sobota, 30 grudnia 2017

Kot z "antenką"

Prezentów świąteczno/noworocznych u mnie ciąg dalszy. Nie wszystkie jeszcze zostały rozdane, także nie mogę ich tutaj na razie pokazać, ale wczoraj jeden powędrował do właściciela i z tej okazji nawet powinien być dzisiaj zaprezentowany. Jutro sylwester, ostatni dzień w roku i znając życie wszyscy będą zajęci przygotowywaniem się do świętowania. Ja pewnie też, bo wybieram się na imprezę, a jeszcze nie zdecydowałam, co tu na siebie założyć (to nie z braku, to z dużej możliwości wyboru:)), także chcę Wam już dziś przedstawić kota, którego podarowałam komuś, komu moim zdaniem przydałby się kot, a z wielu powodów nie może mieć żywego. To niech ma chociaż takiego materiałowego z ogonem, który mi cały czas kojarzy się z antenką. I sąd pomysł na nazwę:) A tak w ogóle, kiedyś jak byłam młodsza, to tłumaczono mi, że ogon to u kota taka antena, za pośrednictwem której koty do siebie nawzajem "nadają". Dziś wiem, że rozmowy kotów to nieco bardziej złożona sprawa, właściwie cała mowa ich ciała bierze w tym udział i nie tylko ona.

Kota uszyłam z bawełnianej tkaniny dekoracyjnej o wyrazistych kolorach na podstawie szablonu znalezionego w internecie. W porównaniu do oryginału zmieniłam jedynie twarz, bo wykonałam zamknięte oczy i wąsy za pomocą ściegu potrójnego elastycznego na maszynie. Wypełnienie pochodzi z poduszki, a nosek wycięłam tradycyjnie z filcu. I oto on:

maskotka kot

sobota, 23 grudnia 2017

Prezenty (nie tylko) od święta

Świąteczny nastrój zdążył już na dobre zagościć w domach większości z Was. U mnie też i to nawet znacznie wcześniej, niż zazwyczaj. Już po Mikołajkach zabrałam się za  świąteczne wypieki, po raz pierwszy samodzielnie wykonałam pierniczki i kruche ciasteczka z mąki krupczatki, które wszyscy pokochali:) Tydzień temu ubrana została także choinka i udekorowany dom. Bez jakiejś przesady, gdyż od kilku lat razem z rodziną wyjeżdżam na święta, ale tak dla podkreślenia świątecznego nastroju. 

Po mikołajkach zaczęłam też szukać pomysłów na prezenty świąteczne. Dzisiaj zaprezentuję dwa uszyte, które zostały lub zostaną już niedługo przedstawione przyszłym właścicielom, więc nikomu nie zepsuję niespodzianki. Nie są może one wybitnie kojarzące się ze świętami, ale myślę, że dzięki temu będą cieszyły przez cały rok, a nie tylko w okresie Bożego Narodzenia. Uszyte są z tej samej tkaniny, więc pewna spójność stylu zostanie zachowana. 

Najpierw uszyty został w niecały jeden wieczór kotek- maskotka na urodziny mojego znajomego. Powstała z tego, co akurat miałam pod ręką, a że znajomy prowadzi warsztaty improwizacji teatralnej, to można spokojnie użyć stwierdzenia, że jest to maskotka improwizowana:) Miałam wtedy do dyspozycji nieco tkanin przeznaczonych na świąteczne prezenty i do maskotki wybrałam taką bawełniana w pasy kupioną w IKEA. Wykrój na nią znalazłam gdzieś w Internecie, gdyż jeśli chodzi o tworzenie zabawek to nie dysponuję jeszcze zbyt dużym doświadczeniem. Nosek wykrojony został z czarnego filcu, a oczy w różowe kwiaty pochodzą z moich zapasów guzików i były dodatkiem do kupionego kiedyś ubrania. Uważam, że tworzą ciekawy kontrast z tkaniną zasadniczą i dodają jej jeszcze więcej szaleństwa:) 




Drugą uszytą z tej tkaniny rzeczą była rękawica kuchenna. Rozmiar uniwersalny i prosty krój. Rękawica ta składa się z 3 warstw: tkaniny wierzchniej, ocieplacza i podszewki uszytej z surówki bawełnianej. Ocieplacz został przepikowany z podszewką. Jest tu także zawieszka.

rękawice kuchenne



Ponieważ już za chwilę zaczną się święta, chciałabym wszystkim czytelnikom życzyć radosnych, przyjemnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech będzie to czas magiczny :)

środa, 13 grudnia 2017

Sukienka na 4 pory roku

We wzorze na tej bawełnianej tkaninie zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Znalazłam ja w sklepie Mimoza na Nowym Świecie w Warszawie. Mimo, iż była w koszu z resztkami i w długości poniżej 1 metra  musiałam ją kupić, bo bym miała przez długi czas wyrzuty sumienia:)

Początkowo myślałam, że materiału wystarczy jedynie na spódnicę albo jakieś krótkie spodnie. W domu sprawdziłam jednak, czy będzie możliwe wykrojenie prostej sukienki i okazało się, że tak, chociaż bez doszycia czegoś u dołu się nie obyło. Ponieważ jednak od niedawna bardzo lubię sukienki, a szczególnie ich szycie, to wybrałam tą właśnie część garderoby.

Dla sukienki, ze względu na bardzo ograniczoną ilość materiału, wybrałam najprostszy fason, dopasowany w talii i na wysokości biustu za pomocą zaszewek. Przedłużyłam ją o pas czarnej, bawełnianej tkaniny, z której też zrobiłam lamówki przy dekolcie i podkrojach pach. Dodatkowo dekolt ozdobiłam pasmanterią, czarno białymi kwiatami, bo podczas przymiarek stwierdziłam, że pasują do charakteru tej sukienki.

Ogólnie jestem z niej bardzo zadowolona, zwłaszcza, że ze względu na swoją kolorystykę i wzór będzie pasowała do stylizacji w zasadzie przez cały rok. Jesienią i zimą można ją nosić z grubymi, czarnymi rajstopami i płaszczem. Wiosna i latem rajstopy można zamienić na cieńsze, albo w ogóle z nich zrezygnować i nosić ją z żakietem lub cienka kurtką. Uwielbiam takie rzeczy:)

sukienka mini

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Stylizacje listopadowe

Koniec roku coraz bliżej, ładniejsza część jesieni minęła, a u nas już zdążyła zrobić się zima. Kilka dni temu spadł pierwszy śnieg, nawet bez awarii prądu się nie obyło, a ja naszykowałam sobie już trochę stylizacji zimowych i w wolnych chwilach będę je uwieczniać:) A tymczasem przegląd tego, co nosiłam w listopadzie.

Początek miesiąca, tuż po wszystkich świętych był moim zdaniem jeszcze dość ciepły. Na zewnątrz wystarczył jeszcze płaszcz jesienny i botki i zimno w nich nie było. A do tego wygodna, pasiasta bluzka z szerokimi rękawami i dżinsowe spodnie:


Płaszcz: Orsay
Bluzka: DIY
Spodnie: DIY
Botki: Wojas
Torba: Jacqueline Riu
Szalik: Diverse
Rękawiczki: Wittchen