niedziela, 31 sierpnia 2014

Wakacyjne zdobycze

Kończą się wakacje, zarówno te dla szkół, jak i moje. Wczoraj wróciłam z tygodniowego urlopu, który spędziłam w Gdyni. Bardzo udany miałam wypoczynek, pogoda dopisała, nawet w morzu udało mi się wykąpać:) Wbrew pozorom końcówka sierpnia bywa słoneczna i ciepła, wieczory nawet nie były jakoś strasznie zimne. Brak upałów, którymi zaszczycił nas lipiec, miał wiele zalet. Nikt z nas nie spiekł się na czerwono, a i wreszcie udało mi się lepiej poznać Gdańsk i Gdynię. Dużo było spacerów i zwiedzania. Podczas takich wypraw wzbogaciłam się także o kilka pamiątek, krawieckich oczywiście. Oto i one:

Podczas spaceru ulicą Mariacką w Gdańsku postanowiłam kupić sobie naparstek krawiecki z bursztynem. Widziałam ich wiele, jednak ten jest chyba jedynym, który nie tylko ładnie wygląda, ale również nadaje się do użytku. I kocham wprost mleczny odcień bursztynu:)


Kolejna rzecz kupiona w Gdańsku (w sklepie z tkaninami "Bławatek") to dzianina w pięknym, zielonym kolorze. Od razu dobrałam do niej nitkę.





Przybyło coś do poczytania:


Książkę "Craft show & sell", która ma być o tym, jak zbudować swój sklep z rękodziełem kupiłam w księgarni językowej w Gdyni:


Gazetę "Mollie potrafi" kojarzę z blogów innych osób, teraz sama postanowiłam się z nią zapoznać:


A na zakończenie dość unikalna "zdobycz" z Muzeum Miasta Gdyni. Zdjęcia w strojach kąpielowych z początku XX wieku:




Szczególnie ten ostatni jest specyficzny. Myślę, że służył on raczej do pobytu na plaży, niż do kąpieli. Przynajmniej nie mogę sobię wyobrazić, abym w takim stroju kiedykolwiek pływała;)

Kostiumy są rozłożone na tekturze i dlatego wyglądają na takie płaskie. Można je było tylko przyłożyć. Pochodzą z wystawy zatytułowanej "Arkadia. Gdyńskie letnisko przełomu XIX i XX w.", która prezentuje, jak wypoczywano wtedy w Gdyni. Galeria zawierała mnóstwo kostiumów z epoki pochodzących z prywatnej kolekcji Przemysława Krystiana Faryś z Łodzi. Niestety, obowiązywał całkowity zakaz fotografowania tych eksponatów:( Zupełnie nie rozumiem czemu. Zdjęcia można było robić jedynie z rekonstrukcjami powyższych strojów kąpielowych.

Jeśli jesteście ciekawi wystawy, to odbywa się ona do 7 września 2014 r w Muzeum Miasta Gdyni (ul. Zawiszy Czarnego 1). Polecam, bo stroje robią wrażenie:)

piątek, 22 sierpnia 2014

Bluzka na babie lato nad morzem

Jestem w trakcie rozważania problemu trapiacego ludzkość od zarania dziejów: co spakować na tygodniowy pobyt nad morzem? Legendy głoszą, że ktoś kiedyś idealnie trafił z doborem garderoby na taką okazję, sprawdzam, czy i mi to wyjdzie:) Garderoba wakacyjna wymaga tym razem dłuższego zastanowienia, bo mamy aktualnie dość specyficzną porę roku, jaką jest babie lato. Nie zgodzę się z tym, że to już prawie jesień, bo w ubiegłym roku całą drugą połowę sierpnia spędziłam nad Bałtykiem i 3/4 tego czasu była piękna, słoneczna pogoda. A w tym roku jadę do hotelu z basenem, więc pływać będę mogła bez względu na warunki atmosferyczne. Ten czas jest jednak specyficzny. Dni są krótsze, wieczory zimniejsze i krajobraz staje się bardziej żółty.

Na początku sierpnia skończyłam szyć bluzkę, która kolorystycznie pasuje idealnie do babiego lata. Wykrój na nią pochodzi z Burdy 7/2013 i ma numer 103 B. W modelu tym najbardziej lubię skręcone ramiączka, które sprawiają, że dosyć prosty top wygląda ciekawie. Sprawiają też, że bardzo ładnie prezentuje się dekolt i tworzą się takie mini rękawki. Dodatkowymi atutami są luźna forma i batikowy bawełniany materiał typu gnieciuch, co czyni bluzkę perfekcyjną na plażę i lato w ogóle. 

Bluzka ta jest przeróbką długiej spódnicy. Podkreślam od razu, że pasy na niej są lekko falujace się.  Nosić będę ją w 2 wersjach. Pierwsza z paskiem, bardziej na miasto ( o ile będzie w miarę ciepło):




A druga wersja bez paska, na plażę:








A oto, jak wyglądała przed przeróbka:


Także podsumowując, całkiem fajna, luźna bluzka na wypoczynek późnym latem:)

czwartek, 14 sierpnia 2014

Jak czytać modę?

Pewnego dnia, podczas przeglądu statystyk moją uwagę przykuł zestaw słów kluczowych, według których ktoś znalazł mojego bloga. Brzmiał on "książka o ubiorze". Póki co, jeszcze takiej tutaj nie prezentowałam, ale pomyślałam sobie wtedy, że dobrym pomysłem będzie zapoznać Was z taką lekturą. Dlatego dzisiejszy wpis poświęcony zostanie książce autorstwa Fiony Ffoukles pod tytułem: Jak czytać modę. Szybki kurs interpretacji stylów.


Książka została wydana przez wydawnictwo Arkady i jest przede wszystkim zwięzłym i całkiem ciekawie napisanym przewodnikiem po trendach, jakim przez lata podlegały poszczególne elementy garderoby.  Największy nacisk położony został zdecydowanie na przemiany mody w  XX wieku, choć pojawiają się tam informacje na temat stosowania ubioru we wcześniejszych epokach. Każdy temat omówiony jest dość krótko, za to zawiera wiele ilustracji, które w książkach o modzie odgrywają kluczową rolę.

Na początku znalazło się miejsce na zaprezentowanie czytelnikom głównych stylów w modzie. Ta część moim zdaniem zawiera najlepsze ilustracje:


Następnie przedstawione zostały dwa rozdziały, które zainteresują osoby szyjące: o technikach krawieckich i materiałach. Omówione zostały tutaj krawiectwo ciężkie i lekkie, forma i dopasowanie stroju, rola podszewek i wykończeń oraz zapięcia. Znajdziemy tam również kilka informacji o materiałach i sposobach ich uzyskiwania:

 
Podczas lektury najciekawsze będą opisy fotografii. Będą one krótko opowiadać o przedstawionej rzeczy i przez to dostarczą wielu ciekawostek:


Kolejne działy to główna część całej lektury. Przedstawione zostały w niej informacje o strojach i ich przemianach na przestrzeni lat.  Znajdziemy tu informacje o:
  •  Modzie męskiej i damskiej formalnej:

 


  • Ubiorze codziennym:



  • Strojach kąpielowych i bieliźnie:



  •  Znajdziemy tu również informacje o dodatkach, zarówno męskich, jak i damskich:





  • Także coś o trendach w makijażu i fryzurach:



A na koniec rozdział poświęcony słynnym domom mody i projektantom:


Na końcu znajduje się także słownik pojęć związanych z ubiorem oraz bibliografia.

Podsumowując, książka jest ciekawie napisanym, krótkim przewodnikiem po historii ubioru współczesnego. Polecam ją w szczególności osobom, które interesują się modą i dopiero chciałyby zapoznać się z jej historią w przystępny sposób.

środa, 6 sierpnia 2014

Jedwabna bluzka i koronkowe szorty

Dziś w roli głównej zamiast moich szortów wystąpi bluzka. Zdążyłam się z nią przeprosić wczoraj. Do tej pory rzadko ją zakładałam, głównie przez materiał, który jest typowym gnieciuszkiem, jak na jedwab przystało. Jednak szycie nauczyło mnie, że niektóre materiały mają taką naturę i już zagnieceniami na nich się nie przejmuję. 

Po bluzkę warto było sięgnąć, bo stylizacja z nią okazała się strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o dobór do sylwetki. Ze względu na to, że jestem typową gruszką, wszystko, co poszerza ramiona działa zbawiennie dla mojej figury. Falbany na górze równoważą proporcje. Szorty własnego projektu stanowią tym razem doskonałe tło dla tego topu. Zwężają one optycznie biodra, a subtelna czarna koronka sprawia, że nie wyglądają zbyt banalnie, a jednocześnie nie odwracają uwagi od topu. Do stylizacji dodałam bransoletę z kolorowymi szkiełkami, bo bardzo pasuje do tego zestawu. Na nogi wybrałam sandałki na płaskim obcasie, aby dodać całości trochę luzu i komfortu. Dzięki temu wyszła perfekcyjna stylizacja na wakacyjny wyjazd, w szczególności na popołudniowy spacer po mieście:)






Zbliżenie dekoltu. Po prostu uwielbiam, jak jest on wykończony.

Bluzka: Tatuum
Szorty: DIY
Bransoleta: H&M
Buty: Kazar

sobota, 2 sierpnia 2014

Tutorial: Fantazyjne wykończenie brzegów

Jeśli już znudziły się Wam zwykłe podłożenia dla ubrań z tkanin elastycznych, to zapraszam do lektury. Dziś pokażę, jak sprawić, aby nawet zwykły podkoszulek wyglądał nietypowo dzięki dość oryginalnym i prostym w wykonaniu brzegom. Zatem do rzeczy:

Brzeg ten wykona każdy, kto posiada  maszynę do szycia domowego, zestaw podstawowych akcesoriów krawieckich ( nożyczki, mydełko, centymetr, szpilki), igły do stretchu i nici w kolorze pasujacym do materiału.

Odmierzamy 1 cm od brzegu i zaginamy materiał do środka:


Wybieramy ścieg zygzakowy C, najszerszy. Pokrętło regulujące długość ściegu ustawiamy na 1:




Szyjemy tuż przy brzegu. Podczas szycia materiał rozciągamy najbardziej, jak to tylko możliwe:


Po szyciu nadmiar zapasu materiału po lewej stronie tkaniny ucinamy:


I oto rezultat:


poniedziałek, 28 lipca 2014

Ozdabiamy kostium kąpielowy

Gdyby przez ostatnie dni za każde wypowiedziane "Jak mi się nie chce" płacono, już bym kupowała sobie luksusowe auto:) Upały takie już są, że cokolwiek się robi, jest się 10 razy szybciej zmęczonym, niż normalnie. A aktualnie przygotowuję się do wyjazdu (czyt. szyję nowe ubrania na wakacje), więc przypomniałam sobie również o pewnej pracy sprzed około roku. Wtedy, na dzień przez podróżą pomyślałam, że chciałabym ozdobić mój zwykły, czarny, dwuczęściowy kostium. Czasu było bardzo mało, więc wymyśliłam ozdobienie go za pomocą koralików i kryształków, które akurat miałam. I oto rezultat:


Pomysł na ozdobę dołu był prosty: narysowałam linię 2 cm pod górnym brzegiem i naszylam na niej zielone koraliki i kryształki na przemian. 



Chciałam też ozdobić górę od kostiumu, ale kryształków miałam za mało. Dlatego wymyśliłam kwiatka z koralików i cekinow, którego naszylam tylko z jednej strony przy ramiaczku. Ważne jest, że zachowałam pewną konsekwencję kolorystyczną i dzięki temu obie części nie wyglądają jak z innej bajki.


Praca trwała zaledwie jedno popołudnie. Wzór nie jest może jakiś bardzo wymyślny, ale już sprawia, że kostium wygląda oryginalniej, a ja miałam satysfakcję, że dorzuciłam do niego moje trzy grosze:)

Jeśli posiadacie gładki kostium i już zdążył Wam się znudzić, lub po prostu chcecie go trochę urozmaicić, możecie ozdobić go koralikami, tak jak ja. Gdy macie mało czasu na to, naszyjcie je przy brzegach. Ważne jest wtedy tylko to, aby były one ułożone dość równo.

Gdy czasu jest więcej, można poszukać w Internecie różnych szablonów i wzorów i na ich podstawie zrobić oryginalną aplikację.

Najlepsze jest jednak to, że naszywanie ozdób nie wymaga większego wysiłku fizycznego. Wystarczy mieć trochę czasu i pomyśleć. Dlatego to perfekcyjny pomysł na diy podczas upałów, takich jak dziś.