam w tym roku.

Ale zanim napiszę tu o ozdobach, będzie jeszcze małe sprostowanie. To, co pojawiło się w Święta na moim Facebooku, o rzuceniu szycia i wyjeździe w góry, aby paść owce, to oczywiście był żart:) Cieszy mnie fakt, że wielu nie dało się na niego nabrać, a ja tym samym nie wyglądam na kogoś, kto po wielu latach ot tak rzuciłby coś tak ważnego. Chociaż przyznać muszę, że w tym żarcie było ziarno prawdy, czasem myślę o tym, czy nie wyprowadzić się w jakieś ładniejsze miejsce... ale wtedy szycie zabiorę ze sobą:) Bloga w miarę możliwości również.

Wracając już do dekoracji świątecznych.... Miałam okazję zrobić użytek z kilku arkuszy cienkiego filcu, które zalegają u mnie już od niemalże 4 lat i pomysłu na ich praktyczne wykorzystanie do tej pory nie miałam. Najpierw do naszej święconki uszyłam dwa ocieplacze na jajka (jakkolwiek to brzmi:)) w kształcie kurczaczków. W tym celu zużyłam filc w jaskrawo żółtym kolorze, a na dzióbki wykorzystałam resztki filcu czarnego. Oczka zrobione zostały z muliny: