poniedziałek, 25 września 2017

Jesień średniowiecza

W tym roku jesień przyszła bardzo szybko, już praktycznie na początku września. Zrobiło się chłodniej, więcej dni było deszczowych i mglistych i przez to miało się wrażenie że mamy już od dawna październik albo nawet listopad. Mimo to, od jakiegoś czasu lubię jesień. Jej zapach, kolorystykę krajobrazu i pretekst do zmiany garderoby, bo w końcu ile tylko letnie ciuchy można nosić? :) Lato jest fajne, ale ma również swoje minusy. W upalne dni bardzo ciężko jest się skupić na pracy, a umysł jest na jakby jednym długim wyjeździe.

Ze względu na warunki panujące na zewnątrz zaczęłam myśleć o uszyciu sobie czegoś na sezon jesień/zima. Miałam zacząć od kurtki, ale ją zostawiłam sobie jednak na później, w zamian za to powstała bluzka z zielonej dzianiny w kolorowe prążki. Formę dla niej zrobiłam sama na podstawie wykroju bluzki podstawowej. Posiada ona luźny fason, pozbawiona jest zaszewek i sięga do bioder. Dekolt został wykończony za pomocą plisy skośnej. Bluzkę tą najbardziej wyróżniają rękawy rozszerzane ku dołowi, które ozdobiłam za pomocą czarnej, elastycznej koronki. Rękawy początkowo miały być zakończone mankietem, albo tunelikiem z gumą, ale podczas przymiarek, doszłam do wniosku, że szerokie, puszczone luzem bardziej pasują do charakteru bluzki.

Bardzo cieszy mnie, że bluzkę sfotografowałam na tle dzikiego wina obrastającego stary dom dziadków i to jeszcze w ponury dzień. Ta sceneria jest wprost idealna, aby jak najlepiej pokazać jej jesienny charakter:)

bluzka na jesień

czwartek, 14 września 2017

Urodzinowa bluzka z riuszkami

Wrzesień zawsze kojarzył mi się z początkiem roku szkolnego i moimi urodzinami. Choć czasy szkolne mam już za sobą (oczywiście żadne tam narzekanie:)), postanowiłam uszyć sobie teraz elegancką bluzkę z riuszkami. Pomyślałam, że będzie ona ładnym prezentem urodzinowym.

Bluzka powstała z resztek granatowej bawełnianej tkaniny, którą kupiłam jeszcze w czasach mojego kursu zawodowego. Początkowo tkanina ta miała być przeznaczona jedynie do szycia wprawek krawieckich, ale po kilku rzeczach zrobiło mi się jej szkoda jak na taki cel. Ogólnie bardzo lubię granatowy kolor i zaczęłam myśleć o uszyciu z niej czegoś do noszenia, a nie tylko do segregatora z pomocami naukowymi:)

Tkaniny nie było zbyt dużo, dlatego postanowiłam wykroić z niej zapinaną, luźną bluzkę bez rękawów, do której formę przygotowałam sama. Z resztek zrobiłam lamówki na dekolt i podkroje pach, a także ozdobne riuszki przy listwach na guziki. Te riuszki chyba ze 3 razy wypruwałam i przyszywałam ponownie, bo miałam wrażenie, że są nierówne i źle wyglądają. Guziki wybrałam małe, białe, na zasadzie kontrastu z ciemną tkaniną.

Bluzkę najpierw miałam zaprezentować razem z prostą, czarną spódnicą i butami w kolorze écru. Miało być elegancko dla podkreślenia okazji, na jaką została ona uszyta. W ostatniej chwili jednak rozmyśliłam się, bo skoro to bluzka na moje urodziny, to wolałam zaprezentować ja bardziej "po swojemu", czyli z kwiecistymi spodniami i w czarnych butach na obcasie. I oto efekty:
bluzka z riuszką

czwartek, 7 września 2017

Stylizacje w sierpniu

Podczas tworzenia tego podsumowania w pewien deszczowy, wrześniowy dzień, aż nie mogłam uwierzyć w to, że zdjęcia tutaj zamieszczone pochodzą zaledwie sprzed miesiąca. Na zdjęciach jeszcze szorty, sandałki, a teraz już długie spodnie i botki jesienne w użyciu. Ja już zresztą po pierwszym przygotowaniu garderoby do jesieni jestem, wyciągnęłam z czeluści garderoby nieco grubsze ubrania, nie pakując jednocześnie tych letnich, bo jeszcze w lepszą pogodę wierzę:)

Mam wrażenie, że lato wyjątkowo szybki mi minęło i nie wiem, czy ma to związek z tym, że letniej pogody było mało i nie zdążyłam się nią w pełni nacieszyć, czy z tym, że wiele się u mnie w tym czasie działo. Mimo to, udało mi się w tym krótkim czasie aktywnie wypocząć i naładować się bardzo pozytywną energią. W tym momencie nawet mocno jesienna aura nie jest w stanie mi nastroju popsuć:) Zresztą, ja od pewnego czasu lubię nawet koniec lata i początek jesieni, bo czas ten ma w sobie wiele uroku.

Przygotowując wpis mogłam sobie dodatkowo przypomnieć wyjazdowy sierpień, a wiadomo, że wspomnienia z wyjazdów zazwyczaj są bardzo miłe, szczególnie już po sezonie. Zapraszam na podsumowanie:)

Początek sierpnia spędziłam jeszcze w Gdańsku, były to ostatnie dni mojego urlopu w tym pięknym mieście. Upały były wtedy niebywałe w tym miejscu, zostały nam wynagrodzone 3 pierwsze, bardzo deszczowe dni. Najwięcej zdjęć ogólnie zrobiłam na Ulicy Mariackiej, mojej zdecydowanie ulubionej w całym Gdańsku:



Bluzka: DIY
Szorty: DIY
Torebka: CCC
Sandałki: H&M
Bransoletki: Yves Rocher