sobota, 30 grudnia 2017

Kot z "antenką"

Prezentów świąteczno/noworocznych u mnie ciąg dalszy. Nie wszystkie jeszcze zostały rozdane, także nie mogę ich tutaj na razie pokazać, ale wczoraj jeden powędrował do właściciela i z tej okazji nawet powinien być dzisiaj zaprezentowany. Jutro sylwester, ostatni dzień w roku i znając życie wszyscy będą zajęci przygotowywaniem się do świętowania. Ja pewnie też, bo wybieram się na imprezę, a jeszcze nie zdecydowałam, co tu na siebie założyć (to nie z braku, to z dużej możliwości wyboru:)), także chcę Wam już dziś przedstawić kota, którego podarowałam komuś, komu moim zdaniem przydałby się kot, a z wielu powodów nie może mieć żywego. To niech ma chociaż takiego materiałowego z ogonem, który mi cały czas kojarzy się z antenką. I sąd pomysł na nazwę:) A tak w ogóle, kiedyś jak byłam młodsza, to tłumaczono mi, że ogon to u kota taka antena, za pośrednictwem której koty do siebie nawzajem "nadają". Dziś wiem, że rozmowy kotów to nieco bardziej złożona sprawa, właściwie cała mowa ich ciała bierze w tym udział i nie tylko ona.

Kota uszyłam z bawełnianej tkaniny dekoracyjnej o wyrazistych kolorach na podstawie szablonu znalezionego w internecie. W porównaniu do oryginału zmieniłam jedynie twarz, bo wykonałam zamknięte oczy i wąsy za pomocą ściegu potrójnego elastycznego na maszynie. Wypełnienie pochodzi z poduszki, a nosek wycięłam tradycyjnie z filcu. I oto on:

maskotka kot

sobota, 23 grudnia 2017

Prezenty (nie tylko) od święta

Świąteczny nastrój zdążył już na dobre zagościć w domach większości z Was. U mnie też i to nawet znacznie wcześniej, niż zazwyczaj. Już po Mikołajkach zabrałam się za  świąteczne wypieki, po raz pierwszy samodzielnie wykonałam pierniczki i kruche ciasteczka z mąki krupczatki, które wszyscy pokochali:) Tydzień temu ubrana została także choinka i udekorowany dom. Bez jakiejś przesady, gdyż od kilku lat razem z rodziną wyjeżdżam na święta, ale tak dla podkreślenia świątecznego nastroju. 

Po mikołajkach zaczęłam też szukać pomysłów na prezenty świąteczne. Dzisiaj zaprezentuję dwa uszyte, które zostały lub zostaną już niedługo przedstawione przyszłym właścicielom, więc nikomu nie zepsuję niespodzianki. Nie są może one wybitnie kojarzące się ze świętami, ale myślę, że dzięki temu będą cieszyły przez cały rok, a nie tylko w okresie Bożego Narodzenia. Uszyte są z tej samej tkaniny, więc pewna spójność stylu zostanie zachowana. 

Najpierw uszyty został w niecały jeden wieczór kotek- maskotka na urodziny mojego znajomego. Powstała z tego, co akurat miałam pod ręką, a że znajomy prowadzi warsztaty improwizacji teatralnej, to można spokojnie użyć stwierdzenia, że jest to maskotka improwizowana:) Miałam wtedy do dyspozycji nieco tkanin przeznaczonych na świąteczne prezenty i do maskotki wybrałam taką bawełniana w pasy kupioną w IKEA. Wykrój na nią znalazłam gdzieś w Internecie, gdyż jeśli chodzi o tworzenie zabawek to nie dysponuję jeszcze zbyt dużym doświadczeniem. Nosek wykrojony został z czarnego filcu, a oczy w różowe kwiaty pochodzą z moich zapasów guzików i były dodatkiem do kupionego kiedyś ubrania. Uważam, że tworzą ciekawy kontrast z tkaniną zasadniczą i dodają jej jeszcze więcej szaleństwa:) 




Drugą uszytą z tej tkaniny rzeczą była rękawica kuchenna. Rozmiar uniwersalny i prosty krój. Rękawica ta składa się z 3 warstw: tkaniny wierzchniej, ocieplacza i podszewki uszytej z surówki bawełnianej. Ocieplacz został przepikowany z podszewką. Jest tu także zawieszka.

rękawice kuchenne



Ponieważ już za chwilę zaczną się święta, chciałabym wszystkim czytelnikom życzyć radosnych, przyjemnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech będzie to czas magiczny :)

środa, 13 grudnia 2017

Sukienka na 4 pory roku

We wzorze na tej bawełnianej tkaninie zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Znalazłam ja w sklepie Mimoza na Nowym Świecie w Warszawie. Mimo, iż była w koszu z resztkami i w długości poniżej 1 metra  musiałam ją kupić, bo bym miała przez długi czas wyrzuty sumienia:)

Początkowo myślałam, że materiału wystarczy jedynie na spódnicę albo jakieś krótkie spodnie. W domu sprawdziłam jednak, czy będzie możliwe wykrojenie prostej sukienki i okazało się, że tak, chociaż bez doszycia czegoś u dołu się nie obyło. Ponieważ jednak od niedawna bardzo lubię sukienki, a szczególnie ich szycie, to wybrałam tą właśnie część garderoby.

Dla sukienki, ze względu na bardzo ograniczoną ilość materiału, wybrałam najprostszy fason, dopasowany w talii i na wysokości biustu za pomocą zaszewek. Przedłużyłam ją o pas czarnej, bawełnianej tkaniny, z której też zrobiłam lamówki przy dekolcie i podkrojach pach. Dodatkowo dekolt ozdobiłam pasmanterią, czarno białymi kwiatami, bo podczas przymiarek stwierdziłam, że pasują do charakteru tej sukienki.

Ogólnie jestem z niej bardzo zadowolona, zwłaszcza, że ze względu na swoją kolorystykę i wzór będzie pasowała do stylizacji w zasadzie przez cały rok. Jesienią i zimą można ją nosić z grubymi, czarnymi rajstopami i płaszczem. Wiosna i latem rajstopy można zamienić na cieńsze, albo w ogóle z nich zrezygnować i nosić ją z żakietem lub cienka kurtką. Uwielbiam takie rzeczy:)

sukienka mini

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Stylizacje listopadowe

Koniec roku coraz bliżej, ładniejsza część jesieni minęła, a u nas już zdążyła zrobić się zima. Kilka dni temu spadł pierwszy śnieg, nawet bez awarii prądu się nie obyło, a ja naszykowałam sobie już trochę stylizacji zimowych i w wolnych chwilach będę je uwieczniać:) A tymczasem przegląd tego, co nosiłam w listopadzie.

Początek miesiąca, tuż po wszystkich świętych był moim zdaniem jeszcze dość ciepły. Na zewnątrz wystarczył jeszcze płaszcz jesienny i botki i zimno w nich nie było. A do tego wygodna, pasiasta bluzka z szerokimi rękawami i dżinsowe spodnie:


Płaszcz: Orsay
Bluzka: DIY
Spodnie: DIY
Botki: Wojas
Torba: Jacqueline Riu
Szalik: Diverse
Rękawiczki: Wittchen

środa, 22 listopada 2017

Eleganckie czarne spodnie

Wystarczy chociaż pobieżnie przejrzeć tego bloga aby zauważyć, że mam słabość do wzorzystych tkanin. Zwłaszcza wzór kwiatowy wyjątkowo przypadł mi do gustu i też najczęściej pojawia się on wśród uszytych rzeczy. Wzory są fajne, ale nieraz trudno je ze sobą połączyć w taki sposób, aby wyglądały ciekawie i przyjemnie dla oka i przez to zestawy trzeba dobierać bardzo ostrożnie. Dlatego czasami przełamuję w sobie chęć zakupu kolejnego kwiecistego materiału na rzecz gładkiego i szyję z niego coś, co będzie podstawą dla wielu stylizacji, na przykład spodnie albo spódnicę. 

Kolejny basic do kolekcji to wąskie, czarne spodnie z krepy wełnianej. Takie o bardziej eleganckim charakterze, a jednocześnie bardzo wygodne i przyjemne w noszeniu. Wykrój opracowałam na podstawie wytycznych do konstrukcji spodni podstawowych, jednak zwęziłam znacząco nogawki. Dodałam też kieszenie w karczkach biodrowych i szlufki.

Zestawiłam je razem z bluzką z dzianiny imitującej zamsz, również własnego projektu i wykonania. Więcej o niej TUTAJ.

czarne spodnie

czwartek, 16 listopada 2017

Ocieplacz na dzbanek kot

Dzisiejsza praca to pomysł na prezent dla osoby, która uwielbia sypaną herbatę i koty. Postanowiłam uszyć dla niej ocieplacz na dzbanek w kształcie kota:) Wykrój powstał na bazie mojego rysunku. Wymierzyłam jeden z czajników i do niego odniosłam wszystkie istotniejsze wymiary. Uszyty został z bawełnianej beżowej tkaniny. Dół usztywniony jest za pomocą ociepliny przepikowanej razem z bawełniana tkaniną, a głowa kota za pomocą wypełnienia do poduszki.

ocieplacz na dzbanek kot

Tak kot prezentuje się z tyłu, jest bardzo dopasowany do czajnika, bo zrobiłam go dokładnie na jego wymiar. Nie wiem, czy w przyszłości nie powinnam dodać kilka cm luzu:


Kot ocieplacz ma oczy i wąsy zaznaczone za pomocą stebnowania maszynowego. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie zrobić innych oczu, ale stwierdziłam, że dzięki takim wygląda na zrelaksowanego i zadowolonego. A kwiat, który ozdabia jego szyję miał być kiedyś broszką. Nie byłam jednak zadowolona z niego w takiej formie, więc został odłożony do szuflady z ozdobami i czekał na swoją szansę. Postanowiłam wykorzystać go właśnie do tego projektu, zwłaszcza, że kolorystycznie pasuje do noska. Oba detale wykonane zostały z czerwonego filcu, a w środku kwiatu jest ozdobny guzik i małe białe koraliki:

ocieplacz na dzbanek

A tak wygląda pikowanie po wewnętrznej stronie ocieplacza:


Jako prezent na szczęście bardzo się spodobał:)

środa, 8 listopada 2017

Stylizacje październikowe

Niedawno złapałam się na myśli, że coraz bardziej lubię jesień. Głównie za jej barwny krajobraz, na który składają się połączenia żółtych, zielonych i czerwonych liści drzew, które wyglądają równie pięknie w słońcu i we mgle. Za charakterystyczny zapach, wypełniony ciepłem i spokojem. Za to, że nie ma upałów, a dzięki temu można lepiej skupić się na pracy. Za wieczory, które chętnie spędza się przy kubku gorącej, aromatycznej herbaty i lekturze. I w końcu za to, że wymaga ona zmianę garderoby. Gdyby przez cały rok nosić to samo, znudziłoby się każdemu:)

Październik to miesiąc, kiedy skoki temperatur potrafią być zaskakujące. Są dni, kiedy dobrze jest wyciągnąć z szafy wełniany płaszczyk i ubrać rękawiczki, bo zimno daje się porządnie we znaki. Ponieważ wybrałam czarny płaszcz, aby nie wyglądać w nim zbyt ponuro, zdecydowałam się na czerwone dodatki:


Płaszcz: Orsay
Kardigan: Jackpot & Cottonfield
Bluzka: Jacqueline Riu
Spodnie: DIY
Botki: Wojas
Torba: DIY
Rękawiczki: Wittchen

czwartek, 2 listopada 2017

Krawieckie zakupy #10: Zestaw szpulek do bębenka z Flying Tiger Copenhagen

Ten wpis publikuję z małym opóźnieniem, miał być kilka dni temu, ale znów pewne okoliczności sprawiły, że na bloga czasu zabrakło. Ale przechodząc do rzeczy... Oto niedawne znalezisko z Flying Tiger Copenhagen w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej na dziale poświęconym DIY.  Zestaw zawiera 25 szpulek do bębenka w różnych kolorach. Pasują one do większości maszyn do szycia. Są wykonane z tworzywa sztucznego i sprzedawane w plastikowym pudełku, które później ułatwia ich przechowywanie. Całość kosztowała mnie ok. 8 zł i bardzo się u mnie przydaje, bo czasami pracuję nad rzeczami w zupełnie innych kolorach i szpulek lepiej mieć do dyspozycji za dużo, niż za mało:)

flying tiger copenhagen diy

środa, 25 października 2017

Kurtka pikowana w kwiaty

W poprzednim wpisie, gdzie dość szczegółowo opisałam cechy charakterystyczne ortalionu pikowanego z ocieplaczem, padło wiele pytań na temat co sobie z niego uszyłam. Przychodzę z odpowiedzią, powstała taka oto kurtka z kapturem. Gdy kupowałam tą tkaninę podczas wakacji nad morzem, to od razu z zamiarem uszycia sobie z niego albo kurtki albo płaszcza na przejściową porę roku. Zdecydowałam się na kurtkę, bo była mi akurat bardziej potrzebna, ale materiału po krojeniu zostało tyle, że jeszcze jedną na pewno będzie można z niego zrobić. 

Posłużyłam się wykrojem na bluzę z Burdy Szycie krok po kroku 1/2014. Długość była odpowiednia, a i coś z rękawem raglanowym chciałam mieć. Jak na razie nie chciało mi się robić samodzielnie wykroju dla kurtki, chociaż po ilości poprawek, jakie naniosłam, czasowo wyszłoby mi chyba na to samo:) 

Efekt końcowy bardzo różni się od pierwowzoru. Kurtkę bardziej dopasowałam do sylwetki, zwłaszcza z tyłu, gdzie dodałam nawet cięcie pośrodku (chwilami się zastanawiam, czy trochę z tym dopasowaniem nie przesadziłam). Nie dodawałam żadnych ściągaczy, a zamiast stójki zrobiłam kaptur trzyczęściowy, na który wykrój wzięłam z Burdy 9/2014, #118, taki sam, jak przy lnianej kurtce na lato. Także jak widać, to rzecz bardzo kombinowana jest i było przy tym mnóstwo zabawy i nie tylko. Trud się opłacił, bo na pogodę jaka właśnie się zrobiła będzie jak znalazł:)

kurtka pikowana z kapturem

wtorek, 17 października 2017

Ortalion pikowany

Zanim zaprezentuję tutaj rzecz, która powstawała przez około miesiąc, napiszę o tkaninie, z którą przyszło mi w tym czasie pracować. A składała się ona z 3 warstw. Pierwsza to ortalion czarny w kwiatowy wzór, druga to włóknina, a trzecia siateczka "trzymająca" włókninę. Zacznę od kilku słów na temat tych warstw.

Ortalion to tkanina z ciągłych włókien syntetycznych, dokładnie poliamidowych (stilonu), powlekana apreturą wodoszczelną (impregnującą), która zabezpiecza materiał przed działaniem wody. Oznacza to, że rzecz z niego uszyta nie przemaka, ale też nie przepuszcza pary wodnej i potu. Co za tym idzie, nie jest higieniczna i lepiej jest ją stosować na rzeczy nie będące zbyt blisko ciała. Ortalion z apreturą wodoszczelną także chroni przed wiatrem.

pikówka

poniedziałek, 9 października 2017

Stylizacje we wrześniu

Tym razem stylizacje wrześniowe wyjątkowo dopiero we wpisie. Wybaczcie tę małą przerwę we wrzucaniu ich na bieżąco. Albo brakowało mi na to czasu, albo też i mała przerwa była mi zwyczajnie potrzebna. Kilka zdjęć na szczęście w tamtym czasie powstało, dlatego podzielę się nimi teraz.

W tym roku lato bardzo szybko dobiegło końca, już z początkiem września zrobiło się deszczowo i wyraźnie chłodniej, a dni słonecznych było zdecydowanie za mało. Na początku miesiąca jeszcze trudno było rozstać się z letnimi ubraniami, więc w pewien deszczowy dzień na wystawę figur stalowych wybrałam cienką, czerwoną kurtkę, którą zestawiłam razem z  letnim topem z nadrukiem do spodni jeansowych i sportowych butów:


Kurtka: Camaieu
Bluzka: Reporter
Spodnie: DIY
Buty: Ryłko
Torebka: CCC

poniedziałek, 25 września 2017

Jesień średniowiecza

W tym roku jesień przyszła bardzo szybko, już praktycznie na początku września. Zrobiło się chłodniej, więcej dni było deszczowych i mglistych i przez to miało się wrażenie że mamy już od dawna październik albo nawet listopad. Mimo to, od jakiegoś czasu lubię jesień. Jej zapach, kolorystykę krajobrazu i pretekst do zmiany garderoby, bo w końcu ile tylko letnie ciuchy można nosić? :) Lato jest fajne, ale ma również swoje minusy. W upalne dni bardzo ciężko jest się skupić na pracy, a umysł jest na jakby jednym długim wyjeździe.

Ze względu na warunki panujące na zewnątrz zaczęłam myśleć o uszyciu sobie czegoś na sezon jesień/zima. Miałam zacząć od kurtki, ale ją zostawiłam sobie jednak na później, w zamian za to powstała bluzka z zielonej dzianiny w kolorowe prążki. Formę dla niej zrobiłam sama na podstawie wykroju bluzki podstawowej. Posiada ona luźny fason, pozbawiona jest zaszewek i sięga do bioder. Dekolt został wykończony za pomocą plisy skośnej. Bluzkę tą najbardziej wyróżniają rękawy rozszerzane ku dołowi, które ozdobiłam za pomocą czarnej, elastycznej koronki. Rękawy początkowo miały być zakończone mankietem, albo tunelikiem z gumą, ale podczas przymiarek, doszłam do wniosku, że szerokie, puszczone luzem bardziej pasują do charakteru bluzki.

Bardzo cieszy mnie, że bluzkę sfotografowałam na tle dzikiego wina obrastającego stary dom dziadków i to jeszcze w ponury dzień. Ta sceneria jest wprost idealna, aby jak najlepiej pokazać jej jesienny charakter:)

bluzka na jesień

czwartek, 14 września 2017

Urodzinowa bluzka z riuszkami

Wrzesień zawsze kojarzył mi się z początkiem roku szkolnego i moimi urodzinami. Choć czasy szkolne mam już za sobą (oczywiście żadne tam narzekanie:)), postanowiłam uszyć sobie teraz elegancką bluzkę z riuszkami. Pomyślałam, że będzie ona ładnym prezentem urodzinowym.

Bluzka powstała z resztek granatowej bawełnianej tkaniny, którą kupiłam jeszcze w czasach mojego kursu zawodowego. Początkowo tkanina ta miała być przeznaczona jedynie do szycia wprawek krawieckich, ale po kilku rzeczach zrobiło mi się jej szkoda jak na taki cel. Ogólnie bardzo lubię granatowy kolor i zaczęłam myśleć o uszyciu z niej czegoś do noszenia, a nie tylko do segregatora z pomocami naukowymi:)

Tkaniny nie było zbyt dużo, dlatego postanowiłam wykroić z niej zapinaną, luźną bluzkę bez rękawów, do której formę przygotowałam sama. Z resztek zrobiłam lamówki na dekolt i podkroje pach, a także ozdobne riuszki przy listwach na guziki. Te riuszki chyba ze 3 razy wypruwałam i przyszywałam ponownie, bo miałam wrażenie, że są nierówne i źle wyglądają. Guziki wybrałam małe, białe, na zasadzie kontrastu z ciemną tkaniną.

Bluzkę najpierw miałam zaprezentować razem z prostą, czarną spódnicą i butami w kolorze écru. Miało być elegancko dla podkreślenia okazji, na jaką została ona uszyta. W ostatniej chwili jednak rozmyśliłam się, bo skoro to bluzka na moje urodziny, to wolałam zaprezentować ja bardziej "po swojemu", czyli z kwiecistymi spodniami i w czarnych butach na obcasie. I oto efekty:
bluzka z riuszką

czwartek, 7 września 2017

Stylizacje w sierpniu

Podczas tworzenia tego podsumowania w pewien deszczowy, wrześniowy dzień, aż nie mogłam uwierzyć w to, że zdjęcia tutaj zamieszczone pochodzą zaledwie sprzed miesiąca. Na zdjęciach jeszcze szorty, sandałki, a teraz już długie spodnie i botki jesienne w użyciu. Ja już zresztą po pierwszym przygotowaniu garderoby do jesieni jestem, wyciągnęłam z czeluści garderoby nieco grubsze ubrania, nie pakując jednocześnie tych letnich, bo jeszcze w lepszą pogodę wierzę:)

Mam wrażenie, że lato wyjątkowo szybki mi minęło i nie wiem, czy ma to związek z tym, że letniej pogody było mało i nie zdążyłam się nią w pełni nacieszyć, czy z tym, że wiele się u mnie w tym czasie działo. Mimo to, udało mi się w tym krótkim czasie aktywnie wypocząć i naładować się bardzo pozytywną energią. W tym momencie nawet mocno jesienna aura nie jest w stanie mi nastroju popsuć:) Zresztą, ja od pewnego czasu lubię nawet koniec lata i początek jesieni, bo czas ten ma w sobie wiele uroku.

Przygotowując wpis mogłam sobie dodatkowo przypomnieć wyjazdowy sierpień, a wiadomo, że wspomnienia z wyjazdów zazwyczaj są bardzo miłe, szczególnie już po sezonie. Zapraszam na podsumowanie:)

Początek sierpnia spędziłam jeszcze w Gdańsku, były to ostatnie dni mojego urlopu w tym pięknym mieście. Upały były wtedy niebywałe w tym miejscu, zostały nam wynagrodzone 3 pierwsze, bardzo deszczowe dni. Najwięcej zdjęć ogólnie zrobiłam na Ulicy Mariackiej, mojej zdecydowanie ulubionej w całym Gdańsku:



Bluzka: DIY
Szorty: DIY
Torebka: CCC
Sandałki: H&M
Bransoletki: Yves Rocher

czwartek, 31 sierpnia 2017

Krawieckie zakupy #9: Książka "Kulisy kroju i szycia. Odzież dla dzieci" Zofii Hanus.

O książkach autorstwa Zofii Hanus słyszałam wiele wiele dobrego. Na moich zajęciach na kursie zawodowym nauczyciele bardzo często polecali nam jej książki jako źródło wiedzy i pomysłów. Niestety, z racji tego, że od czasu ich premiery minęło już bardzo wiele czasu (Odzież dla dzieci wydana została w 1981 roku), trzeba szukać ich albo na aukcjach internetowych, albo po antykwariatach. Ja miałam to szczęście, że podczas pobytu w Gdańsku trafiłam na antykwariat, w którym ta książka była bardzo dobrze wyeksponowana, więc czym prędzej porwałam ją z półki a przy okazji zapytałam o resztę. Okazało się, że ta była jedyną, ale dobre i to:)

Zofia Hanus

niedziela, 27 sierpnia 2017

Francja elegancja i 100 flakonów perfum

Ten wpis miał być zamieszczony wcześniej, ale mój drugi wakacyjny wyjazd wyjątkowo nie sprzyjał napisaniu jakiegoś konkretnego tekstu, który tej sukience się bez wątpienia należy. Tym razem za cel podróży wybrałam sobie Tatry i wędrówki po terenach oddalonych od większych skupisk cywilizacji.
Wyjazd nazwałabym odpoczynkiem, gdyby nie fakt, że ja chyba przez cały rok tyle nie chodzę, co w ciągu tego tygodnia w górach:) Na co dzień gdy się słyszy, że np. trasa z punktu A do punktu B wynosi kilka kilometrów, to tam dojeżdżam, a Dolinę Kościeliską pokonuje na piechotę, w obie strony, przy okazji zahaczając o Smreczyński Staw i to z przyjemnością:) Ot, taki paradoks.

Oczywiście ja w żadnym wypadku nie narzekam na taki obrót sprawy, a nawet więcej napiszę, ostatnio coraz bardziej doceniam sytuacje, w których jest okazja na dłuższy odpoczynek od elektroniki. I oczy odpoczywają i nawet czasami nerwy... Sytuacje, w których największym "problemem" staje się, jak rozplanować sobie przerwy, aby w górach ciemna noc nie zastała, ale jednocześnie nie paść ze zmęczenia, kiedy będzie okazja do skorzystania z toalety (czasami to marzenie spełnia się, o zgrozo, po godzinie:)) sprawiają, że umysł cudownie się resetuje. Ale, do rzeczy...

W ubiegłym roku przybyło mi 100 par szpilek za sprawą pierwszej samodzielnie skonstruowanej bluzki.  Tym razem wzbogaciłam się o 100 flakoników perfum. Oczywiście na materiale, bo w rzeczywistości może jedynie kilka. Forma tej sukienki została nawet zainspirowana kształtem flakonika na perfumy. Chciałam, aby kojarzyła się z szykiem, elegancją, ale jednocześnie też z lekkością i finezją. Pomyślałam też, że powinna być utrzymana w stylu lat 50. Zaprojektowałam dla niej następującą formę: sukienka jest odcinana na linii talii, jej góra jest mocno dopasowana do figury za pomocą zaszewek piersiowych i pionowych.  Dekolt jest w kształcie serca. Dół to z kolei bardzo szerokie prostokąty, mocno marszczone na linii talii i w ten sposób mocno ją podkreślają. Sukienka sięga do kolan. Tak sukienka prezentuje się na mnie

sukienka do kolan 

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Spódnica plażowa

W tym roku w pełni doceniłam wartość sukienek i spódnic. Upalne dni są dzięki nim łatwiejsze do zniesienia, zwłaszcza wtedy, gdy nie można pozwolić sobie na założenie szortów. Sukienki i spódnice mają też jeszcze jeden plus, szczególnie istotny podczas wakacji nad wodą. Otóż na plaży są niezastąpione jako podręczna przebieralnia:) 

Tą prostą spódnicę uszyłam tuż przed wyjazdem nad morze z resztek wiskozy, które pozostały u mnie po szyciu wiązanej sukienki. Spódnica w pasie została przeszyta nićmi gumowymi, przez co bardzo dobrze trzyma się w pasie i jest megawygodna. Po bokach spódnicy są rozcięcia. 

spódnica z rozcięciem

niedziela, 6 sierpnia 2017

Stylizacje lipcowe

W lipcu z systematycznością w publikowaniu stylizacji było znowu niefajnie. Tylko 3 wrzucone za jednym zamachem w połowie miesiąca to nie szczyt moich możliwości. Na swoje usprawiedliwienie napiszę tylko, że stylizacji będzie we wpisie więcej, bo w tym miesiącu miał miejsce mój wyjazd nad Bałtyk, a zdjęć nie miałam  jak przerzucić z aparatu, bo laptop znowu fochy mi strzela...Teraz chcę to nadrobić i pokazać Wam dodatkowo kilka stylizacji z mojego urlopu. Zapraszam na przegląd:)

Od niedawna latem wyjątkowo cenię sobie sukienki i spódnice. Są wbrew pozorom bardzo wygodne i upalna pogoda jest dzięki nim o wiele znośna. W dalszej części wpisu znajdzie się jeszcze więcej powodów, dla których warto je nosić:)



Sukienka: DIY
Torebka: CCC
Sandałki: H&M

poniedziałek, 31 lipca 2017

Wiązana letnia sukienka

Z tego co czytam, największym grzechem u szyjących jest kupowanie zbyt dużej ilości tkanin i dzianin i magazynowanie ich na półkach przez całe wieki. Nawet była kiedyś akcja uwalniania tkanin, aby nieco zmobilizować szyjące do walki ze stertami materiałów piętrzącymi się w ich pracowniach aż pod sufit.

U mnie największym grzechem jest jednak coś zupełnie innego. Gdy w moje ręce wpada nowy materiał, niemalże od razu postanawiam coś z niego wykroić. Później zdarza się, że tracę wenę i rozpoczętą pracę odkładam na święte nigdy i czeka ona nawet rok na ukończenie, niczym czerwona sukienka. Niektórzy powiedzą, że to lenistwo, ja jednak myślę, że to takie krawieckie ADHD, bo w tym czasie zaczynam szyć cos innego. Jeśli dotyczy to tylko mojego czasu wolnego, pół biedy. Mimo to, ostatnio zabrałam się za kończenie zalegających zbyt długo rzeczy i sukienka, którą Wam dziś pokażę, to jeden z efektów:

Sukienka uszyta jest z cienkiej wiskozy w kwiatowy wzór. Wykroiłam ją w maju ubiegłego roku, na podstawie wykroju z Burdy 2/2013 #103. Pochodzi jeszcze z czasów, kiedy nie robiłam własnych wykrojów. Wtedy ze względu na wątpliwości co do jej długości (najpierw myślałam o maxi) prace nad nią zostały zawieszone do momentu, aż będę miała na nią jakąś konkretniejszą wizję. Zdecydowałam się jednak na długość przed kolano (i wiele osób mówi mi, że dobrze zrobiłam), z rozcięciami po bokach. Sukienkę w talii dopasowałam za pomocą kilku ściegów z nićmi gumowymi. Góra zawiązywana jest na kokardę z tasiemki  w czarnym kolorze. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona, ze zdjęć zresztą też, bo chyba jeszcze nigdy podczas ich wykonywania tak dobrze się nie bawiłam:)


piątek, 28 lipca 2017

Krawieckie zakupy #8: Nić gumowa PEGA- VEL S.A

Szyciem zajmuję się już praktycznie od 6 lat, a dopiero niedawno po raz pierwszy postanowiłam użyć do projektu nici gumowej, nazywanej potocznie gumonićmi. Użyłam ich do podkreślenia talii w luźnej sukience i wykonaniu paska przy spódnicy, obie rzeczy niedługo tutaj zaprezentuję. Szpulka czarnej nici gumowej 30 mb jest firmy PEGA- VEL S.A., została zakupiona w pasmanterii w Piasecznie  i kosztowała 3.40 zł:

nici gumowe

poniedziałek, 24 lipca 2017

Dzianinowo koronkowe figi

Szycie bielizny spodobało mi się i postanowiłam uszyć sobie jeszcze jedne majtki na podstawie wykroju na figi. Przy okazji trochę powalczylam ze sterami rzeczy do recyklingu i resztkami tkanin. Do uszycia majtek wykorzystalam kawałek dzianinowego podkoszulka, który zrobił się na mnie za ciasny i resztki kwiecistej koronki, której użyłam do uszycia kimonowej bluzki i topu z baskinka. Całość została wykończona za pomocą granatowej, elastycznej koronki, jedynej rzeczy dokupionej specjalnie dla tego projektu. Oto efekty mojej pracy :

Figi damskie z koronką

wtorek, 18 lipca 2017

Koronkowy stanik miękki

Najwyższa pora na dokładniejsze zaprezentowanie stanika uszytego na warsztatach szycia bielizny. Niektórzy już nazwali go patriotycznym ze względu na zastosowanie bieli i czerwieni  w tym projekcie. Ja jednak nie z takiego powodu wybrałam to połączenie kolorystyczne. Moim zdaniem oba kolory razem są bardzo energetyczne i wyraziste.

Szycie stanika pochłonęło więcej czasu, niż prace nad majtkami. Wszystko dlatego, że wykrój miseczki trzeba było przygotować samodzielnie, na swój rozmiar, a wcześniej jeszcze każdy miał wykonać moodboard, który byłby inspiracją dla projektu. Stanik już po warsztatach odrobinę poprawiłam, skróciłam jego ramiączka. Tak prezentował się przed tą poprawką:

stanik koronkowy

poniedziałek, 10 lipca 2017

Koronkowe figi i Liebster Award

Zgodnie z obietnicą zawartą we wpisie o warsztatach szycia bielizny, napisze tu dzisiaj trochę więcej o majtkach, które wykonałam podczas tych zajęć. Wybrałam wykrój na figi, mój ulubiony spośród wszystkich majtek. Chciałam, aby były one wygodne i użytkowe, więc do ich wykonania użyłam cienkiej koronki, ozdobnej gumy, a na podkładkę wybrałam kawałek dzianiny ściągaczowej (wybrałabym coś cieńszego, ale na zajęciach akurat nie było niczego takiego, a jak już to nie pasowało do całości). Wszystko to jest w kolorze czarnym. Z efektu jestem bardzo zadowolona, nosi się je bardzo dobrze:

koronkowe majtki czarne

wtorek, 4 lipca 2017

Stylizacje w czerwcu

Wiem, wiem, znowu opuściłam się w blogowaniu i stylizacji jest tym razem mało. Rzuca się to w oczy szczególnie w porównaniu do ilości zdjęć, jakie zamieściłam tutaj w maju. Tym razem jednak  rzeczywistość mnie pochłonęła, a i letnia pogoda sprawiła, że przy komputerze za dużo czasu nie spędzałam. Więcej mnie było ostatnio w pracowni, albo w ogóle poza domem. Na szczęście, mam teraz trochę nowych rzeczy do pokazania, nauczyłam się szycia bielizny (więcej o tym we wpisie Krawieckie zakupy #7: Warsztaty szycia bielizny Warszawa szyje). Na szczęście, też kilka stylizacji letnich udało mi się uwiecznić, także zapraszam na przegląd.

Czerwiec tego roku to bardzo pamiętny miesiąc, gdyż udało mi się w trakcie jego trwania przeprosić z kilkoma rzeczami z mojej garderoby, których nie nosiłam od bardzo dawna. Pewnej dość pogodnej soboty na spotkanie ze znajomymi ubrałam jedwabną, luźną bluzkę z falbanami do czarnych spodni za kolano. Bardzo podobał mi się ten zestaw i przyjemnie jest cokolwiek po takiej przerwie znowu założyć:


Bluzka: Tatuum
Spodnie: DIY
Sandałki: H&M
Torebka: CCC

piątek, 30 czerwca 2017

Krawieckie zakupy #7: Warsztaty szycia bielizny Warszawa Szyje

Nieustannie dbając o własny rozwój i zdobywanie nowych umiejętności, postanowiłam nauczyć się szycia bielizny. Mój wybór padł na zajęcia organizowane przez Warszawa Szyje. Zajęcia obejmowały oddzielnie naukę szycia majtek (4 h) i szycia miękkiego biustonosza (5 h).

Tak się składa, że niedawno dostałam maila z podziękowaniami za uczestnictwo w zajęciach i ankietą na temat jakości zajęć i to zainspirowało mnie do utworzenia dzisiejszego wpisu. Ankieta trafi zapewne tylko do organizatorów i prowadzącej, a pomyślałam, że dobrze będzie, jak moja opinia trafi również i do Was. Zapraszam na moja relację z zajęć:)

bielizna z koronki

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Letnia klasyka, czyli spodnie 3/4

Każdego lata spodnie o długości za kolano okazują się najbardziej praktyczną i uniwersalną częścią garderoby. W tym sezonie co najmniej jedna nowa para musiała u mnie przybyć. Na potrzeby jej uszycia wybrałam materiał, który okazał się dość dziwny. Wygląda, jak połączenie dżinsu i pianki, przez co jest on grubszy, sztywniejszy i mniej elastyczny. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy nosi on jakąś fachową nazwę, ale jeśli tak, chętnie się dowiem, cóż to takiego. Przez mniejszą elastyczność materiału, szwy boczne i szew siedzeniowy musiałam wykonać za pomocą ściegu potrójnego elastycznego, który jest o wiele bardziej trwały, jednak stosowałam go do tej pory przy dzianinach. To też dlatego, że moje spodnie są dość dopasowane, a do tego materiału chyba lepszym pomysłem byłby jakiś luźniejszy fason. No nic, nauczka na przyszłość.

Wykrój na spodnie zrobiłam sama, to ten sam, na podstawie którego uszyłam szorty z wysokim stanem i szorty dresowe. Tutaj zostawiłam tylko dłuższe nogawki, aby sięgały za kolano. Tył ozdobiłam za pomocą kieszeni, a przy pasku znajdują się podtrzymywacze. Nosi się je całkiem wygodnie, więc pomimo pewnych wątpliwości podczas szycia, zapowiadają się na fajną parę spodni na letnią porę:)

spodnie rybaczki

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Cały teatr na naszej głowie

Niedawno, zupełnie przypadkiem trafiłam na informację, że Galeria Opera organizuje w gmachu Teatru Wielkiego Opery Narodowej  w Warszawie wystawę zatytułowaną Cały teatr na naszej głowie, poświęconą różnorodnym nakryciom głowy wykorzystanym w spektaklach operowych. Ucieszyłam się bardzo z tej informacji, bo wystawy o modzie zawsze były ucztą dla moich oczu, więc i tym razem nie mogło być inaczej. Wybrałam się na nią, rzecz jasna, najszybciej, jak tylko mogłam, przy okazji zrobiłam trochę zdjęć, więc zapraszam na relację.

Przy wejściu na wystawę odwiedzających wita manekin ubrany w czarny kostium i pokaźnych rozmiarów kapelusz, który jest bardzo adekwatny do nazwy wystawy. Znajduje się na nim makieta gmachu teatru:


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Stylizacje w maju

Wiosna skłoniła mnie skutecznie do częstszego wychodzenia w plener i fotografowania i w dzisiejszym wpisie będzie można zobaczyć tego rezultaty. Zdjęć wreszcie zaprezentuję tutaj więcej niż 4 czy 5, a i ubrań DIY będzie tu sporo, w przeróżnych stylizacjach:)

Zacznę od stylizacji spacerowej, którą wybrałam na ciepły, wolny, weekendowy dzień. Bluza we wzór paisley cieszy się teraz popularnością, szczególnie w wolne dni. Dzięki niej nawet najprostszy zestaw wygląda ciekawiej:


Bluza: DIY
Bluzka: Jacqueline Riu
Spodnie: DIY
Buty: Ryłko
Okulary: Ray Ban

poniedziałek, 29 maja 2017

(Prawie) dwie torby w jednej

Kolejnym projektem mającym na celu wykorzystanie resztek po większych szyciowych projektach była torba typu shopper. Miała składać się ona z pasów z 3 różnych tkanin. Długo nie mogłam zdecydować się na ułożenie pasów, czy zrobić pionowe, czy poziome. W końcu, po naprawdę długiej chwili namysłu zdecydowałam się na ułożenie pionowe, a do ich wykonania wybrałam: 
Początkowo obie strony miały składać się z kombinacji czerwono-kwiatowo-czarnej, ale czerwonej krepy wełnianej miałam za mało i nie wystarczyło jej do wykrojenia 2 takich samych kawałków. Dlatego postanowiłam, że moja torba z jednej strony będzie stanowiła połączenie 3 tkanin...

shopper

czwartek, 25 maja 2017

Krawieckie zakupy #6: Mazak spieralny Prym Aqua Trickmaker

Jeśli chodzi o mazaki spieralne, to spotkałam się z bardzo odmiennymi opiniami na temat tego, czy ślady po nich rzeczywiście znikają po praniu. Postanowiłam zaopatrzyć się w takowy i sprawdzić samodzielnie, jak to wygląda. Zwłaszcza, że mazaki mają opinię bardziej precyzyjnych, niż mydełka czy kredy krawieckie.

Zaopatrzyłam się w Pasmanterii Bocian w mazak Aqua Trickmaker firmy Prym. Kosztował on 24 zł, ma podobno cieńszą końcówkę od tradycyjnego mazaka spieralnego, a w związku z tym można go stosować również do haftu, patchworku, quiltingu i wszędzie tam, gdzie potrzebna jest bardzo precyzyjna kreska. 

Aqua Trickmaker prym mazak spieralny

piątek, 19 maja 2017

Patchworkowa mini torebka

Oto moje drugie podejście do techniki patchworku. Tym razem miałam pomysł na małą torebkę z klapą i paskiem na ramię. Wykonałam ją z  resztek czarnych spodni dżinsowych, które użyczyły mi już tkaniny dla torby szachownicy i resztek bawełnianej tkaniny, z której ok. 2 lata temu uszyłam sobie spodnie na lato. Uznałam, że materiał w kwiaty będzie wyglądał ciekawie w połączeniu z czernią i rzeczywiście, wzór i kolorystyka torebki bardzo przypadła mi do gustu: 

mini torebka

środa, 10 maja 2017

Organizer na dodatki do garderoby

Jak powszechnie wiadomo, wiosna to czas sprzyjający porządkom. Pewnego razu doszłam do wniosku, że przydałoby się zwolnić jedną szufladę z komody w pokoju. Wybór padł na tą, którą zajmowały mi czapki, rękawiczki i paski. Postanowiłam uszyć dla nich organizer, aby dzięki temu trzymać je w garderobie, gdzie będą lepiej dostępne i bardziej "na widoku". Jego formę samodzielnie wykreśliłam na podstawie kształtu jednego z wieszaków. Zawiera 5 głębokich kieszeni, w których wszystko na szczęście się zmieściło. Organizer wykonałam z tej samej bawełny w kwiaty, z której wykonałam pokrowiec na deskę do prasowania i organizer na biurko

Tak prezentuje się on sam z siebie:

organizer

piątek, 5 maja 2017

Kwietniowe stylizacje

Najwyższy czas na podsumowanie kwietnia pod względem stylizacji. Z radością stwierdzam, ze coraz więcej zestawów składa się z rzeczy samodzielnie uszytych:)  Jeszcze tylko butami i rajstopami się nie zajmuje, ale może kiedyś...

Kwiecień zaczął się pięknie pogodowo, było ponad 20 stopni na plusie i dużo słońca. Już myślałam, że jak tak dalej pójdzie, to będziemy mieli tutaj przedwczesne lato. Można było spokojnie wyjść na zewnątrz w bluzce z krótkim rękawem, na przykład w tej kimonowej w kwiatowe wzory, kurtka tylko wieczorem była konieczna. Na co dzień można było ubierać się tak:


Bluzka: DIY
Spodnie: DIY
Botki: Wojas
Torebka: CCC

niedziela, 30 kwietnia 2017

Krawieckie zakupy #5: Reflektor ścienny JANSJÖ

Wszyscy szyjący zapewne wiedzą, jak ważną rolę w pracowni, zarówno profesjonalnej, jak i domowej odgrywa dobre oświetlenie. O ile profesjonalną pracownię można wynająć lub zaprojektować już z oświetleniem ściennym dopasowanym do jej potrzeb, o tyle w pracowni domowej mało kto decyduje się na takie rozwiązanie. Wtedy częściej wybierane są przenośne lampki zapewniające światło w miejscu naszej pracy. Ja zdecydowałam się na reflektor ścienny z IKEA JANSJÖ w kolorze ciepłej bieli:


środa, 26 kwietnia 2017

Blog ma 4 lata!

26 kwietnia 2013 roku to była bardzo ważna data dla tego bloga. Wtedy pojawił się na nim pierwszy wpis. Towarzyszyło mu bardzo dużo emocji, pamiętam je dokładnie, jakby to wszystko działo się zaledwie wczoraj:) A to już przecież 4 lata minęło...

Od tamtej pory blog jest systematycznie prowadzony, a ja nieustannie rozwijam swoją szyciową pasję i prezentuję tutaj moje prace. W tym roku pod względem szyciowym dużo się u mnie działo. Ukończyłam kurs krawiecki i zdałam oba egzaminy końcowe z bardzo dobrymi wynikami. Spróbowałam szycia zupełnie nowych rzeczy, takich jak kurtka z kapturem i żakiet, zaczęłam także projektować i szyć torebki. Najważniejszym jak dla mnie osiągnięciem jest jednak to, że zaczęłam tworzyć własne wykroje zgodnie z zasadami konstrukcji odzieży. Dzięki temu na razie przestałam korzystać z wykrojów z gazet i nad każdym elementem garderoby wolę sama pomyśleć. Ogólnie, gdy tworzyłam dzisiejsze podsumowanie, zauważyłam duże postępy i rozwój własny.

W tym momencie chciałabym bardzo podziękować wszystkim czytelnikom, którzy bloga odwiedzają, oglądają zamieszczane tutaj prace, czasami nawet napiszą coś na znak, że tu byli. W ten sposób wspierają nie tylko bloga w jego dalszej działalności, ale też i mnie motywują do bardziej systematycznej pracy i publikowania tutaj jej efektów. Choć bardzo lubię szycie, to zawsze bardzo miło jest wiedzieć, że ktoś ogląda efekty mojej pracy. Dziękuję, że jesteście:)

Z okazji urodzin bloga, stworzyłam podsumowanie 10 szyciowych faworytów tego roku i 10 najlepszych stylizacji. Przy okazji powspominałam sobie cały rok i stwierdziłam, że był on dla mnie pod wieloma względami niesamowity:)

Top 10 rzeczy uszytych:

10. Sukienka w maki z szerokimi rękawami

Pierwsza sukienka, do której zupełnie samodzielnie przygotowałam cały wykrój, a mimo to postanowiłam trochę zaszaleć z rękawami i zrobiłam szerokie z rozcięciami. Tą sukienkę uwielbiam również za to, jak układa się na sylwetce i za piękny wzór na tkaninie.



piątek, 21 kwietnia 2017

Torba szachownica, czyli pierwsze podejście do patchworku

Ostatnio uszyłam sobie nową torebkę. Już w momencie, gdy szyłam sobie kopertówkę na sylwestra, to wiedziałam, że na tym na pewno moja przygoda z szyciem toreb się nie skończy:

Torba czarno biała

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Szorty dresowe

Dzisiejszy wpis będzie tak samo krótki, jak szycie tych oto dopasowanych szortów. Była to jedna z najprostszych rzeczy, za jakie się kiedykolwiek zabrałam, ale bardzo potrzebna do aktywnego stylu życia, jaki staram się prowadzić. Przy okazji miałam co zrobić z resztkami czarnej dzianiny dresowej, która pozostała po szyciu spódnicy maxi z rozcięciem. Wykrój na szorty powstał na bazie formy dla spodni podstawowych. Nie mają zaszewek ani paska, szorty trzymają się na średniej grubości gumie, przez co są mega wygodne i komfortowe w noszeniu.

środa, 5 kwietnia 2017

Stylizacje marcowe

Mamy wreszcie tak długo oczekiwaną wiosnę:) Jest cieplej, jest więcej słońca, przez ostatni weekend mieliśmy tutaj praktycznie lato z temperaturą powyżej 20 stopni. W marcu jeszcze nie było zbyt wielu przesłanek do tak ładnej pogody, ale dokładniej odzwierciedlą to stylizacje:

Na początku miesiąca jeszcze było zimno, garderoba właściwie nie różniła się od zimowej. Jeszcze potrzebny był golf, do tej stylizacji wybrałam jeden z moich ulubionych. Połączyłam go z dopasowanymi spodniami i czarnymi dodatkami:


środa, 29 marca 2017

Krawieckie zakupy #4: Żelazko Philips Azur Performer Plus GC 4527/00

Niedawno nam przenośne żelazko ducha wyzionęło, a przy okazji spowodowało awarię prądu w całym domu. Dzięki temu pojawiła się okazja, aby kupić nowe. Po namyśle wybór padł na Philips Azur Performer Plus GC 4527/00. Znalazłam na jego temat pozytywne opinie, a i opis jego właściwości również wydawał się obiecujący. Postanowiłam nieco przybliżyć Wam jego właściwości, gdyż w końcu przy szyciu żelazko to jedna z najbardziej potrzebnych rzeczy i lepiej, aby dobrze spełniało swoją funkcję.


środa, 22 marca 2017

Ze spódnicy bluzka

Znowu dawno nie było tutaj żadnej przeróbki. Tak się złożyło, że ostatnio szyłam głównie z tkanin na metry, ewentualnie z resztek, a do przerabiania mniej było i rzeczy i też weny. Okazja na powrót do przerabiania odzieży trafiła się podczas przeglądu zawartości materiałowych zapasów, do których niechcący kiedyś włożyłam spódnicę z bardzo cienkiej bawełny, ozdobioną falbanami, koronką i zakładkami. Podarowała mi ją koleżanka, gdyż jej się już spódnica znudziła i mogłam ją przerobić na co mi się tylko podoba:


wtorek, 14 marca 2017

Czarne szorty z wysokim stanem

Chcąc jeszcze bardziej rozwinąć swoje umiejętności w konstruowaniu odzieży, zabrałam się za przygotowanie wykroju na spodnie, chociaż byłam nastawiona do tego projektu sceptycznie. Wobec spodni mam wymagania, bo ubieram je bardzo często i z tego powodu są one dla mnie podstawą codziennego ubioru. Preferuję dopasowane modele, które ładnie układają się na figurze, a model książkowy wydawał mi się zbyt luźny i bezkształtny. Mimo to, postanowiłam dać mu szansę i w razie coś nanieść odpowiednie poprawki. Wypróbowałam go na szortach uszytych z resztek tkaniny bawełnianej z domieszką, z której szyłam bluzkę z diamentowym dekoltem.  W spodniach i tak najwięcej problemów przysparza góra, więc najważniejsze bym na nich rozpracowała. Ku mojemu zaskoczeniu, forma wyszła bardzo dobra, nie musiałam nawet nic zwężać ani poszerzać, jedynie pasek wycięłam odrobinę za długi. W związku z tym, szorty jak najbardziej nadają się do noszenia na co dzień, a co więcej, o podobnym kroju uszyłam sobie jeszcze jedne, ale z innego materiału i o nich też pewnie niedługo napiszę. I to na pewno nie będą ostatnie spodnie uszyte na podstawie tego wykroju:)

czarne szorty z wysokiem stanem

niedziela, 5 marca 2017

Stylizacje w lutym

Skończył się luty, a w moim mniemaniu oznacza to nieoficjalny koniec zimy:) Marzec to dla mnie już wiosna i choć pogoda potrafi być kapryśna, coraz bliższa jest perspektywa cieplejszej połowy roku, na którą tak wielu czeka z niecierpliwością. A oto podsumowanie stylizacji w ostatnim zimowym miesiącu:

Na początku lutego było jeszcze mroźnie i ponuro. Może na zdjęciu tego nie widać, ale nawet z pokazaniem tej stylizacji trzeba było się spieszyć, żeby nie przemarznąć z rozpiętym płaszczem:) Tym razem postawiłam na połączenie kolorów i wzór. Dużo się tu dzieje, ale moim zdaniem ciekawie to wygląda:



Płaszcz: Monnari
Kardigan: n/n
Top: Jacqueline Riu
Spodnie: DIY
Botki: Wojas
Torebka: CCC
Szal: Jacqueline Riu
Rekawiczki: n/n