czwartek, 12 maja 2016

Dopasowane spodnie

Zawsze bałam się uszycia sobie spodni które są niemalże drugą skórą. Obawiałam się, że podczas ich noszenia wystarczy jeden nieostrożny i nazbyt gwałtowny ruch i pękną tam gdzie nie powinny i najem się przez to wstydu w miejscu publicznym. Tylko, że chciałam mieć nowe spodnie na sezon wiosenny i letni i im dłużej myślałam nad tym, jakie powinny one być, tym bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że najlepiej byłoby uszyć sobie jakieś dopasowane do figury.

Moim marzeniem było też mieć wreszcie jakieś samodzielnie wykonane jeansowe spodnie, lub chociażby z bawełny przypominającej jeans. W sklepie z tkaninami udało mi się znaleźć tkaninę zawierającą bawełnę z lycrą. Jest ona elastyczna i dlatego mogłam sobie dlatego pozwolić na uszycie dopasowanych spodni również bez obaw, że będą one niewygodne w noszeniu.

Do uszycia spodni wykorzystałam wykrój z Burdy 11/2014 #117, ten sam, którego użyłam do wykrojenia sztruksowych spodenek, które pokazywałam na blogu na początku tego roku. Został on już przeze mnie odpowiednio sprawdzony oraz dopasowany, zatem miałam pewność, że tym razem szycie przebiegnie bez większych problemów. Tak też było, spodnie powstały bardzo szybko, chyba dłużej już trwają prace nad tym wpisem, niż nad szyciem spodni:) A oto one:




Podczas robienia zdjęć pomyślałam sobie, że skoro mamy taki piękny maj, to spodnie zaprezentuję w kilku różnych sceneriach. W końcu taki krajobraz nie będzie trwał cały czas, a ja chciałam mieć utrwalone jego piękno. I bardzo dobrze, że tak zrobiłam, bo kwiaty jabłoni u nas już przekwitły. Mlecze z kolei zostały już skoszone.









Przejdźmy do detali. Na uszycie jednej części worka kieszeniowego wybrałam ten sam materiał który przeznaczyłam na szycie spodni, a na drugą wykorzystałam reszki tkaniny w kwiaty, z której uszyłam sukienkę na lato i bluzkę raglanową:


Brzegi worka kieszeniowego wykończyłam za pomocą samodzielnie zrobionej lamówki z bawełnianej tkaniny:


Tył ozdobiony jest z karczkiem, a do paska wszyłam podtrzymywacze czyli szlufki:


Uzyskałam kolejny basic w mojej garderobie, jednak bardzo potrzebny. Takie spodnie będą pasować do wielu rzeczy, spokojnie będę mogła nosić je razem z wzorzystymi bluzkami, których trochę zdążyłam już sobie trochę uszyć, a których pewnie jeszcze mi przybędzie

wtorek, 3 maja 2016

Stylizacje kwietniowe

Mamy majówkę:) Dla mnie to taki przedsmak wakacji i lata. Nie wiem jak u Was, ale u mnie wczoraj zrobiła się ładna pogoda, jest ciepło i bardziej wiosennie, niż w ostatnich dniach. Korzystając z wolnego czasu, przygotowałam podsumowanie stylizacji kwietniowych. Część była prezentowana na bieżąco na Facebooku, a część zostanie pokazana dopiero teraz, gdyż w ostatnim tygodniu za bardzo czasu na wrzucenie stylizacji nie miałam.

W tym miesiącu bardzo często wybierałam coś czerwonego. Tutaj mam na sobie płaszczyk, który w moim posiadaniu jest już od kilku ładnych lat, jednak zakładałam go do tej pory sporadycznie. Myslę, że bardzo ładnie komponuje się z kwiecistą bluzeczką i niebieskimi spodniami. Dodatki z kolei wybrałam czarne z wyjątkiem pierścionka:


Płaszcz: Cubus
Bluzka: DIY
Spodnie: Cubus + moja przeróbka
Buty: Kazar
Torba: H&M

Kwiecień plecień bo przeplata... W tym roku co prawda mieliśmy zamiast zimy i lata raczej trochę jesieni i lata. Za zmianami trudno czasem nadążyć, a ubrać się odpowiednio do warunków panujących na zewnątrz wymaga dużej czujności. Ja na wszelki wypadek jak najwięcej rzeczy letnich i jesiennych miałam przygotowanych, aby było przynajmniej z czego wybierać. Oto stylizacja na pierwsze bardzo ciepłe dni: 


Bluzka: DIY
Podkoszulek: Atlantic
Spodnie: Cubus + moja przeróbka
Baleriny: Wittchen
Torebka: CCC

I dwie stylizacje, których nie zdążyłam pokazać tutaj wcześniej. Oto, co wybrałam na nagłe ochłodzenie. Do łaski wróciły wciągane buty i flauszowy płaszcz:


Płaszcz: DIY
Kardigan: Jackpot & Cottonfield
Bluzka: DIY
Spodnie: Spodnie: Cubus + moja przeróbka
Buty: Kazar
Torba: H&M

A tak ubrałam się na spotkanie rodzinne. Sukienka w kwiaty wszystkim bardzo się spodobała:


Płaszcz: Cubus
Sukienka: DIY
Rajstopy: Calzedonia
Buty: Kazar
Torebka: CCC

czwartek, 28 kwietnia 2016

3 urodziny bloga

Ten blog ma już 3 lata! Kiedy to minęło? Bo ja mam wrażenie, że zakładałam go całkiem niedawno:) Emocje związane z opublikowaniem tutaj pierwszego wpisu pamiętam tak dobrze, jakby to było wczoraj. Dokładnie 26 kwietnia 2013 roku postanowiłam pokazać na blogu pelerynę uszytą z szarego polaru. Wpis o niej przez kilka dni był doszlifowywany, zmieniałam układ zdjęć zastanawiając się, czy taka kolejność będzie ok. Była we mnie obawa, jak ten wpis zostanie przyjęty i czy w ogóle ktoś go przeczyta. Mimo wszystko, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana:) Odważyłam się go pokazać światu i jeszcze tego samego dnia dostałam pierwsze komentarze i zyskałam obserwatorów. 

Choć od tamtej chwili minęło już sporo czasu, a treść tego bloga jest systematycznie uzupełniana, publikacja każdego wpisu wiąże się z pewnymi emocjami. Zastanawiam się, jak zostanie on przyjęty, jak na niego zareagują czytelnicy. Może nie dlatego, że boję się krytyki, konstruktywnej to na pewno nigdy, ale jako osoba, która nie podąża ślepo za trendami liczę się z faktem, że nie każdemu to, co tutaj prezentuję musi się podobać. Dlatego bardzo się cieszę, że moi czytelnicy jednak trzymają poziom i umieją uszanować czyjeś zdanie:) Z okazji 3 blogowej rocznicy chciałabym im podziękować za to, że są i swoją obecnością zachęcają mnie do publikowania tutaj moich prac.

Ten rok był dla mnie szczególny, gdyż uświadomiłam sobie, że szycie nie jest jedynie moim tymczasowym zainteresowaniem, które minie przy pierwszych niepowodzeniach. Co więcej, lubię rozwijać moje umiejętności i być coraz lepsza w tym, co robię. We wrześniu rozpoczęłam kurs krawiecki zawodowy, dzięki któremu będę już kimś więcej, niż tylko hobbystką. Aktualnie jestem już po próbnym egzaminie umiejętności zawodowych i czekam na jego wyniki. I tak na marginesie, to z tego powodu wpis o urodzinach bloga nie pojawił się dokładnie 26 kwietnia, miałam wtedy właśnie egzamin i musiałam się wcześniej do niego przygotować.

Z okazji 3 urodzin bloga chciałabym was jeszcze zaprosić na dwa podsumowania: 10 najlepszych (moim zdaniem) uszytych rzeczy i 10 stylizacji z tego roku. Oba podsumowania będą bardzo subiektywne, zależą jedynie od tego, co w tym roku było dla mnie ważne i co chcę z niego zapamiętać. Zacznę od rzeczy uszytych:

10. Bluzka z folkowej chusty:

Bo ja ogólnie kocham bluzki kimonowe, czerwień, koronkowe wykończenia i kwiatowe wzory. Zatem ta bluzeczka ma mnóstwo zalet:)


9. Sztruksowe wzorzyste spodnie:

Pierwsze spodnie, przy których szyciu nie miałam problemu jak się wszywa kieszenie dżinsowe.


8. Spódnica podstawowa z konstrukcji:

W tym roku wreszcie zaczęłam się uczyć profesjonalnej konstrukcji i modelowania, ale z tym tematem dalej się oswajam. Coraz bardziej podoba mi się samodzielne robienie wykrojów, niż kopiowanie ich z gazet. Szkoda tylko, że mam teraz tak mało czasu, bo więcej bym sobie zrobiła konstrukcje podstawowe każdej części ubioru i tylko modelowałabym je w zależności od potrzeby. A oto pierwsza spódnica podstawowa, jaką uszyłam nie na podstawie wykroju i nie "na oko";)


7. Sukienka w kwiaty nie tylko na lato:

Kolejnym sukcesem tego roku jest dla mnie to, że mam coraz więcej sukienek. Do tej pory zakładałam je jedynie od święta, teraz zaczęłam szyć nawet takie na co dzień. Oto jedna z nich, wykonana na zajęciach. Miała być na lato, ale w sumie ten wzór i kolory sprawiają, że nawet jesienią i wiosną można będzie ją nosić:


6. Wycinana bluzka:

Wcześniej już pisałam, że lubię kimonowe rękawy. Dlatego w trakcie upalnego lata uszyłam sobie kolejną bluzkę z nimi, tym razem z czerwonego jerseyu na podstawie wykroju z Marfy. Jedna z moich ulubionych i najwygodniejszych, jakie mam. Swoją drogą Marfy to chyba najładniej wydawany katalog z wykrojami jaki wpadł w moje ręce, tylko niestety wykrojów w nim jest ledwie 20, resztę trzeba zamówić osobno.


5. Spódnica z koła na wzorzystej gumie:

Chyba najszybciej uszyta rzecz w tym roku. Przy okazji bardzo wygodna i do wielu stylizacji pasuje. Coś czuję, że często będę ją zakładać:


4. Spodnie w kwiaty:

Jak ja kocham wzór na tych spodniach! Jest taki wyrazisty i ożywi nawet najbardziej banalną stylizację. A początkowo z tej tkaniny miałam sobie uszyć żakiet, ale myślę, że dobrze zrobiłam decydując się na spodnie:)


3. Zwiewna sukienka na lato:

Pierwsza codzienna sukienka jaką w tym roku uszyłam. Po raz kolejny największą inspiracją było upalne lato, gdy szukałam wykroju na sukienkę, w której czułabym się komfortowo nawet w największy gorąc. Ma ona dla mnie dodatkowo wartość sentymentalną, bo materiał to pamiątka z wakacji nad morzem.


2. Czerwona sukienka na specjalne okazje

Najnowsza, trzecia już w tym roku sukienka to jedna z rzeczy nad którymi pracowałam najdłużej. Choć jak na nią patrzę, to trochę się sobie dziwię, że nie chciałam jej wcześniej skończyć, bo leży fantastycznie:)


Bluzka w kwiaty:

Mój zdecydowany faworyt. Uszyta z resztki tkaniny z pięknym kwiatowym wzorem, która została po szyciu sukienki. Jest nie tylko ładna, ale też bardzo wygodna. I nawet Burda ją doceniła:)


I jeszcze 10 moim zdaniem najlepszych stylizacji w tym roku:

10. Z wyjazdu nad morze (lipiec 2015)


9. Z wyjazdu do Kazimierza Dolnego (sierpień 2015)


8. Na spotkanie (listopad 2015)


7. Do szkoły (styczeń 2016):


6. Z wyjazdu (sierpień 2015)


5. Walentynkowa (luty 2016)


4. Szkolna (wrzesień 2015)


3. Na wieczór (maj 2015)


2. Na spotkanie ze znajomymi (luty 2016)


1. Wielkanocna (marzec 2016)


piątek, 22 kwietnia 2016

Czerwona sukienka na specjalne okazje

Zdarzają się wam czasami projekty, przy których jak utkniecie z pracą to macie wrażenie, że już nigdy ich nie ukończycie? Nie dlatego, że są wyjątkowo trudne, albo kosztowne w wykonaniu, tylko zwyczajnie opuszcza Was motywacja do ich ukończenia? Ja właśnie miałam tak w przypadku tej sukienki. Wykrój na nią pochodzi z Burdy 8/2012, był to model #120. Taka ładna, elegancka, dopasowana sukienka, która ma za zadanie ładnie podkreślić figurę. Dodatkowym atutem jest to, że nie wyjdzie z mody lada dzień i na niejedną okazję może się przydać. Brzmi niczym sukienka idealna? A jednak na swoją premierę czekała około roku.

To, co najbardziej przyczyniło się do nazbyt powolnych prac nad nią to głównie brak konkretnego terminu na wykonanie i brak zbliżającej się konkretnej okazji, na która mogłabym ją założyć. Bo w sumie ja lubię szyć ubrania na specjalne okazje, ale jeśli szyję na zasadzie, że "kiedyś tam może się przydać", to nie spieszę się z ukończeniem. A poza tym, miałam mnóstwo rzeczy do uszycia potrzebnych na zaraz i przez to ukończenie sukienki ciągle odkładałam na później.

W końcu wyznaczyłam sobie deadline na skończenie szycia. Postanowiłam, że sukienkę założę na śniadanie wielkanocne i już:). Jak ktoś już tyle czasu nad czymś pracuje to chce wierzyć, że ma to jednak jakiś sens. Zaczęłam się też obawiać, że materiały prędzej zniszczą się od samego przekładania z miejsca na miejsce, niż na skutek użytkowania. I udało się;) Sukienkę założyłam na to śniadanie (nawet w stylizacjach marcowych zdążyła się znaleźć), a przede mną jeszcze jedna okazja, na którą może się przydać.

Na uszycie sukienki wybrałam czerwoną krepę wełnianą (z której uszyta została też mini spódniczka na lato) i podszewkę w pasującym kolorze. Jest to model bardzo dopasowany do sylwetki za pomocą zaszewek i licznych cięć, jednak dzięki materiałom z dodatkiem elastyczności sukienka nie jest niewygodna. Dekolt ozdabiają małe zakładki. Jak patrzę na efekt końcowy, to trochę się sobie dziwię, że nie chciało mi się jej wcześniej skończyć:)


red dress

czerwona elegancka sukienka

czerwona sukienka





A na koniec jeszcze zdjęcie z cyklu "Weź kota pogłaszcz, a nie tylko sobie zdjęcia robisz":)


wtorek, 12 kwietnia 2016

Tutorial: wszywanie gumy

W dzisiejszym wpisie zaprezentuję prosty sposób na to, jak wszyć gumę tak, aby przyszywany do niej materiał marszczył się proporcjonalne. Zaprezentuję go na przykładzie spódnicy z prostokątów, ale będzie miał zastosowanie również przy spódnicach z koła, półkola, a także przy wszywaniu cienkiej gumy do szwu talii sukienki.

1. Załóżmy, że mamy gumę już wyznaczoną na szerokość talii i zszytą. Trzeba będzie podzielić ją na 4 równe części. W tym celu najpierw składamy ją na pół i oznaczamy w miejscu złożenia szpilką:

wszywanie gumy

2. Następnie szew nakładamy na oznaczone miejsce...

spódnica z gumą

3.  ... i ponownie zaznaczamy szpilkami miejsca złożenia gumy:


4. Teraz na 4 części trzeba będzie podzielić górę spódnicy. Jeśli mamy już pozszywane boki...


5. ... to nakładamy na siebie szwy boczne i wyznaczamy za pomocą szpilek tylko środek przodu i tyłu:


6. Gumę przypinamy do spódnicy prawą stroną do prawej dokładnie w miejscach, gdzie znajdują się szwy i szpilki:

spódnica z gumą

7. Ustawiamy maszynę na ścieg zygzakowy średniej szerokości, a długości 2-3 mm:


8. Podczas szycia cały czas naciągamy gumę w taki sposób, aby rozciągnęła się na szerokość materiału pomiędzy upiętymi punktami. Dzięki temu marszczenie będzie równomierne. Gumę można także przyszyć za pomocą overlocka, ale trzeba uważać, aby nie uciąć jej nożem. 

szycie spódnicy z gumą

I tak wygląda gotowa spódnica z gumą:




Jeśli komuś nie pasuje tak odstający materiał, gumę może przyszyć po zewnętrznej stronie spódnicy (lewa strona gumy do prawej strony spódnicy, gumę nakłada się na ok 1 cm. od górnego brzegu spódnicy i przyszywa za pomocą zygzaka).