czwartek, 22 września 2016

Dżins, denim a może teksas?

Zanim opublikuję tutaj nową rzecz jeszcze trochę się zejdzie, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moją wiedzą z dziedziny materiałoznawstwa i napisać tu wszystko, co wiem o bardzo lubianej przez znaczną większość tkaninie jaką jest dżins. Jest wytrzymała, uniwersalna, zawsze modna... A jak wyglądają prace nad nią?

Choć sobie z tego materiału spodni jeszcze żadnych sobie nie uszyłam, a jedynie z tkanin imitujących go, to bardzo wiele spodni dżinsowych skracałam i zwężałam, zatem zdążyłam poznać go wystarczająco dobrze, aby pewne spostrzeżenia przekazać i Wam. Jestem pewna, że te informacje będą przydatne, bo w końcu dżinsowe rzeczy nosimy ostatnio o każdej porze roku, zależy tylko z jakimi dodatkami:)

1. Co to jest dżins?

To tkanina bawełniana, rodzaj drelichu, która charakteryzuje się tym, że jest gruba i zwarta, tkana splotem skośnym, często z nawarstwionym układem wątkowym. Jest odporny na rozciąganie, dość odporny na zagniecenia, dlatego stał się perfekcyjny dla dawnych strojów roboczych.

Amerykańską odmianą tkaniny bawełnianej o splocie skośnym wątkowym jest denim. Denim niegdyś nazywany był Serge de Nimes i był produkowana od XVI w. w mieście Nimes we Francji. Podobno szyte były z niego również żagle statków Krzysztofa Kolumba. Określany jest jako tkanina przyjemna w dotyku i miękka, a w Polsce nazywana jest teksas.

2. Do czego się go stosuje?

Ze względu na właściwości najlepiej sprawdza się on moim zdaniem jako materiał na spodnie, spódnice i kurtki na sezon wiosna/lato. Można z powodzeniem uszyć z niego również wiele akcesoriów, np. piórniki, kosmetyczki, torebki. Jeszcze niedawno trendem w modzie było noszenie dżinsowych ubrań w wersji total look, zatem znaleźć można było z niego koszule, szmizjerki, sukienki, buty, choć powiem Wam szczerze, że ja jednak preferuję go głównie jako materiał na "dół" lub okrycie wierzchnie.

3. Jak się go szyje?

Na wstępie należy pamiętać, że dżins, jak każdą tkaninę bawełnianą, należy przed rozpoczęciem prac zdekatyzować.

Szycie dżinsowych tkanin jest o wiele przyjemniejsze na maszynach przemysłowych, niż domowych. Te maszyny lepiej radzą sobie z transportem, gdy musimy przeszyć kilka warstw razem, a to się często zdarza. Na maszynach domowych szycie jeansu jest jednak jak najbardziej możliwe, ale transport jest już nieco bardziej oporny, a i maszyna potrafi "zastrajkować" przy zgrubieniach. Oto jeden z najbardziej problematycznych momentów, przyszywanie szlufki do górnej części paska:


Tutaj też muszę uczulić Was na szycie dżinsu z domieszką elastyczności. On niestety podczas szycia, gdy mocniej pociągniemy za materiał, aby pomóc mu przejść pod stopką, rozciąga się i przez to szyta część może ostatecznie być luźniejsza, niż planowaliśmy.

Najlepiej jest przed zabraniem się za szycie sprawdzić na jakiś ścinkach jak maszyna radzi sobie ze zszywaniem kilku warstw. Wtedy też można dobrać odpowiednie naprężenie nici i wyregulować docisk stopki:


Bez względu na to, z której maszyny korzystamy trzeba pamiętać, że do jeansu są odpowiednie igły i nici. Igły oznaczone są na niebiesko lub granatowo, lub mają niebieski połysk, są powszechnie dostępne w pasmanteriach:


Nici do jeansu to nici bawełniane, charakteryzują się tym, że są znacznie grubsze od zwykłych:


Dżins bardzo strzępi się przy brzegach, więc porządne obrzucenie brzegów jest konieczne.

4. Konserwacja

Ponieważ dżins jest mocny i odporny wysoką temperaturę, można go prać w pralce, wirować, i suszyć w suszarce bębnowej. Cechuje go również odporność na rozciąganie, więc ubrania dżinsowe mogą schnąć rozwieszone i nic im się nie stanie:)

Prasować można go bezpośrednio na prawej stronie w temperaturze do 200 stopni (3 kropki).

wtorek, 13 września 2016

Sukienka w maki na przedłużenie lata

Choć wszędzie mówią, że idzie jesień, u nas lato nie odpuszcza i od kilku dni jest co najmniej 28 stopni w ciągu dnia. Mamy przedłużenie wakacji i okazję, aby porządniej nacieszyć się słońcem przed zbliżającą się jesienią. Tego typu aura sprawia, że zamiast myśleć o jesiennej garderobie, jeszcze przez chwilę pracowałam nad tą letnią i postanowiłam uszyć sobie sukienkę z tkaniny w maki kupionej podczas wakacyjnego pobytu w Gdańsku. Materiał ten jest wprost perfekcyjny jak na tą część garderoby, jest to mieszanka jedwabiu i wiskozy, do tego bardzo elastyczna. Może nie jest aż tak porządnie elastyczna jak dzianina, ale dzięki temu też łatwiej się nad sukienką pracowało i można było sobie wszywanie suwaka podarować:)

Ostateczna forma tej sukienki to wynik moich kolejnych eksperymentów z konstrukcją i modelowaniem odzieży. Wykrój na nią powstał w oparciu o rysunek bluzki podstawowej, który został odpowiednio przedłużony i dopasowany na wysokości biustu i talii za pomocą zaszewek. Postanowiłam dodać także rękawy i tu trochę się obawiałam, czy mój rysunek wyszedł dobrze, zatem pierwowzór wykonałam z tkaniny próbnej i doszyłam do bluzki próbnej podstawowej. Na szczęście rękawy wyszły jak należy, to też i odwaga, aby z nimi trochę poeksperymentować się u mnie pojawiła. Postanowiłam, że będą one rozszerzane na linii dołu, także wykrój na papierze został odpowiednio zmieniony. Dodatkowo, dla większego komfortu użytkowania sukienki, rękawy mają rozcięcia. Na zdjęciach na szczęście będzie to całkiem dobrze pokazane:)

Podczas prac nad tą sukienką nie robiłam sobie zbyt wiele nadziei na to, że gdy ją ukończę, będę miała jeszcze okazję ją założyć. Pomyślałam, że będę miała już raczej gotową nową rzecz na przyszły sezon. A jednak, wbrew pozorom, ze względu na upalną pogodę, sukienkę zdążyłam już założyć i trzeba powiedzieć, że w taką pogodę nosi się ją wspaniale.

sukienka na lato

kwiecista sukienka

letnia sukienka



Z tyłu sukienki zrobiłam rozcięcie:













Na tym zdjęciu widoczne są wszystkie istotne dla wykończenia detale. Tak rozcięcia na dole rękawów wyglądają z bliska. Zdecydowałam się na takie rozwiązanie, aby sukienka była wygodniejsza w noszeniu. Brzegi dekoltu obszyłam lamówką zrobioną z tej samej tkaniny:


poniedziałek, 5 września 2016

Stylizacje w sierpniu

Od kilku lat bardzo lubię sierpień i późne lato stopniowo przechodzące w jesień. Moim zdaniem ten szczególny czas w roku ma swój niepowtarzalny urok. Kiedy jest pogoda, to staram się skorzystać z niej najbardziej, jak tylko umiem, a kiedy jej nie ma, zaczynam przygotowywać się na nadchodzącą jesień. Dla niektórych to już koniec lata, gdyż kończą się wakacje i sezon urlopowy, ale przecież jesień oficjalnie zaczyna się dopiero 23 września! Także lato jeszcze trwa w najlepsze. A tymczasem zapraszam Was na podsumowanie stylizacji:)

Sierpień był bardzo ładny w tym roku, nie brakowało upalnych dni i całe szczęście. Z garderoby wyciągnęłam bluzkę w kwiaty, którą uszyłam już ponad 3 lata temu i rzadko kiedy ją zakładałam. Okazało się, że jej kolorystyka pasuje idealnie jak na późne lato, więc znalazło się dla niej zastosowanie:) Zestawiłam ją z czarną resztą ubioru, gdyż sama w sobie jest bardzo wyrazistym elementem ubioru:


Top: DIY
Szorty: DIY
Sandałki: CCC
Okulary: Ray Ban

W te wakacje wybrałam się też na drugi dłuższy wyjazd i to w miejsce, którego początkowo nie brałam pod uwagę, otóż do Zakopanego. Tam wyjeżdżam zawsze zimą, ewentualnie wiosna, gdyż lubię z nart skorzystać, a teraz postanowiłam sprawdzić, czy mam kondycję do chodzenia po górach. Wróciłam zafascynowana tamtejszymi widokami, muszę powiedzieć, że Tatry latem są jeszcze ładniejsze, niż zimą:) Dodatkowo mam przeczucie, że jeszcze niejedna wycieczka w góry mnie czeka. 

Na wyjeździe średnio co drugi dzień był poświęcony jakiejś dłuższej wycieczce, a resztę czasu spędzałam w mieście, głównie na festiwalu folkloru ziem górskich, który właśnie wtedy trwał. Tak się ubrałam w jeden z bardziej odpoczynkowych dni:


Top: Reporter
Spodnie: DIY
Buty: H&M
Bluza: Vero Moda
Torebka: CCC
Okulary: Ray Ban

Na wycieczkę na Halę Gąsienicową i nad Czarny Staw Gąsienicowy wybrałam już bardziej sportową stylizację:



Kurtka: DIY
Bluzka: Reserved
Spodnie: DIY
Buty: Lowa

Wyjazd był bardzo udany i będę go jeszcze długi czas miło wspominać. No ale cóż, wyjazdy mają do siebie to, że szybko się kończą, pozostaje tylko postarać się, aby pojechać kiedyś na następny:) Po powrocie za to można było wreszcie jakąś sukienkę założyć (w góry żadnej nie zabrałam, nie miałabym kiedy jej nosić:)) i sandałki na obcasie (tych to jeszcze bardziej nie miałabym kiedy nosić, tam to jest najmniej praktyczne obuwie). I korzystam jeszcze z letniej pogody:



Sukienka: DIY
Sandałki: H&M
Torebka: CCC

środa, 31 sierpnia 2016

Elegancka spódnica z karczkiem, czyli kolejna konstrukcja w moim wykonaniu

Jeszcze zanim podjęłam się samodzielnej próby zrobienia szablonu dla bluzki podstawowej, postanowiłam trochę poeksperymentować z formą spódnicy. Wymyśliłam sobie, że uszyję jedną własnego projektu do kompletu do żakietu, aby mieć w szafie kostium z prawdziwego zdarzenia.  Spódnica, którą dziś zaprezentuję jest modelem próbnym, którego uszycie miało na celu sprawdzenie, czy na mojej formie wszystko wyszło ok. Na jej podstawie oceniłam, jak szablon się prezentuje w praktyce oraz jakie zmiany bym wprowadziła, aby efekt był jeszcze lepszy. Prace nad nią udało mi się zakończyć jeszcze podczas kursu krawieckiego, była to dodatkowa rzecz, jaką wykonałam gdy miałam jeszcze trochę czasu do końca zajęć i czymś trzeba go było sobie wypełnić.

A dlaczego spódnicę prezentuję dopiero teraz? Gdyż dzięki tkaninie wierzchniej wełnianej w prążki i czarnej podszewce jest ona ubraniem bardziej na sezon jesień- zima, a coś latem nie mam natchnienia do prezentowania rzeczy na chłodniejszą porę roku. Raz, że za gorąco, a dwa, że gdy w połowie lata zaczynają się zapowiedzi kolekcji jesiennych, to mam wrażenie, że to lato bardzo szybko się kończy, za szybko wręcz:) Ponieważ mamy już koniec sierpnia i zaraz zacznie się rok szkolny, spódnicę można już spokojnie zaprezentować. Jeszcze w nieco letniej stylizacji, z bluzką z krótkimi rękawkami (ok. rok temu była przeze mnie przerabiana) i czarnymi butami na obcasie wygląda ona tak:

spódnica jesień zima

spódnica z karczkiem






Spódnica sama z siebie tak się prezentuje. Na tych zdjęciach nieco wyraźniej widać spiczaste karczki, przy zrobieniu których nie ukrywam, ze trzeba było się trochę nagimnastykować:




A tak spódnica wygląda od wewnętrznej strony, z podszewką:


A z tego detalu jestem wyjątkowo dumna:)


środa, 24 sierpnia 2016

100 par szpilek mi przybyło...

... na nowej bluzce póki co tylko:) Podczas pobytu nad morzem w pewnym sklepie z tkaninami znalazłam tkaninę w kolorowe buty będącą mieszanką jedwabiu i wiskozy. Wcześniej nigdzie takiej nie spotkałam, zatem decyzja o kupnie była niemalże natychmiastowa.

Ciekawy materiał to nie jedyne, co tą bluzkę wyróżnia. Kolejną rzeczą jest to, że jest to pierwsza bluzka, którą uszyłam na podstawie konstrukcji zrobionej od początku do końca samodzielnie i zgodnie z podręcznikiem. Już wcześniej eksperymentowałam z własnymi wykrojami, jednak, może słowo "własnymi" jest tu nadużyciem, gdyż opracowywałam je na podstawie wcześniej już gotowych form, albo kreśląc je mocno "na oko". Ta jest zdecydowanie pierwszą typowo książkową, którą narysowałam samodzielnie krok po kroku, więc bardzo bałam się o to, co mi z niej wyjdzie. Z tego powodu pierwowzór uszyłam z tkaniny próbnej, aby mieć szansę na naniesienie ewentualnych poprawek bez obaw, że popsuję taki ładny materiał. Na szczęście konstrukcja udała mi się na tyle, że poprawki, które naniosłam były bardzo niewielkie.

Fason bluzki jest bardzo prosty, dopasowany jedynie za pomocą zaszewek na wysokości biustu. Brzegi dekoltu i pach zostały wykończone za pomocą lamówki zrobionej z tej samej tkaniny. I tak to wygląda:




I znów była przez chwilę sesja z kotem w tle:)








Z tyłu tak bluzka się prezentuje: 


środa, 17 sierpnia 2016

Czarny kapturek

No i stało się, uszyłam sobie wreszcie kurtkę z kapturem:) Od dawna chodziła mi ona po głowie, ale jak do tej pory jedynie na rozmyślaniach się kończyło, bo miałam wątpliwości czy poradzę sobie ze zszyciem prawidłowo wszystkich jej elementów. Inna sprawa, że też przy szyciu płaszcza nieco zniechęciłam się do szycia rzeczy "na wierzch", gdyż prace nad nim trwały bardzo długo, a jeszcze wtedy porwałam się na własny projekt... Zatem obawiałam się, że nawet, jak tą kurtkę zacznę szyć teraz, to skończę może w przyszłym roku:)

Doszłam jednak do wniosku, że mieszkam w takim miejscu na ziemi pod względem pogodowym, że wszystkich tych kurtek, płaszczy i żakietów to nigdy nie będzie za wiele, a ciągle wręcz za mało:) Dlatego postanowiłam, że chociaż spróbuję tą kurtkę uszyć, a odwagi dodał mi nieco fakt, całkiem niedawno pracowałam nad żakietem i dzięki niemu nabrałam nieco wprawy w szyciu okryć wierzchnich. Zresztą, podczas prac nad tą kurtką odkryłam, że poszczególne etapy jej zszywania wyglądają w sumie podobnie do żakietu.

Wykrój zaczerpnęłam z Burdy 9/2014,  #118, jednak nie uszyłam jej zgodnie z wykrojem, zrobiłam inne kieszenie i zapięcie. Dodałam też podszewkę po wewnętrznej stronie, aby nie była z tego tylko taka narzutka. Wykrój był mi potrzebny jedynie dla ogólnego fasonu tej kurtki i kaptura. Jeśli chodzi o materiały, jakich użyłam, to na wierzch wykorzystałam czarny len, a na podszewkę tkaninę z włókien mieszanych, również czarną. No i tak prezentują się efekty, uwiecznione zresztą w bardzo pasującej do czarnej kurtki deszczowej scenerii (w końcu połowa sierpnia minęła, mówią, że już jesień idzie:)):

czarna kurtka damska



kurtka z kapturem

czarna kurtka z kapturem








Pokażę jeszcze kieszenie nakładane, jakie zrobiłam do tej kurtki: