poniedziałek, 19 lutego 2018

Mandarynkowa

Za oknem zimno, szaro i biało naprzemiennie, a ja miałam w ubiegłym tygodniu możliwość, aby oderwać się od tego wszystkiego, bo u mnie zapanował letni, wręcz wakacyjny klimat:) Wszystko za sprawą luźnej bluzki z falbaną, którą uszyłam z intensywnie pomarańczowego jerseyu, którego odcień kojarzy mi się z mandarynką.

Historia tej bluzki zaczęła się, gdy jakiś czas temu szukałam ładnych, gładkich dzianin. Udało mi się znaleźć dwie, które wyjątkowo przypadły mi do gustu, w kolorach pomarańczowym i fioletowym. Kupiłam je i chociaż do lata jeszcze daleko od razu zaczęłam nad nimi pracować. Chyba stęskniłam się za intensywnymi kolorami i nie bez znaczenia jest też fakt, że obie dzianiny są bardzo przyjemne w dotyku.

Na pierwszy ogień poszła dzianina mandarynkowa. Zdecydowałam, że uszyję z niej kimonową bluzkę z rękawem 3/4 (wykrój z Marfy, identyczny jak do czerwonej bluzki z rozcięciami), a z resztki zrobię u dołu falbanę, dzięki której całość będzie wyglądała ciekawiej. Plisę skośną przy dekolcie zrobiłam z resztek dzianiny przypominającej zamsz, z której szyłam już kiedyś bluzkę kimonową na sezon jesienno zimowy. Wszystko dlatego, że mandarynkowej dzianiny na zrobienie plisy ze skosu było już za mało.

Nawiasem mówiąc, ja chyba nie doceniałam pomarańczowego... Póki nie przymierzyłam do twarzy tej dzianiny to myślałam, że to nie mój kolor i że ja w czymkolwiek pomarańczowym po prostu zginę. Z tego powodu w mojej garderobie ubrań i dodatków w tym kolorze ze świecą szukać. A tu okazuje się, że nie dość, że to dla mnie twarzowy kolor, to jeszcze w jego towarzystwie nawet zwykłe dżinsowe spodnie nabierają blasku:)  Zresztą, sami rzućcie okiem:

bluzka pomarańczowa

wtorek, 13 lutego 2018

Sukienka dresowa

Sukienka dresowa to jest absolutna nowość wśród rzeczy, które szyłam i w mojej garderobie w ogóle. Mam tylko jedną, która do miana takowej mogłaby się zaliczać, niestety, jak na moje upodobania jest za krótka i po podniesieniu rąk do góry odsłania aż nazbyt wiele. Dlatego noszę ja tylko do spodni jako dłuższą bluzę. To ona jednak zainspirowała mnie do uszycia dresowej sukienki z prawdziwego zdarzenia. 

Formę dla niej przygotowałam na podstawie konstrukcji czegoś, co w mojej książce nosi nazwę "skafander". To taka luźna kurtka w stylu sportowym, chociaż nazwa kojarzy mi się raczej z czymś do nurkowania albo do lotu w kosmos:) Robi się go identycznie, jak formę dla bluzki, różnica tkwi jednak w dodatkach konstrukcyjnych, bo skafander ma być z założenia luźniejszy. Mi bardzo zależało na tym, aby moja sukienka dresowa była bardzo luźna i dlatego zdecydowałam się na taki zabieg. Na tym jednak tworzenie wykroju się nie skończyło. 

Początkowo sukienka miała wyglądać tak, że na dole miała mieć tylko 1 czarny pas, a dekolt chciałam wykończyć za pomocą czarnej plisy skośnej. Podczas przymiarek jednak nabrałam wątpliwości co do takiego wykończenia, bo moja sukienka, w której dominowała szara dresówka i luźny krój wyglądała raczej jak koszula nocna. Aby zmienić ją na bardziej codzienną, podjęłam decyzję o uzupełnieniu rękawów czarnymi mankietami, a także o dodaniu drugiego pasa na dole (bo ciekawiej będzie to wyglądało) i o dorysowaniu kaptura. O kaptur bałam się chyba najbardziej, bo po raz pierwszy tworzyłam go od zera samodzielnie. Wcześniej korzystałam z gotowców:) Na szczęście wytyczne na papavero okazały się bardzo pomocne, chociaż szew wymagał skrócenia, dzięki któremu kaptur lepiej dopasowuje się do kształtu głowy. Dodałam na nim zaszewki.

W rezultacie zużyłam więcej czarnej dresówki, przez co może i drugiej bluzy całej z niej nie uszyję, ale za to zyskałam bardzo ciekawą i mega wygodną sukienkę, która jak na obecną pogodę będzie bardzo potrzebna. I już się w niej zakochałam:)


poniedziałek, 5 lutego 2018

Styczniowe stylizacje

Pora na podsumowanie pierwszego miesiąca 2018 roku pod względem stylizacji. Całkiem sporo udało mi się tym razem ich pokazać i oby ta tendencja trwała jak najdłużej. Zapraszam na przegląd.

Styczeń u większości ludzi upływa pod znakiem wymyślania postanowień noworocznych i próbach ich realizacji lub i nie:) U mnie część z nich została doprecyzowana, a część... jeszcze się tworzy. Jednym z postanowień jakiś czas temu podzieliłam się na moim Facebooku, dotyczyło ono częstszego noszenia spódnic i sukienek na co dzień. Choć z realizacją na razie średnio wyszło, głównie przez względy pogodowe, tak przynajmniej na początku udało mi się stworzyć wygodny zestaw ze spódnicą z koła i bluzką w kwiatowy wzór:


Bluzka: DIY
Spódnica: DIY
Rajstopy: Gatta
Botki: n/n