sobota, 31 grudnia 2016

Czarna dresowa maxi i plany (przed)noworoczne

Ostatni dzień w roku jest zawsze taki, że jeśli mamy jakieś plany na wyjście, to przygotowujemy się do niego, w międzyczasie wspominając, co przez ten rok wydarzyło się dobrego i złego. Wtedy też tworzymy sobie w głowie pewne plany na przyszłość i postanowienia noworoczne. Nie inaczej jest u mnie. 2016 nie należał może do specjalnie przełomowych, ale był dość ważnym rokiem w moim życiu. W trakcie jego trwania po raz kolejny miałam okazję na własny rozwój, poznanie swoich mocnych i słabych również stron, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy... Jest coś w tym, że człowiek całe życie się czegoś o sobie dowiaduje, ale tym razem miałam okazję, aby nieźle zaskoczyć samą siebie. Wnioski pewne wyciągnęłam, plany też pewne mam i już teraz wiem na 100%, że na wypisaniu sobie na kartce kilku postanowień, w stylu "Chciałabym ..." się na pewno nie skończy:)

No dobrze, zrobiło się osobiście i sentymentalnie, a teraz do rzeczy:) Z realizacją niektórych planów nie czekałam do nowego roku. Postanowiłam uszyć sobie coś, czego w mojej garderobie nie ma i nigdy nie było i zawsze obawiałam się, czy będę w tym dobrze wyglądać i jak będę to nosić, ale miałam na nią konkretny pomysł. Chodziło o długą spódnicę z rozcięciem. Do zrobienia wykroju wykorzystałam zasady konstrukcji spódnicy podstawowej, a w miejscu, gdzie powinna być jedna z zaszewek zrobiłam rozcięcie, aby ładnie odsłaniało nogę. Zamiast paska czy odszycia dałam szeroką gumę, dzięki czemu spódnica jest mega wygodna (kto chce wiedzieć, jak ładnie wszyć gumę, zapraszam na tutorial). Dodatkowym jej atutem jest to, że będzie prawdopodobnie całoroczna, pasuje i do zimowych i do letnich stylizacji. I oto ona:


sobota, 24 grudnia 2016

Życzenia świąteczne

Kochani,

Już zaraz zacznie się wielkie świętowanie, do którego większość z Was przygotowuje się skrupulatnie od pewnego czasu. Cokolwiek by nie mówić o Bożym Narodzeniu i poprzedzającym go okresie, zawsze jest to czas wyjątkowy w ciągu roku, gdy w mniejszym lub większym stopniu odrywamy się od codzienności i nasze myśli zostają skierowane w stronę przygotowań świątecznych, spotkań rodzinnych i wyjazdów. U mnie, co tu dużo pisać, jest podobnie:) Chciałam tylko przekazać wszystkim czytelnikom życzenia zdrowych, szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie bliskich Wam osób.

Ps. I mała pocztówka z uroczego miejsca, gdzie spędzam tegoroczne święta:) Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia wkrótce!



poniedziałek, 19 grudnia 2016

Bluza paisley

Dość długo myślałam, co zrobić z tą dzianiną dresową we wzór paisley. Wahałam się między luźną bluzką kimonową, bluzą na suwak, narzutką bez żadnego zapięcia i sukienką i szczerze mówiąc wybrałam bluzę z suwakiem, gdyż wydała mi się najbardziej optymalnym pomysłem. Jej projekt zmieniałam kilkukrotnie, aż w końcu zdecydowałam się na dopasowany do sylwetki fason, ozdobiony czarną stójką przy szyi i mankietami w tym samym kolorze, również z dresówki. Myślę, że to był dobry pomysł, gdyż początkowo bluzę miałam uszyć tylko z jednego materiału, ale podczas przymiarek byłam średnio zadowolona z efektu i chciałam ją czymś urozmaicić. I tak się ona prezentuje w rezultacie, myślę, że o wiele ciekawiej:

bluza paisley

wtorek, 13 grudnia 2016

Krawieckie zakupy #1: Prowadnik krawędziowy i szpilki krawieckie

Ostatnio przyszedł mi do głowy pomysł, aby dzielić się z Wami moimi doświadczeniami z różnymi akcesoriami i materiałami, z jakimi miałam większą lub mniejszą przyjemność pracować w ciągu ostatniego miesiąca. W końcu niemalże ciągle coś nowego kupuję, jedne rzeczy okazują się bardzo pomocne, a inne nie za bardzo, a dużo osób pyta o zastosowanie poszczególnych rzeczy i czy jest sens je kupować. Dlatego mam nadzieję, że te wpisy choć odrobinę pomogą Wam w podjęciu decyzji. Wszystkie opinie będą rzecz jasna subiektywne, oparte wyłącznie na moim własnym doświadczeniu z daną rzeczą. A oto pierwsze podsumowanie:

Prowadnik krawędziowy:

prowadnik

Może to akurat nie jest nowość, gdyż dostałam go w komplecie razem z innymi akcesoriami do mojej wielofunkcyjnej maszyny do szycia Husqvarny E10 już ponad 4 lata temu. Mimo to, dopiero teraz miałam okazję aby po raz pierwszy z niego skorzystać. Dlaczego? Otóż prowadnik moim zdaniem nadaje się przede wszystkim do pikowania, którym zbyt często się póki co nie zajmuję, a przy szyciu innych rzeczy nigdy nie widziałam potrzeby, aby z niego skorzystać. Przy pikowaniu jednak pracę bardzo ułatwia, dzięki niemu nie musiałam poświęcać nadmiaru czasu na kreślenie materiału kredą, a wzór wyszedł precyzyjnie:


Z zamontowaniem problemu nie ma, nad stopką mojej maszyny jest specjalne miejsce dla niego. Długość jest regulowana:


Prowadnik, przynajmniej ten u mnie, ma jednak jeden poważny minus, tą ostrą część po lewej stronie. Nieraz podczas szycia się nią ukułam:( Wśród akcesoriów do maszyny nie znalazłam niczego, co mogłoby być jakąś nasadką zapobiegającą temu, a bardzo by się przydała.

Prowadnik krawędziowy, jeśli nie był dołączony do maszyny do szycia, można kupić także niezależnie, na przykład TUTAJ.

Komplet szpilek:

Znaleziony został w sklepie stacjonarnym Flying Tiger Copenhagen. Znalazłam tam dział poświęcony DIY, a w nim również rzeczy potrzebne do szycia. Zdecydowałam się na zakup kompletu szpilek z główkami w kształcie serduszek w różnych kolorach. Komplet zawiera 30 sztuk, a jego koszt to 4 zł:


Szpilki te stosowałam do uszycia pokrowca, organizera oraz bluzy i spódnicy dresowej, które mam nadzieję niedługo tutaj pokażę. Są one grubsze (widać to zwłaszcza tuż przy końcówce) i dłuższe, niż szpilki kupione w pasmanterii, oto przykład:


Z tego właśnie powodu nadają się raczej do grubszych materiałów, natomiast do cienkich i delikatnych wybrałabym jednak szpilki z pasmanterii.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Organizer na biurko 3 w 1

Całkiem niedawno pokazywałam tutaj pokrowiec na deskę do prasowania uszyty z tkaniny w kwiaty z IKEA. Tego materiału kupiłam ogólnie 1.40 m i wiedziałam, że spokojnie jeszcze coś do kompletu do mojej domowej pracowni mogę z niego zrobić. Pierwsze, o czym pomyślałam, to podręczny organizer na biurko. Od pewnego czasu irytowało mnie, że wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy leżą na nim luzem i nieraz podczas szycia i przesuwania większych kawałków materiałów po prostu spadają. 

Pomysł na jego formę znalazłam oczywiście w skarbnicy wielu szyciowych pomysłów, czyli na pintereście. Mój organizer łączy w sobie aż 3 funkcje. Pierwszą jest oczywiście przechowywanie potrzebnych do pracy rzeczy. Posiada 4 kieszenie, o 2 różnych wielkościach pozwalające pomieścić wszystkie akcesoria:

organizer

czwartek, 1 grudnia 2016

Listopadowe stylizacje i blogowe rewolucje

Listopad dobiegł już końca, choć trudno mi w to uwierzyć... Czy tylko mi ten czas tak szybko leci, czy inni też mają wrażenie, że jakby przyspieszył? Czyżby to już syndrom końca roku, przygotowania do okresu świątecznego itp.? W każdym razie, teraz czas na podsumowanie stylizacji, które w listopadzie publikowałam na Facebooku. Dużo ich nie ma, gdyż nastał ten czas, gdy dzień jest krótki i nie zawsze zdążę zrobić zdjęcie przy jeszcze dobrym oświetleniu, ale za to są bardzo reprezentatywne dla mojej jesiennej garderoby:)

Jako pierwszą zaprezentowałam stylizację codzienną, razem z moimi sztruksowymi wzorzystymi spodniami, które o tej porze roku są na wagę złota. Stanowią też dla mnie zawsze wyzwanie, jaką dobrać do nich resztę stroju, gdyż kolor i wzór część rzeczy dyskwalifikuje. Tutaj połączyłam je razem z czarną bluzą i szarym podkoszulkiem. No i oczywiście ulubionymi kozakami na słupku:)


piątek, 25 listopada 2016

Pokrowiec na deskę do prasowania

Postanowiłam ostatnio nieco upiększyć moją domową pracownię, aby stała się ona przyjemniejszym miejscem do pracy. Najpierw uszyłam pokrowiec na małą deskę do prasowania, gdyż poprzedni był już mocno zużyty. Na uszycie tego pokrowca wybrałam 100%  bawełnianą, grubą tkaninę z IKEA w kwiaty. Wykrój przygotowałam samodzielnie, wystarczyło tylko dokładnie odrysować na materiale kształt deski i dodać dość duże (4 cm) zapasy na brzegi, do których przyszyłam lamówkę, pod którą ukryłam sznurek. I oto efekt:

deska do prasowania

czwartek, 17 listopada 2016

Bluzka fantazyjna

Oto jedna z najszybciej wykonanych u mnie rzeczy. Łączy w sobie projekt własny, kolejne eksperymenty z konstrukcją, wykorzystanie resztek po większym szyciowym przedsięwzięciu i przeróbkę bluzki. Ile zalet w jednym:) A wszystko dlatego, że mi się dosłownie przyśniła:)

Historia tej bluzki zaczęła się, gdy pewnego wieczoru robiłam porządki w pracowni i znalazłam pasiastą dzianinową bluzkę, która na przerobienie czekała już chyba ze 2 lata i nigdy nie miałam na nią pomysłu. Później w moje ręce wpadły resztki czarnej dresówki, z której uszyłam spódnicę na gumie. Ten pasiasty materiał połączyć z czernią byłoby dobrze, ale pomysłu konkretnego na to nie miałam, więc postanowiłam jeszcze ten pomysł rozważyć. A kiedy jest najlepsza pora i czas na wszelkie rozważania? Oczywiście nocą:) Wtedy przypomniał mi się znaleziony kiedyś w Internecie rysunek na nieregularny, pofalowany dekolt i pomyślałam, że gdy góra bluzki zostanie uszyta z czarnej dzianiny, to ten dekolt będzie się całkiem ładnie układał. Dół bluzki zrobię natomiast pasiasty.

Proces szycia przebiegał na szczęście sprawnie, pomimo, iż do formy podstawowej bluzki musiałam wprowadzić modyfikacje ze względu na kształt dekoltu i łączenie dwóch materiałów. Największym wyzwaniem było odszycie dekoltu w taki sposób, aby po obu stronach wyglądał symetrycznie i aby nic się nigdzie nie ciągnęło. Kilka razy go poprawiałam, zanim wyszło tak, żebym była z niego zadowolona, ale myślę, że trud się opłacił, bo ten dekolt to cała ozdoba bluzki. Swoją drogą, jeszcze kiedyś pomysł na pofalowany dekolt wykorzystam w jakiejś innej pracy, bo mi się bardzo spodobał:)




poniedziałek, 7 listopada 2016

Textifood. Moda i design inspirowane Matką Naturą

Sukienka z wina, piwa, kukurydzy albo ryby.... Wyobrażacie sobie taką? Jeśli nie, to muszę Wam powiedzieć, że nawet nie musicie ich sobie wyobrażać, możecie je na własne oczy zobaczyć w Warszawie w Pałacu Kultury i Nauki, gdzie odbywa się wystawa o nazwie Textifood. Jest ona poświęcona tematowi mody przyjaznej środowisku naturalnemu i rozsądnemu, a jednocześnie kreatywnemu korzystaniu z jego zasobów.


piątek, 4 listopada 2016

Październikowe stylizacje

Jesień zawitała już na dobre, jednak niestety u nas była ona zimna i deszczowa w większości. Szkoda, bo wrzesień był jeszcze na tyle ładny, że istniała nadzieja, że reszta jesieni też taka będzie, ale trudno się mówi. Do nowych warunków można się przyzwyczaić i radzić sobie z nimi na różne sposoby. Można spotykać się z ludźmi, brać udział w różnych wydarzeniach, tworzyć nowe rzeczy i oczywiście bawić się własnym strojem:)

Jako pierwszą zaprezentowałam stylizację na egzamin zawodowy pisemny. Na tą okazję wybrałam szarą spódnicę z karczkiem oraz czarną resztę ubioru. Zestaw dość skromny, ale w końcu egzamin to egzamin:) A przy okazji było zdjęcie z kotem w tle, moim zawsze niezawodnym mistrzem drugiego planu:)

czwartek, 27 października 2016

Frędzle i kwiaty

Dzisiaj zaprezentuję dość szalony projekt. Postanowiłam sobie uszyć szmizjerkę na podstawie samodzielnie zrobionego wykroju, a takiej nigdy nawet z gazety nie szyłam. W ogóle, ostatni raz cokolwiek z kołnierzykiem na stójce i zapięciem na guziki szyłam jako ćwiczeniówkę, a nie do noszenia na co dzień, także, w temacie nie czułam się zbyt pewnie. Dlaczego zatem porwałam się akurat na coś takiego? Otóż  jak patrzyłam na tą wiskozę w kwiaty, to tylko szmizjerkę z niej widziałam i nic innego. A po to ma się wyobraźnię, aby z niej korzystać. Pomocne będą też umiejętności, jakie się do tej pory nabyło i parę mądrych książek:)

Szablon, na podstawie którego wycięłam przód, tył i rękawy nie był w sumie niczym nowym w porównaniu do tego, co już kiedyś rysowałam. Jest identyczny, jak dla sukienki w maki, jednak tam rękaw był krótszy i nieco inaczej wymodelowany. Do szmizjerki zrobiłam oczywiście długi, zakończony mankietem i zakładkami przy nim. Szmizjerka w przeciwieństwie do sukienki jest też nieco luźniejsza.

Szalony projekt to jest także dlatego, że połączyłam kwiatowy wzór z frędzlami, w sumie mało oczywiste to zestawienie. Ostatnio spodobało mi się wykańczanie dołów czymś innym, niż typowym obrębem. Najpierw miałam dół ozdobić za pomocą czarnej koronki albo tiulu, ale szczerze mówiąc przy przymiarce efekt nie przypadł mi do gustu. W końcu, ku mojemu zaskoczeniu, najbardziej pasowała mi tutaj taśma z frędzlami z tkaniny podobnej do zamszu. I tak to wygląda w ostateczności:

szmizjerka z frędzlami

poniedziałek, 17 października 2016

Dzianina z meszkiem/ dzianina zamszowa

dzianiny zamszowe

Podobno ta dzianina jest dość nowa na rynku i należy do jednych z najmodniejszych materiałów stosowanych do odzieży damskiej w tym sezonie. Jest ona bardzo miękka i przyjemna w dotyku, a do tego daje dużo ciepła, więc ubrania z niej wykonane będzie można nosić z czystą przyjemnością podczas zimnych jesiennych i zimowych dni. Ze względu na charakterystyczną powierzchnię określana jest jako dzianina zamszowa. W dzisiejszym wpisie postanowiłam nieco przybliżyć Wam jej cechy charakterystyczne i, co najważniejsze, jak wygląda jej szycie.

środa, 12 października 2016

Kimono z lampasami/ szyciowa improwizacja

Panujące na zewnątrz zimno skłoniło mnie do prac nad czymś, co będzie można nosić jesienną porą. Tak się złożyło, że materiału nie musiałam długo szukać, bo wśród zapasów znajdowała się pewna dzianina zamszowa (nie wiem, czy to jej prawidłowa nazwa, pod taką znalazłam ją w sklepie, jakby ktoś znał  tę fachową, będę wdzięczna za informację), która w dotyku przypomina irchę. Biorąc pod uwagę, że posiada ona piękny, kwiatowy wzór, pomyślałam, że najlepiej sprawdzi się w bluzce kimonowej, czyli moim ulubionym fasonie:)

Porwałam się po raz kolejny na samodzielnie zrobiony wykrój, ale ten akurat za bardzo mi nie wyszedł. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że do zrobienia tego wykroju potrzebna była nieco inna forma rękawa, która wyszła za wąska i przez to rękawy niemiłosiernie obciskały mi ręce. Eh, można było najpierw uszyć model próbny, ale po kilku udanych konstrukcjach tak bardzo uwierzyłam w swoje umiejętności, że uznałam to za zbędne. Jak to nigdy nie powinno się z zupełnie nowymi formami iść totalnie na żywioł... Tak to piszę ku przestrodze:)

Niemniej trudno. Stało się i już. Po kilku zaplanowanych szczegółowo od początku do końca projektach przyszła pora na szyciową improwizację. Trzeba było wymyślić coś, aby uniknąć konieczności obcinania rękawów, albo noszenia za ciasnych. Postawiłam trochę na klasyk stosowany w takich wypadkach, otóż wszyłam wstawki z kontrastowego materiału, wyglądające jak lampasy. Na ten cel wybrałam cienką, granatową siateczkę. Dzięki niej rękawy wyglądają teraz o wiele ciekawiej, także nie ma tego złego, mam takie fajne kimono z lampasami teraz:)

bluzka kimonowa

środa, 5 października 2016

Stylizacje na przejściową porę roku

Zawsze powtarzam, że okres przejściowy pod względem ubierania się jest trudny, ale gdy pogoda potrafi zmienić się z dnia na dzień, wtedy dylematy z cyklu "co tu dziś na siebie założyć?" nieraz urastają do rangi poważnego problemu. Choć na wrzesień pod względem pogody narzekać nie można, bo przez długi czas mieliśmy jeszcze prawdziwe lato, tak zmiana klimatu na jesienny dokonała się dość nagle i nie wiem jak Wy, ale ja przypłaciłam to już przeziębieniem. A dziś zapraszam na przegląd, jak radziłam sobie stylizacyjnie z tą dość trudną przejściową porą roku:)

Wrzesień przywitał nas upalnie. Jeszcze nie było potrzeby, aby letnie ubrania chować na dno szafy, tylko nacieszyć się nimi, zanim nadejdą chłodniejsze dni. Ponieważ na początku września odrobinę schudłam, zmieściłam się w szorty, które jeszcze latem były na mnie za ciasne w talii. Zestawiłam je razem z czerwoną bluzką, również własnego wykonania i czarnymi akcesoriami:

czwartek, 29 września 2016

Mała kwiecista i uwalnianie tkanin

W ubiegłym tygodniu trudne czasy u mnie nastały, bo pierwsze przeziębienie w tym sezonie zdążyłam zaliczyć. Czekając na poprawę samopoczucia oczywiście szyłam, bo lepszego sposobu na spędzanie czasu na zwolnieniu to nie znam. Dla siebie też coś oczywiście uszyć postanowiłam, ale korzystając z tego, co akurat miałam pod ręką w domu. Dzięki temu zyskałam też dobry pretekst do zrobienia małych porządków z zalegającymi u mnie materiałami.

Tym razem postanowiłam się rozprawić z resztkami tkaniny w drobne, czerwone kwiatki, której 2 dość wąskie kawałki zostały mi po szyciu sukienki na zajęcia, a z którymi przez dość długi czas nie wiedziałam, co zrobić. Po chwili namysłu zdecydowałam, że uszyję z nich drugą sukienkę,  ale tym razem bardziej dopasowaną do sylwetki. Bo wiecie, sukienek nadal mam za mało, a na sezon jesień/zima to już w ogóle:)

Sukienka powstała na bazie wykroju, który zrobiłam sama na potrzeby uszycia sukienki w maki. Jest ona dopasowana do sylwetki za pomocą zaszewek na wysokości biustu i talii. Różnica polega na tym, że nowa sukienka została mocniej zwężona na wysokości talii i oczywiście nie ma rękawów. Ze względu na użycie nieelastycznej tkaniny z tyłu wszyłam suwak, również zalegający od dłuższego czasu wśród materiałów.

A skąd się wziął czarny pas tkaniny na dole? Otóż przez mocno ograniczoną ilość materiału w kwiaty sukienka wykrojona została znacznie krótsza, niż to przewidywała forma i nie czułam się w takiej długości komfortowo. Na szczęście miałam jeszcze resztki czarnej wiskozowej tkaniny i zrobiłam z nich przedłużenie. Teraz nie tylko lepiej się czuję w tej sukience, ale też wiem, że ciekawiej ona wygląda w efekcie końcowym:)

A zdjęcia tym razem zrobione zostały w domowych warunkach, bo przy przeziębieniu nie odważyłam się wyjść w samej tylko sukience bez rękawów na zewnątrz. Ale jeszcze trochę i wszystko wróci do normy:)

sukienka w kwiaty na jesień


kwiatowa sukienka

sukiena na jesień









Suwak tym razem dałam czerwony, na szczęście tutaj pasuje:)






czwartek, 22 września 2016

Dżins, denim a może teksas?

Zanim opublikuję tutaj nową rzecz jeszcze trochę się zejdzie, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moją wiedzą z dziedziny materiałoznawstwa i napisać tu wszystko, co wiem o bardzo lubianej przez znaczną większość tkaninie jaką jest dżins. Jest wytrzymała, uniwersalna, zawsze modna... A jak wyglądają prace nad nią?

Choć sobie z tego materiału spodni jeszcze żadnych sobie nie uszyłam, a jedynie z tkanin imitujących go, to bardzo wiele spodni dżinsowych skracałam i zwężałam, zatem zdążyłam poznać go wystarczająco dobrze, aby pewne spostrzeżenia przekazać i Wam. Jestem pewna, że te informacje będą przydatne, bo w końcu dżinsowe rzeczy nosimy ostatnio o każdej porze roku, zależy tylko z jakimi dodatkami:)

1. Co to jest dżins?

To tkanina bawełniana, rodzaj drelichu, która charakteryzuje się tym, że jest gruba i zwarta, tkana splotem skośnym, często z nawarstwionym układem wątkowym. Jest odporny na rozciąganie, dość odporny na zagniecenia, dlatego stał się perfekcyjny dla dawnych strojów roboczych.

Amerykańską odmianą tkaniny bawełnianej o splocie skośnym wątkowym jest denim. Denim niegdyś nazywany był Serge de Nimes i był produkowana od XVI w. w mieście Nimes we Francji. Podobno szyte były z niego również żagle statków Krzysztofa Kolumba. Określany jest jako tkanina przyjemna w dotyku i miękka, a w Polsce nazywana jest teksas.

2. Do czego się go stosuje?

Ze względu na właściwości najlepiej sprawdza się on moim zdaniem jako materiał na spodnie, spódnice i kurtki na sezon wiosna/lato. Można z powodzeniem uszyć z niego również wiele akcesoriów, np. piórniki, kosmetyczki, torebki. Jeszcze niedawno trendem w modzie było noszenie dżinsowych ubrań w wersji total look, zatem znaleźć można było z niego koszule, szmizjerki, sukienki, buty, choć powiem Wam szczerze, że ja jednak preferuję go głównie jako materiał na "dół" lub okrycie wierzchnie.

3. Jak się go szyje?

Na wstępie należy pamiętać, że dżins, jak każdą tkaninę bawełnianą, należy przed rozpoczęciem prac zdekatyzować.

Szycie dżinsowych tkanin jest o wiele przyjemniejsze na maszynach przemysłowych, niż domowych. Te maszyny lepiej radzą sobie z transportem, gdy musimy przeszyć kilka warstw razem, a to się często zdarza. Na maszynach domowych szycie jeansu jest jednak jak najbardziej możliwe, ale transport jest już nieco bardziej oporny, a i maszyna potrafi "zastrajkować" przy zgrubieniach. Oto jeden z najbardziej problematycznych momentów, przyszywanie szlufki do górnej części paska:


Tutaj też muszę uczulić Was na szycie dżinsu z domieszką elastyczności. On niestety podczas szycia, gdy mocniej pociągniemy za materiał, aby pomóc mu przejść pod stopką, rozciąga się i przez to szyta część może ostatecznie być luźniejsza, niż planowaliśmy.

Najlepiej jest przed zabraniem się za szycie sprawdzić na jakiś ścinkach jak maszyna radzi sobie ze zszywaniem kilku warstw. Wtedy też można dobrać odpowiednie naprężenie nici i wyregulować docisk stopki:


Bez względu na to, z której maszyny korzystamy trzeba pamiętać, że do jeansu są odpowiednie igły i nici. Igły oznaczone są na niebiesko lub granatowo, lub mają niebieski połysk, są powszechnie dostępne w pasmanteriach:


Nici do jeansu to nici bawełniane, charakteryzują się tym, że są znacznie grubsze od zwykłych:


Dżins bardzo strzępi się przy brzegach, więc porządne obrzucenie brzegów jest konieczne.

4. Konserwacja

Ponieważ dżins jest mocny i odporny wysoką temperaturę, można go prać w pralce, wirować, i suszyć w suszarce bębnowej. Cechuje go również odporność na rozciąganie, więc ubrania dżinsowe mogą schnąć rozwieszone i nic im się nie stanie:)

Prasować można go bezpośrednio na prawej stronie w temperaturze do 200 stopni (3 kropki).

wtorek, 13 września 2016

Sukienka w maki na przedłużenie lata

Choć wszędzie mówią, że idzie jesień, u nas lato nie odpuszcza i od kilku dni jest co najmniej 28 stopni w ciągu dnia. Mamy przedłużenie wakacji i okazję, aby porządniej nacieszyć się słońcem przed zbliżającą się jesienią. Tego typu aura sprawia, że zamiast myśleć o jesiennej garderobie, jeszcze przez chwilę pracowałam nad tą letnią i postanowiłam uszyć sobie sukienkę z tkaniny w maki kupionej podczas wakacyjnego pobytu w Gdańsku. Materiał ten jest wprost perfekcyjny jak na tą część garderoby, jest to mieszanka jedwabiu i wiskozy, do tego bardzo elastyczna. Może nie jest aż tak porządnie elastyczna jak dzianina, ale dzięki temu też łatwiej się nad sukienką pracowało i można było sobie wszywanie suwaka podarować:)

Ostateczna forma tej sukienki to wynik moich kolejnych eksperymentów z konstrukcją i modelowaniem odzieży. Wykrój na nią powstał w oparciu o rysunek bluzki podstawowej, który został odpowiednio przedłużony i dopasowany na wysokości biustu i talii za pomocą zaszewek. Postanowiłam dodać także rękawy i tu trochę się obawiałam, czy mój rysunek wyszedł dobrze, zatem pierwowzór wykonałam z tkaniny próbnej i doszyłam do bluzki próbnej podstawowej. Na szczęście rękawy wyszły jak należy, to też i odwaga, aby z nimi trochę poeksperymentować się u mnie pojawiła. Postanowiłam, że będą one rozszerzane na linii dołu, także wykrój na papierze został odpowiednio zmieniony. Dodatkowo, dla większego komfortu użytkowania sukienki, rękawy mają rozcięcia. Na zdjęciach na szczęście będzie to całkiem dobrze pokazane:)

Podczas prac nad tą sukienką nie robiłam sobie zbyt wiele nadziei na to, że gdy ją ukończę, będę miała jeszcze okazję ją założyć. Pomyślałam, że będę miała już raczej gotową nową rzecz na przyszły sezon. A jednak, wbrew pozorom, ze względu na upalną pogodę, sukienkę zdążyłam już założyć i trzeba powiedzieć, że w taką pogodę nosi się ją wspaniale.

sukienka na lato

kwiecista sukienka

letnia sukienka



Z tyłu sukienki zrobiłam rozcięcie:













Na tym zdjęciu widoczne są wszystkie istotne dla wykończenia detale. Tak rozcięcia na dole rękawów wyglądają z bliska. Zdecydowałam się na takie rozwiązanie, aby sukienka była wygodniejsza w noszeniu. Brzegi dekoltu obszyłam lamówką zrobioną z tej samej tkaniny:


poniedziałek, 5 września 2016

Stylizacje w sierpniu

Od kilku lat bardzo lubię sierpień i późne lato stopniowo przechodzące w jesień. Moim zdaniem ten szczególny czas w roku ma swój niepowtarzalny urok. Kiedy jest pogoda, to staram się skorzystać z niej najbardziej, jak tylko umiem, a kiedy jej nie ma, zaczynam przygotowywać się na nadchodzącą jesień. Dla niektórych to już koniec lata, gdyż kończą się wakacje i sezon urlopowy, ale przecież jesień oficjalnie zaczyna się dopiero 23 września! Także lato jeszcze trwa w najlepsze. A tymczasem zapraszam Was na podsumowanie stylizacji:)

Sierpień był bardzo ładny w tym roku, nie brakowało upalnych dni i całe szczęście. Z garderoby wyciągnęłam bluzkę w kwiaty, którą uszyłam już ponad 3 lata temu i rzadko kiedy ją zakładałam. Okazało się, że jej kolorystyka pasuje idealnie jak na późne lato, więc znalazło się dla niej zastosowanie:) Zestawiłam ją z czarną resztą ubioru, gdyż sama w sobie jest bardzo wyrazistym elementem ubioru:


Top: DIY
Szorty: DIY
Sandałki: CCC
Okulary: Ray Ban

W te wakacje wybrałam się też na drugi dłuższy wyjazd i to w miejsce, którego początkowo nie brałam pod uwagę, otóż do Zakopanego. Tam wyjeżdżam zawsze zimą, ewentualnie wiosna, gdyż lubię z nart skorzystać, a teraz postanowiłam sprawdzić, czy mam kondycję do chodzenia po górach. Wróciłam zafascynowana tamtejszymi widokami, muszę powiedzieć, że Tatry latem są jeszcze ładniejsze, niż zimą:) Dodatkowo mam przeczucie, że jeszcze niejedna wycieczka w góry mnie czeka. 

Na wyjeździe średnio co drugi dzień był poświęcony jakiejś dłuższej wycieczce, a resztę czasu spędzałam w mieście, głównie na festiwalu folkloru ziem górskich, który właśnie wtedy trwał. Tak się ubrałam w jeden z bardziej odpoczynkowych dni:


Top: Reporter
Spodnie: DIY
Buty: H&M
Bluza: Vero Moda
Torebka: CCC
Okulary: Ray Ban

Na wycieczkę na Halę Gąsienicową i nad Czarny Staw Gąsienicowy wybrałam już bardziej sportową stylizację:



Kurtka: DIY
Bluzka: Reserved
Spodnie: DIY
Buty: Lowa

Wyjazd był bardzo udany i będę go jeszcze długi czas miło wspominać. No ale cóż, wyjazdy mają do siebie to, że szybko się kończą, pozostaje tylko postarać się, aby pojechać kiedyś na następny:) Po powrocie za to można było wreszcie jakąś sukienkę założyć (w góry żadnej nie zabrałam, nie miałabym kiedy jej nosić:)) i sandałki na obcasie (tych to jeszcze bardziej nie miałabym kiedy nosić, tam to jest najmniej praktyczne obuwie). I korzystam jeszcze z letniej pogody:



Sukienka: DIY
Sandałki: H&M
Torebka: CCC

środa, 31 sierpnia 2016

Elegancka spódnica z karczkiem, czyli kolejna konstrukcja w moim wykonaniu

Jeszcze zanim podjęłam się samodzielnej próby zrobienia szablonu dla bluzki podstawowej, postanowiłam trochę poeksperymentować z formą spódnicy. Wymyśliłam sobie, że uszyję jedną własnego projektu do kompletu do żakietu, aby mieć w szafie kostium z prawdziwego zdarzenia.  Spódnica, którą dziś zaprezentuję jest modelem próbnym, którego uszycie miało na celu sprawdzenie, czy na mojej formie wszystko wyszło ok. Na jej podstawie oceniłam, jak szablon się prezentuje w praktyce oraz jakie zmiany bym wprowadziła, aby efekt był jeszcze lepszy. Prace nad nią udało mi się zakończyć jeszcze podczas kursu krawieckiego, była to dodatkowa rzecz, jaką wykonałam gdy miałam jeszcze trochę czasu do końca zajęć i czymś trzeba go było sobie wypełnić.

A dlaczego spódnicę prezentuję dopiero teraz? Gdyż dzięki tkaninie wierzchniej wełnianej w prążki i czarnej podszewce jest ona ubraniem bardziej na sezon jesień- zima, a coś latem nie mam natchnienia do prezentowania rzeczy na chłodniejszą porę roku. Raz, że za gorąco, a dwa, że gdy w połowie lata zaczynają się zapowiedzi kolekcji jesiennych, to mam wrażenie, że to lato bardzo szybko się kończy, za szybko wręcz:) Ponieważ mamy już koniec sierpnia i zaraz zacznie się rok szkolny, spódnicę można już spokojnie zaprezentować. Jeszcze w nieco letniej stylizacji, z bluzką z krótkimi rękawkami (ok. rok temu była przeze mnie przerabiana) i czarnymi butami na obcasie wygląda ona tak:

spódnica jesień zima

spódnica z karczkiem






Spódnica sama z siebie tak się prezentuje. Na tych zdjęciach nieco wyraźniej widać spiczaste karczki, przy zrobieniu których nie ukrywam, ze trzeba było się trochę nagimnastykować:




A tak spódnica wygląda od wewnętrznej strony, z podszewką:


A z tego detalu jestem wyjątkowo dumna:)