czwartek, 29 maja 2014

Być albo nie być krawcową...

Moi drodzy, mam bardzo ważne pytanie. Skierowane jest ono do każdego, kto w Polsce zarabia na szyciu. Przez to rozumiem zarówno osoby, które prowadzą działalność, sprzedają swoje autorskie projekty, zajmują się usługami krawieckimi, albo zatrudnione są w pracowniach krawieckich itp. Czy posiadacie wykształcenie z tym związane? Czy jesteście po np.: projektowaniu ubioru, technikum odzieżowym, szkole zawodowej, szkole policealnej, kursie, itp? I teraz najważniejsze: czy jakiś papier świadczący o ukończeniu takiej szkoły jest w ogóle potrzebny do takiej pracy, czy liczą się bardziej umiejętności i nawet samouk mógłby taką znaleźć, o ile oczywiście umie szyć? Poproszę o odpowiedzi w komentarzach:)

Pytam, bo mam poważny dylemat z tym związany i będę bardzo wdzięczna za Wasze odpowiedzi. Pozdrawiam :)

26 komentarzy:

  1. Ja na szyciu na razie nie zarabiam, tzn. nie tak żeby pisać, że zarabiam ;) ale jestem na stażu w szwalni i jeśli chodzi Ci też o szwaczkę to nie polecam. Płacą na prawdę grosze od sztuki, a przy niektórych trzeba zjeść sporo nerwów. Panie tam zarabiają ok. 1000zł miesięcznie, a pracują ok. 50godz. w tygodniu. Myślę, że sporo też zależy od miejsca zamieszkania np. u mnie w mieście nie miałabym przyszłości w takim zawodzie, same przeróbki to owszem jest spore zapotrzebowanie, ale np. szycie na miarę to już nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szwalniach już trochę podobnych opinii słyszałam, dlatego też ich nie rozważałam, jako miejsca zatrudnienia. A czy gdy rozsyłasz swoje prace- ktoś Cię pyta np. o doświadczenie zawodowe, papiery itp? Czy same projekty wystarczą?

      Usuń
  2. I do not live there and I do not sew.
    http://tifi11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie moja działka... Ty szyjesz piękne rzeczy, powinnaś także mieć z tego dobre pieniądze. Tego Ci życzę. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, chciałabym, aby tak było:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Na szwaczkę bez problemu dostaniesz się bez szkoły, ale tak jak ktoś wyżej pisał to są marne grosze. Na krawcową to już kwestia szczęścia, pewnie bez szkoły też przyjmą - wystarczy, że zrobią jakiś test na początku np uszyj spódnicę :)
    Zawsze można założyć własną działalność poprawki krawieckie dla mniej wprawionych, a jeżeli czujesz się na siłach to szycie na miarę - wtedy papierek Ci nie potrzebny na pewno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pracy szwaczki już sporo złego słyszałam. Że nie dość, że mało się zarabia, to jeszcze warunki pracy i rozwoju umiejętności pozostawiają wiele do życzenia. Na szwaczkę dlatego się nie przymierzam, zresztą, przyznam, że umiem o wiele więcej, niż tylko przeszywać szwy w kilku miejscach:) Taki test zapewne bym zdała przy kimś, kto dałby mi szansę na zaprezentowanie umiejętności:)

      O działalności faktycznie również myślę, jednak podatki i opłaty trochę mnie przerażają.

      Dziękuję za podzielenie się przemyśleniami i doświadczeniem:)

      Usuń
  5. Ja skończyłam technikum odzieżowe, mam dyplom technik odzieży damskiej ciężkiej, ale nigdy nie wiązałam swojej przyszłości z szyciem w szwalni czy jakimś punkcie krawieckim. Napatrzyłam się na praktykach na panie przy maszynach, nawet jadły tam bo cenna była dla nich każda minuta. Pracuję w biurze, jednak prawie cały czas coś szyję,jak nie sobie to dla siostry,córki czy koleżanek z pracy. Ale nie jest to produkcja na wielką skalę , raczej hobby. Myślę,że do punktu krawieckiego przyjęliby bez papierów, ale dobrym pomysłem jest otworzenie działalności i szycie albo na miarę albo przeróbki.Powodzenia i pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że o tym, że w pracy jest cenna każda minuta i nie ma kiedy jeść to słyszałam przy temacie korporacji. Dlatego też zastanawiam się, czy nie zrobić użytku z szycia do zarabiania na pełen etat. Miło mi, że podzielił as się ze mną doswiadczeni em i opinią:)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. oh niestety nic ni epowiem na ten temat, bardzo chcialabym umiec szyc ale niestety mam dwie lewerece jesli o to chodzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:) każdy jest w czymś innym dobry i to dobrze, że jest takie zróżnicowanie pod tym względem.

      Usuń
  7. Zatrudniam cię do mojej pracowni, nie potrzebne papiery,ani praktyka, tylko głowa pełna pomysłów, kreatywność i oczywiście musisz lubić, to co robisz, a napewno tak jest.
    Ale z doświadczenia wiem że szwalnie i zakłady krawieckie, wymagają, papierka i doświadczenia w zawodzie,
    Zachęcam to stworzenia własnej pracowni,
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę zatrudniasz?:) a masz może pracownie w Warszawie albo w Gdańsku? Bo jak się uporam z sesja to czemu nie:) o pracowni czasem mysle ale trochę za mało się orientuję w podatkach i prowadzeniu biznesu:)

      Usuń
  8. Jestem ciekawa, bo sama kończę taka skzołę. Ale z tego co się orientują to trzeba mieć papier, albo doświadczenie - w sensie swoje projekty itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby z doswiadczeniem chodziło o to, aby przynieść swoje prace i pokazać, albo zademonstrowac, jak szyję byłoby ok:) ale z tym doswiadczeniem w pracy w zawodzie to jest problem:p

      Usuń
  9. Chyba najlepiej otworzyć własną działalność, ale tak czy siak na szyciu trudno zarobić chyba, że się na prawdę szybko szyje (tu potrzebna wprawa) i bezbłędnie. Takie standardowe klientki niestety nie zapłacą dużo za uszycie np sukienki. A żeby brać dużo trzeba mieć renomę.
    Moja mama niedawno otworzyła własną firmę (nie ma żadnego papierka, jest hobbystką), zajmuje się głównie przeróbkami bo na to jest popyt (zwykle to ciuchy z lumpków i przeróbki typu skrócić rękawy/nogawki czy zwęzić) ale ona to robi jako dodatek, bo w sumie ma już emeryturę i nie ma ciśnienia. Nie przepracowuje się niby a i tak jest zmęczona. Gdyby miała z tego jeszcze płacić ZUS to nie zarobiłaby nic ponadto,ale jako emerytka ma mniejsze koszty działalności i tylko dlatego jej się to opłaca ..
    Natomiast jeśli chodzi o renomowane pracownie to obawiam się, że trzeba mieć na prawdę duże umiejętności, i przede wszystkim umieć szyć na miarę bez gotowych wykrojów.
    Sama chciałabym się przebranżowić, ale na dzień dzisiejszy nie widzę takiej opcji, na pewno nie zarobiłabym tyle, ile obecnie na etacie w korporacji ..
    Pozdrawiam Cię i powodzenia, niezależnie co zdecydujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te opłaty za działalność, nie tylko ZUS, ale też podatki to jest to, co najbardziej powstrzymuje mnie przed założeniem takiej. Czasem sie zastanawiam czy na założenie można dostać jakieś dofinansowanie czy coś takiego:) Miło mi było poznać Twoją opinię i doswiadczenie:)

      Usuń
  10. Ja jestem po technikum odzieżowym a po zakończeniu przez mały czas studiowałam na artystycznym projektowaniu ubiory na tym akurat kierunku zrozumiałam, że to artystyczne projektowanie nie da mi za wiele no bo komu? Przecież nikt by nie kupował moich "bajkowych ubrań " zrezygnowałam i pozostałam wierna szyciu codziennemu. Zakłady krawieckie jakieś większe fabryki to oczekują papierka.Szycie dla siebie jest wielką frajdą i możesz swoje projekty sprzedawać innym bez papierka liczą się kreatywne fajne projekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce mało kto kupuje regularnie ciuchy od projektantów bo pensje są bardzo niskie. Może jakbyś sprzedawała projekty za granicą?:) chyba dlatego nie poszłam na projektowanie ubioru, szycie uznałam za bardziej realne i uniwersalne, myślę, że jak będą fajne projekty to ktoś zechce je kupić:)

      Usuń
  11. Szyje prawie od dziecka. Podglądałam mamę i babcię i próbowałam swoich sił. Nigdy nie przeszłam zadnego kursu. Teraz załuję, bo bardzo chciałabym nauczyć sie robić wykroje. Pracowałam kiedyś w szwalni. Fakt pieniądze marne ale miałam super szefa. Szybko awansowałam. Najpierw na ekskluzywna wtedy maszynę do wszywania pasków a potem do biura. Do dziś pamiętam, jak szyłam patki do spodni( takie małe gówienka) a reszta szwaczek patrzyła na mnie ze współczuciem, bo to była najgorsza robota. Gdy dostałam pierwsza wypłatę popłakałam się i obiecałam, że nigdy więcej tam nie przyjdę. Na szczęście życie zmusiło mnie do powrotu. Do dziś bardzo miło wspominam szefa. Wszystko zależy od ludzi.
    Pozdrawiam cieplutko :):):)

    OdpowiedzUsuń