sobota, 22 czerwca 2013

"Notatki" z kostiumologii

Zajęcia praktyczne na kostiumologii to ciekawa sprawa. Życzę każdemu, kto interesuje się historią mody, aby trafił kiedyś na takie z możliwością przymiarki stroju.

Tym razem przyszłam na nie przygotowana i zabrałam ze sobą aparat, aby wynieść trochę fotek w przebraniach. Zajęcia dotyczyły przede wszystkim tiurniury.

Trochę teorii najpierw... Tiurniura- to najkrócej mówiąc jest takie płócienno- druciane "coś", co umieszczano pod spódnicą w XIXw:

Jako forma nadająca kształt spódnicy pod koniec lat 60 XIX w zastąpiła krynolinę. Suknia z tiurniurą stała się nieco węższa z przodu i po bokach, a miała za to wydłużony tył. Na początku lat 80 wyszła z mody na rzecz wąskiej sukni, którą noszono najczęściej bez żadnej konstrukcji pod spodem, tylko z halką. Na moich zdjęciach będzie to ta biała, z długim trenem. Jak się dowiedziałam na zajęciach, część pań, nie mogących się pogodzić z tak "frywolną" modą, nadal nosiła małą krynolinę nadającą kształt. W trakcie lat 80 tiurniura powróciła w bardziej ekstrawaganckiej wersji. Cechą charakterystyczną tej "2 tiurniury" jest zupełnie płaski przód oraz boki, za to bardzo sterczący tył. Na nim dodatkowo upinano materiał dla jeszcze bardziej spektakularnego efektu.

A oto jak prezentowałam się w strojach. Zdjęcia zawdzięczam uprzejmości jednej z pań, której imienia niestety nie znam, również uczestniczki kursu:)

 Pod spodem znajduje się: gorset, mini- tiurniura dodatkowo wypchana poduszką, halka, a na tym zawiązana jest chusta.


 Halka, którą zakładano pod spódnicę. Znaki szczególne- liczne falbany, zwłaszcza z tyłu.


To nie suknia ślubna, tylko robocza wersja sukienki z początku lat 80 XIX w. Moja ulubiona ze wszystkich tu prezentowanych, zakochałam się w tym trenie, choć trzeba było na niego bardzo uważać przy cofaniu się.



 To typowa tiurniura z lat 80. Wierzcie lub nie, ale siadanie nie stanowi problemu, bo konstrukcja wtedy samoistnie się składa.


Spódnicę dodatkowo udrapowano z tyłu, aby dodać jej ekstrawagancji.
 
Tiurniura ze sterczącym tyłem wyszła z użycia pod koniec lat 80 i już nigdy więcej nie była w powszechnym użytku.

Mam takie pytanie do Was: co byście powiedziały, gdyby ten trend powrócił? Gdyby okazało się, że tiurniura to "must have" sezonu, a w sklepach i katalogach zaroiło się od spódnic szytych specjalnie do niej?

33 komentarze:

  1. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić aby ten trend powrócił :) Jedynie miałaby szansę sama halka - falbany z tyłu.
    Ja nie zdecydowałabym się na taki ubiór, aczkolwiek popatrzeć jest fajnie :) Fajne fotki i dzięki za ciut teorii, nie wiedziałam że nazywa się to tiurniura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halka jest ładna, aczkolwiek moje zdanie jest takie, że falbany wyszły na wierzch stroju i halka nie byłaby zbyt użyteczna:) Cieszę się w takim razie Kameelperd, że przekazałam Ci trochę wiedzy o historii stroju:) i pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki:) chciałabym takich więcej:)

      Usuń
  3. Oj nie, pewnie wszystkie szafiarki by ją nosiły:P Wolę jednak bardziej uniwersalne stroje, chociaż kto wie co będzie noszone za sto, dwieście lat?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, wszystkie blogi pełne "sterczących" tyłów:) pewnie i szyć by się coś takiego zaczęło...:)

      Usuń
  4. Też mam wrażenie, że nasze czasy nie pozwoliłyby na taką ekstrawagancję w stroju( zużycie materiału, koszty robocizny i wszędobylski minimalizm). Miło wyskoczyć do teatru, gorzej podczas zmywania naczyń:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego jeszcze ta praktyczność, to co dziś chyba najbardziej cenne w stroju... Prawdą jest też, że panier, krynolina i powyższa tiurniura były modne w czasach, kiedy, po pierwsze obowiązywał gorset, a po drugie, jedynymi obowiązkami kobiety było ładnie wyglądać i stanowić miłe towarzystwo dla innych, być "dobrymi duszami" domu i brylować na balach i poczęstunkach. Gorsety dopiero na dobre I wojna światowa wyparła, bo kobiety musiały iść do pracy, aby zastąpić mężczyzn na ich stanowiskach. Największym problemem krępującym ruch był jednak właśnie gorset, ale sama tiurniura nie jest niewygodna.

      Usuń
  5. Ja uwielbiam długie spódnice i suknie - im obfitsze tym lepsze :-) Ale gorset i druty pod spódnicą już nie dla mnie ;-)
    Spódnica na ostatnim zdjęciu cudna!
    świetny post :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) ta ostatnia to z jakiejś wełny z poliestrem, w kratę;) spódnica zimowa:)

      Usuń
  6. Fajna, czasem bym ponosiła. Ach damą byc:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ Ci zazdroszczę możliwości przymierzenia takich sukni. To jak wycieczka w czasie! Nie lubię obecnych długich spódnic czy sukni, które wyglądają jak worki z gumką w pasie. Czasem myślę, że chciałabym, aby taka kobieca moda wróciła, ale wiem, że trudno prowadziłoby się w takich konstrukcjach samochód ;)
    Inna sprawa, że teraz w czasach spodni i legginsów założenie jakiejkolwiek sukienki czy spódnicy i butów na obcasach wybija z tłumu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróż to jest niesamowita, dlatego gdybyś miała kiedyś okazję przymierzyć taki- korzystaj:) Myślę, że ciekawe mogłoby być to, jak kobiety radziłyby sobie wtedy właśnie z takimi codziennymi rzeczami, które, jak by się zdawało, byłyby utrudnione przez strój. Na przykład, czy miałyby "patent" jak układać spódnicę w samochodzie, czy jakimkolwiek środku transportu (przez długość to i autobus czy tramwaj, o metrze nie wspominając byłyby torem przeszkód)?


      Usuń
    2. Na pewno byloby to zabawne ;)

      Usuń
    3. Dla osób postronnych może:P

      Usuń
  8. ciekawy pomysł na post :) jeśli chodzi o kostium to myślę że w porządku ale chyba sporo czasu zanim coś podobnego wejdzie do mody ulicznej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wg mnie już weszła ale nieco innej formie. Niektóre kobiety robią sobie operacje plastyczna powiększające pośladki, noszą specjalna bieliznę podnoszącą pupę. Efekt podobny. Ja osobiście jestem przeciwniczką. Tą część ciała wolę mieć mniejszą.
    Swoją droga super te zajęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)

      Zaciekawiło mnie to co napisałaś, sama nie wzięłam pod uwagę operacji plastycznych powiększających jako nowszej wersji tiurniury, takiej bardziej zrośniętej z ciałem. Ale Twoja wersja jest ciekawa i coś w tym może być:) Pozdrawiam

      Usuń
  10. A ja jestem ciekawa jak by to było!? kiedyś mówiłam że dzwony nie dla mnie, potem koturny nie dla mnie ! myślę ze jak by to było modne to większość z nas biegała by w tym po mieście! :D a tak na marginesie to szpilki też są nie wygodne a śmigamy w nich cały dzień :DDD Pozdrawiam fajny post i fotki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w praktyce często się ulega trendom... ja jeszcze parę lat temu, na wieść, że zaczynają promować spodnie rurki myślałam sobie: "nigdy w życiu tego nie włożę, wolę dzwony! Jak ja w nich będę wyglądać, jestem za niska!"

      A teraz latam w wąskich niemalże na okrągło i... podobają i się strasznie:)

      Usuń
  11. Zgadzam się z Kasia B :) mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam serdecznie,a u Ciebie jak zawsze-pięknie i z duszą.Jola

    OdpowiedzUsuń
  13. Rewelacyjna jest ta czerwona spódnica. Mało wygodny to pewnie jest ten gorset, a długa spódnica dla mnie jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało wygodny to bardzo łagodne określenie:P On jest bardzo sztywny, poza tym, nie dość, że z tyłu zasznurowywany, to jeszcze zapinany z przodu. Sprawia, że nie sposób się przygarbić:) Za to jak sylwetę modeluje...:)

      Usuń
  14. Byłoby fajnie, bo spódnica ciekawie się prezentuje. Wyglądasz w niej rewelacyjnie.

    Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku, ale ja Ci zazdroszczę tych zajęć! W dodatku, jak widzę, z panią Katarzyną Janiszewską, która jest chyba największym polskim guru pod względem rekonstrukcji sukien :) Te zajęcia były w ramach Twoich studiów, czy to coś zupełnie odrębnego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ta Pani:) Widzę, że ją znasz, faktycznie, jej wiedza na temat strojów historycznych i ich rekonstrukcji jest imponująca:) A zajęcia były w ramach "Akademii kostiumologii" w Sztukarni w Warszawie:)

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę, że mogłaś brać udział w tak świetnym przedsięwzięciu! Bycie mieszkańcem Warszawy ma jednak swoje zalety :)

      Usuń
    3. Ja nie mieszkam w Warszawie, tylko kawałek od niej:) Na zajęcia dojeżdżałam, ale było naprawdę warto:)

      Usuń