wtorek, 11 marca 2014

Gorset secesyjny z nutką nowoczesności

Gorset powstał w ramach warsztatów o modzie wiktoriańskiej w Splocie Artystycznym w Warszawie. Zajęcia te były podzielone na 2 części: pierwsza była teoretyczna,  poświęcona omówieniu zagadnień związanych z epoką. Drugim etapem było uszycie gorsetu z epoki na podstawie wykrojów sporządzonych przez prowadzącą.

Zajęcia były przeprowadzone bardzo profesjonalnie przez dwie kompetentne instruktorki: Annę Nurzyńską (wykłady) i Katarzynę Janiszewską (szycie i wykroje z epoki). Poziom merytoryczny zajęć był bardzo dobry. Podczas części teoretycznej omówione zostało szczegółowo tło historyczne i społeczne wpływające na zmieniające się tendencje stylistyczne. Przyznam, że epoka wiktoriańska była bardzo specyficzna. Piekielnie sztywna przede wszystkim, w końcu noszono wtedy na co dzień dwa gorsety: jeden pod suknią, trzymający w ryzach figurę, a drugi umysłowy, nakazujący pilnowanie konwenansów. Dlatego tą część damskiej garderoby można uznać nawet za symbol epoki.

Nie obyło się również bez pewnych mankamentów. Zdecydowanie był nim fakt, że miałyśmy za mało czasu na szycie. Na ukończenie gorsetu na zajęciach potrzeba jeszcze co najmniej 2 zajęć (4 godzin) i przynajmniej większość grupy ukończy. A czasu na szycie było ledwie 8 godzin i nie ukończył go chyba w tym czasie nikt. Część osób pierwszy raz szyła cokolwiek, więc potrzebowały czasu na poznanie działania maszyny i wiedzy o podstawowych technikach. Każdy starał się, aby praca była nie tylko poprawnie wykonana, ale także w miarę estetycznie ładna. Poza zajęciami trudno jest się niektórym zmobilizować, ze względu na brak czasu lub inne obowiązki. A ze skończonego na zajęciach byłaby chociaż satysfakcja;)

Ja oczywiście go nie ukończyłam. Zabrakło przyszycia haftek i zrobienia dołów. Postanowiłam zająć się nim  samodzielnie w domu, jednak przyznam, że bardzo trudno było ze znalezieniem nie tyle czasu, co chęci. Haftki i później lamówkę szyłam ręcznie, bo o użyciu maszyny na fiszbinach nie było mowy, także było to zajęcie bardzo pracochłonne. Tak oto ostatnie zajęcia w ramach warsztatów miały miejsce na początku stycznia, a ja szyłam gorset aż do ubiegłego tygodnia.

Skąd ta nutka nowoczesności przy nim? Otóż muszę przyznać, że zdarzył się mały wypadek. Niechcący przecięłam kawałek góry i nie bardzo było jak to zaszyć. Szycie tej części od nowa nie wchodziło w grę, więc postanowiłam ukryć rozcięcie pod lamówką zrobioną z bawełniano- poliestrowego materiału w kwiaty. W ten sam sposób ozdobiłam także doły, dla proporcji. Myślę, że pasują do białej bawełny, z której wykonana została całość. Taka oto wyszła teraz rekonstrukcja zgodna z aktualnymi trendami w modzie;)

Przyznam, że teraz wygląda on bardzo wiosennie. Pod koniec zimy zawsze zaczynam lubić biel, pudrowy róż i jasną zieleń. Także zarówno gorset, jak i sesja zdjęciowa te inspiracje odzwierciedlają.

I oto, jak wygląda:




Mała ciekawostka: w takim gorsecie nie da się siedzieć przygarbionym. Nawet siedzenie noga na nogę nie należy do wygodnych.


 














 


Powyższe zdjęcia pokazują, jak wyglądał z przodu i boku. A tak prezentuje się wiązanie z tyłu:



Gorset został uszyty w celach naukowych i nie przyda się raczej do noszenia go na co dzień. Przyznam jednak, że warto było pójść na zajęcia, aby odrobinę się oswoić z szyciem tej części ubioru, która zawsze wydawała mi się bardzo trudna.

44 komentarze:

  1. Podoba mi się! Podziwiam za staranność wykonania. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że gorset nie będzie miał zastosowania na co dzień - wyglądasz w nim świetnie! :-) Sam gorset super i przydałby mi się taki skoro można w nim tylko wyprostowanym siedzieć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iwona:) Wiesz mi, że w nim nie można robić niczego, co powoduje przyspieszenie oddechu. Także on jest do pokazania, założenia od czasu do czasu, ale na co dzień nie zda teraz egzaminu. Ale fakt, trzyma sylwetkę prosto:)

      Usuń
  3. Piękny gorset, no i na pewno znając Twoją pomysłowość, wykorzystasz go na jakieś specjalne okazje. Rewelacyjnie na Tobie leży. Gdybyś miała na sobie zwiewną spodniczkę, to wygladałabyś jak śliczna młoda dama z innej epoki. Mnie też ostatnio ciagnie do różu. Pozdrawiam Cię słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wykorzystam go, aby pokazać, że taki uszyłam;) Właśnie tylko problem w tym, że ciekawie wyglądałby w zestawieniu z długą spódnicą, a takiej nie posiadam;P Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Twój gorset wygląda imponująco ;) przyznaję, że mnie właśnie wydaje się być trudnym do uszycia, a Ty poradziłaś sobie świetnie :) Leży idealnie i zgadzam się z Barbarossą - do tiulowej spódnicy wyglądałby świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Mi aż do warsztatów wydawał się piekielnie trudny, kiedyś nawet jeden skroiłam na podstawie wykroju i na tym prace się skończyły. Nie wiedziałam, jak do niego choćby wszyć podszewkę, a fiszbiny to już w ogóle czarna magia! Teraz trochę się rozjaśniło, myślę, że ze współczesnym dam sobie radę... o ile będzie mi się chciało kiedyś za taki zabrać;P

      Usuń
  5. Mi nadal ta część garderoby wydaje się strasznie trudna do uszycia;) Poradziłaś sobie świetnie, widać że jeśli w tym siedzieć to tylko na sztywno. Ale kogo to dawniej obchodziło? Kobieta miała wyglądać;) A wyglądasz ładnie, tylko trochę płasko:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Bo też prawda, że kiedyś kobiety nie pracowały. Nie miały żadnego innego obowiązku, poza ładnym wyglądem, który świadczył o zamożności męża. Jak już któraś chciała się czymś zająć, to jakimś lekkim zajęciem i głównie dla rozrywki, niż zarobkowo. Spłaszcza, to fakt. Bo nie ma fiszbinów pod biustem, jak we współczesnych, tylko są one wzdłuż.

      Usuń
  6. Jest wspaniały! Epoka wiktoriańska co prawda zdecydowania mnie odstręcza (mam na myśli filozofię życia), ale Twój gorset jest naprawdę śliczny! Bardzo podoba mi się to pastelowe wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Wykończenie nadaje gorsetowi taki wiosenny wygląd.

      Także nie jestem wielką fanką epoki wiktoriańskiej. Konwenanse były straszne, rygor pilnowania zasad również, kto nie pasował, ten był od razu uważany za gorszego. Pod względem strojów już trochę lepiej. Część stylizacji bardzo ładna, ciekawa, ale... za dużo noszono pod spodem, za ciężkie to wszystko było. Nawet same suknie, momentami są tak przeładowane i w tak ekscentrycznych barwach, że aż oczy bolą;P

      Usuń
  7. Jest super!!! I podoba mi się, że nie jest taki... biuściasty. Możnaby go też nosić NA sukienkę ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ten jedynie dla osób posiadające ogromny biust taki by był. W innych przypadkach, ze względu na fiszbiny i ich układ wzdłuż "przygładza":) W nowoczesnym wariancie, tak, ale nie zyska on na wygodzie ani trochę.

      Usuń
  8. Boooooooooooooooooski! A fakt, że wymusza on odpowiednią postawę może zmobilizuje mnie do uszycia podobnego. Kiedyś. Jedyny problem z tym sznurowaniem, bo wymaga czyjejś pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Sznurowanie nie jest trudne, ja w życiu przedtem nie wiązałam gorsetu, nawleka się techniką podobną, jak najzwyklejsze sznurowanie na butach;)

      Usuń
  9. Wow so wonderful!

    http://mypetitecorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Sssssssssssssssuuuuuuuuuuuuuuuuppppppppppppppppeeeeeeeeeeeeeeeeeerrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr, bardzo mi się podoba, ależ musiałaś się napracować. Wygląda na bardzo sztywny, do prostego siedzenia na pewno by mi się przydał, do chodzenia niekoniecznie;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo;) Napracowałam się ogromnie, fakt. Tym bardziej, że haftki i wykończenia robiłam ręcznie. Do chodzenia on także może być, nie polecam tylko w nim biegać, ani się schylać;)

      Usuń
  11. Ale niezwykle kobieco w nim wyglądasz!!! Talia osy! Pięknie Ci wyszedł...kto wie, może go jeszcze kiedyś wykorzystasz:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW! Brak mi słów :) Uwielbiam gorsety i epokę wiktoriańską oraz wszystkie wariacje z nią związane np. steampunk. Sama nie mam niestety swojego gorsetu i z pewnością pobiegłabym na takie warsztaty, gdyby tylko były organizowane w okolicy Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się bardzo, że tak Ci się podoba;) Gdybyś miała okazję przyjechać kiedyś do Warszawy, polecam skorzystać z zajęć, bo mieć gorset uszyty własnoręcznie daje ogromną satysfakcję. Kto wie, może będzie jakaś edycja w Krakowie niedługo, podobno instruktorki czasami mają zajęcia w innych miastach:)

      Usuń
  13. Genialny ten gorset! Ta lamówka spowodowała, że jest taki romantyczny. Jest taki piękny, że szkoda aby leżał nie noszony. Myślę, że wymyślisz coś, żeby założyć go latem.
    Pozdrawiam cieplutko :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Założę, aby pokazywać, że taki uszyłam. Jednak nie będę go nosić na co dzień, bo to za mało wygodna część garderoby:)

      Usuń
  14. Podziwiam, musiało to być trudne, uszyć taki gorset! Możesz go wykorzystać jako bieliznę na specjalne okazje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, samo uszycie nie było może trudne, ale czasochłonne ze względu na ręczne wykończenia. Na specjalne, czemu nie?:)

      Usuń
  15. Uszycie takiego gorsetu to istne arcydzieło. Gratuluję że dobrnęłaś do końca ale warto było. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Marysiu:) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  16. Ale Ci zazdroszczę tych warsztatów! Chciałbym kiedyś uszyć gorset, ale sama raczej się na to nie porwę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, sama myślałam, że się na to nigdy nie porwę. Mimo to, pomyślałam, że warto spróbować. Gdybyś miała okazję w takich uczestniczyć, to polecam. Na warsztatach szycie zostanie wytłumaczone krok po kroku, także na pewno sobie poradzisz:)

      Usuń
  17. genialne warsztaty, chociaż ja raczej należałabym do tej grupy, której ciężko byłoby się zmobilizować w domu by skończyć gorset. Twój jest obłędny! Taki sama bym założyła! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja przyznam, że uparłam się, że go skończę, choćby nawet i za rok. Dla satysfakcji, że mam coś zrobione do końca, że sobie poradziłam:) Ale było trudno znaleźć na to czas, bo na zajęciach wiadomo było, że 2 godziny mają być poświęcone na szycie, a poza zajęciami są inne obowiązki.

      Usuń
  18. Musiały to być bardzo interesujące warsztaty.
    Gorset jest super. Z Twoimi nowoczesnymi lamówkami i całą stylizacją wygląda prześlicznie. Ciekawa jestem, kto Cię sznurował z tyłu...
    Ja też uszyłam sobie kiedyś gorset, z wykroju z Burdy. Oczywiście trzeba było dużo dopasować i nie był na fiszbinach, ale wystarczająco obcisły, by się w nim nie garbić. Przyszyłam jednak cienkie ramiączka ze wzgl. na mój nieco cięższy biust. Był idealny na upalne lato - teraz już się w nim nie zapnę (zwłaszcza w górnej części)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były bardzo ciekawe. A zasznurowałam się sama, przed lustrem:)

      Kiedyś także chciałam uszyć pewien z Burdy krok po kroku. Prace zatrzymały się jednak po skrojeniu kawałków materiału. Zagadką było, jak wszyć fiszbiny i, wtedy także, jak dobrać podszewkę. Teraz przynajmniej wiem jak i myślę, że kiedyś mogę się na taki jeszcze porwać. Są w końcu bardzo ładne, na lato wyglądają bardzo seksownie:)

      Usuń
  19. wowowow, jestem pod wrażeniem!! I Ty to zawsze wybrniesz fantastycznie z różnych szyciowych opałów (a to doceniam szczególnie, bo mnie też się ciągle przydarza ;) ) - bardzo tu pasuje ta lamówka. Ale tyle się naszyłaś i nie chcesz go używać? Może jeszcze jakoś go ozdób i będzie na specjalne okazje? Szkoda żeby nie wyszedł do ludzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Wybrnę jakoś, ale pytanie, czemu się w nie czasem wpędzam?;P Zawsze znajdzie się sposób, aby coś naprawić. Kosztuje to "tylko" więcej pracy i myślenia. Zakładać gorset będę, jednak nie na co dzień. Na jakieś okazje, aby zaprezentować, co uszyłam tak:)

      Usuń
    2. Ja mogę Ci powiedzieć,dlaczego ja się wpędzam :D - dlatego, że ZA SZYBKO chcę już mieć, już koniec krojenia, bierzemy się za szycie - i traaaach - to trzeba było podwójnieeee? :D A potem przy szyciu - już już, tylko rękawy i podwinięcie i będzie gotowe - i bach - rękaw prawy na lewą stronę przyszyty do lewego otworu (kończę szycie zazwyczaj nocą i już słabo widać, a jeszcze zamroczenie euforią dochodzi :D ) i prucie. I zamiast 3 godzin szycia robi się 6...

      Usuń
    3. Mam podobnie, chociaż akurat u mnie krojenie i zszywanie poszczególnych części póki co ładnie idzie. Najwięcej gaf zaliczam przy wykańczaniu. Wtedy pojawia się zniecierpliwienie, bo już bym chciała nową rzecz założyć i pokazać wszystkim i wtedy...a to nierówno podwinięty brzeg, a to dekolt jakoś dziwnie wygląda (choć po krojeniu był jeszcze w porządku), a to można by jeszcze trochę dopasować itd itp:) I roboty przybywa.

      Usuń
  20. świetny gorset :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyglądasz w nim rewelacyjnie. Też bym taki chciała, ale lenistwo jest mocniejsze niż chęć posiadania :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń