czwartek, 17 kwietnia 2014

Prawie jak Manolo Blahnik, czyli buty DIY

Ostatnio poszukiwałam nowej pary butów na lato. Wobec nich jestem zawsze piekielnie wymagająca: mają być ładne, najlepiej w stonowanych, uniwersalnych barwach, wygodne, bo miały być do noszenia na co dzień, a jednak... fajnie, gdyby były jakieś takie nietypowe, czymś ozdobione, wyróżniające się z tłumu. Widzicie, jakie wymagania. Niestety, z 2 wypraw do galerii handlowych wróciłam z pustymi rękoma. Albo brak rozmiaru, albo kolor nie ten, albo wysokość nieodpowiednia itd. itp. Wtedy przyszła mi do głowy myśl, że... sama sobie te buty zrobię!:)


Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Miałam akurat do dyspozycji moją starą parę sandałków na koturnie. Przed przeróbką prezentowały się one tak:


I jak zapewne większość już zauważyła, renowacji wymagały pilnie. Inaczej byłyby do ukrycia na strychu, albo do wyrzucenia. Odleciał jeden kryształek, a na dodatek wierzch był już wyraźnie bardzo obdarty. Ta para jest jednak bardzo wygodna i szkoda było mi się z nią rozstać.

W związku z tym, zaprojektowałam do nich ozdoby, inspirowane lekko tym zdjęciem:  http://www.pinterest.com/pin/367113807097275657/ .

A oto, jak sandałki damskie prezentują się po przeróbce:






Wierzchy butów zdobią teraz duże kokardy z elastycznej dzianiny. To resztka po innym, większym projekcie. 

A tak prezentują się na mnie:






Dzięki pracy trwającej zaledwie jedno popołudnie zyskałam nowe, fajne buty na lato. Spełniają wszystkie wymagania i jestem z nich bardzo zadowolona. Prawie, jak Manolo Blahnik;) Jak widzicie, warto jest umieć szyć i przerabiać nie tylko ubrania. :)

Bluzka: H&M (odrobinę przerabiana)
Naszyjnik: DIY
Spódnica: DIY
Torba: Jacquelina Riu
Buty: DIY

czwartek, 10 kwietnia 2014

Zielono mi... czyli stylizacja haftowanej spódnicy inspirowana naturą

W tym roku wiosna jest kapryśna bez dwóch zdań. Jakby nie mogła się zdecydować, czy chce być zimna, czy ciepła. Dlatego dziś zaprezentuję własnoręcznie uszytą spódnicę z haftem (którą już kiedyś pokazywałam TU) w stylizacji  z myślą o tych chłodniejszych dniach.

Przy niskiej temperaturze warto przeprosić się z bluzkami z długim rękawem i botkami. Rajstopy to wręcz must have tego sezonu. W sklepach jest ich duży wybór, więc każda z pewnością znajdzie coś dla siebie. Spódnica sama w sobie jest na tyle oryginalna, że nawet, gdy reszta stroju jest stonowana i w ciemnych kolorach, to całość nie wygląda nudno i przeciętnie. Wraz z czernią i brązem tworzy ładną całość. Dodatkowo talię podkreśla pasek z motylem, który wygląda, jakby dla tej spódnicy został stworzony. Powstał zestaw inspirowany wiosną i naturą.

Stylizacja miała być także pretekstem do zaprezentowania spódnicy w plenerze. Gdy po raz pierwszy pokazywałam ją na początku stycznia, była zima, która nie zachęcała do robienia zdjęć na zewnątrz. Tym bardziej, że gdy ze zdjęciami nie wyrobiłam się do 15.00, to już niestety na dobre oświetlenie nie mogłam liczyć. Ostatnio, wraz z poprawiającymi się warunkami pogodowymi, uparłam się na robienie sesji zdjęciowych poza domem. Wiosenny krajobraz jest tak piękny, że szkoda go nie utrwalić na fotografiach. Tym razem tłem uczyniłam kwitnące drzewko mirabelki. Wygląda ono pięknie, ale pachnie chyba jeszcze cudniej, bardzo słodko. 








Tego paska nie nosiłam już ładnych kilka lat. Był na mnie za ciasny. Teraz schudłam kilka kilogramów i postanowiłam go odkurzyć. Pasuje idealnie do sylwetki, a ze spódnicą wygląda, jakby tworzył komplet. Zresztą, na kilku pokazach mody na sezon wiosna /lato 2014 pojawiał się motyw motyla, najczęściej jako ozdoby do włosów oraz biżuteria.

A tu dla odmiany pokazuję, jak wygląda zestaw bez paska:


Także może być, choć ten pasek to jak dla mnie idealne zwieńczenie całości.

Nie mogłam się oprzeć, aby nie zamieścić też kilku zdjęć drzewka mirabelki:




Kurtka: Fashion House
Bluzka: Nie pamiętam
Spódnica: DIY
Pasek: H&M
Rajstopy: Calzedonia
Buty: Quazi
Torebka: Jacqueline Riu
Drzewko: W ogrodzie przy domu:)

sobota, 5 kwietnia 2014

Jak prasować trudne tkaniny?

Dziś podzielę się z Wami poradą na temat prasowania nietypowych tkanin. Mam przez to na myśli wszystkie te, które wymagają prasowania, ale bardzo trudno dobrać do nich odpowiednią temperaturę. Przy niskiej efektu w ogóle nie widać, natomiast zbyt wysoka grozi spaleniem włókien. Właśnie pracowałam z jednym z takich materiałów. Jest to coś sztucznego, które z prawej strony jest błyszczące i wygląda, jak polakierowane:


Aby uniknąć jego zniszczenia, a jednocześnie nadać estetyczny wygląd prasowałam go przez inny materiał:


Za warstwę izolacyjną pomiędzy tkaniną właściwą a żelazkiem użyty został kawałek 100% bawełny, tutaj użyłam resztki z prześcieradła. Prasowanie przez materiał bawełniany naturalny sprawi, że można podwyższyć temperaturę żelazka (tylko ostrożnie i stopniowo). Nic nie zostanie spalone, rozpuszczone, za to zyskamy elegancko uprasowaną tkaninę.

Mam nadzieję, że rada okaże się przydatna nie tylko dla szyjących:)

piątek, 28 marca 2014

Bluzka we wzory kwiatowe z koronkowymi wstawkami


        Tym razem zaprezentuję przeróbkę. Materiał, którego użyłam do uszycia bluzki to poliester i był początkowo spódnicą długości 3/4, którą zakupiłam w sh już ponad 2 lata temu. Wtedy szyciem zajmowałam się sporadycznie i moje doświadczenie nie było zbyt duże. Postanowiłam przerobić ją na bluzkę. Problem w tym, że dobrałam model ze zbyt obcisłymi rękawami, a materiał nie był elastyczny... W efekcie własnoręcznie uszytą bluzkę założyłam może kilka razy, po czym uznałam, że jest za mało wygodna i odłożyłam do kosza z rzeczami do przeróbki/ poprawki/ przemyślenia. W dodatku, materiał był bardzo cienki, chłodzący, a top miał być przeznaczony na sezon jesień/ zima. Ach, wszystko nie tak...
        Niedawno wydobyłam ten top z myślą, że wzór jest bardzo ładny i warto dać mu jeszcze jedną szansę. Obcięłam rękawy, poprawiłam szwy (nie obyło się bez poprawiania kształtu ) i... okazało się, że top jest za ciasny. Suwak nic by nie dał, bo przymierzałam materiał upięty szpilkami na sobie i wiedziałam, że będzie opinał mnie niemiłosiernie. I wtedy wpadł mi do głowy pomysł z koronkowymi wstawkami po bokach. Są teraz całkiem modne, także pojechałam do pasmanterii i zakupiłam ładną czarną koronkową taśmę z gipiury. Zamiast zszycia szwów bocznych ze sobą, przyszyłam je do koronki. Teraz bluzka jest w sam raz, luźniejsza i krótka, także do letnich stylizacji będzie jak znalazł! Dodatkowo, dekolt ozdobiłam lamówką atłasową ze skosu w kolorze czarnym, a z jej resztek wykonałam małą kokardkę dla ozdoby.

A oto efekty:






Korzystając z pięknej pogody postanowiłam zrobić zdjęcia w plenerze. Bardzo lubię tą część ogrodu, wszystko jest tak wspaniale zielone:)








I jeszcze kilka szczegółów. Oto koronka z gipiury po bokach:


Kokardka przy dekolcie:


Zbliżenia fragmentów wzoru:






poniedziałek, 24 marca 2014

Tutorial: Jak zaznaczać odległości na jasnym materiale?

Aktualnie pracuję nad białą bluzką z kwiatowym wzorem. Trochę potrwa, zanim będzie gotowa, dlatego w międzyczasie zaprezentuję Wam sposób na to, jak zaznaczać odległości na jasnym materiale, aby uniknąć trudnych do usunięcia plam. Jak zapewne większość z Was już wie, kredki, mydełka krawieckie, flamastry itd. itp. zostawiają ślady, które, wbrew obietnicom producenta, nie zawsze znikną po praniu czy prasowaniu. Dlatego w przypadku jasnych tkanin lepiej omijać je szerokim łukiem. Dobrym sposobem jest zaznaczanie na nich odległości jest fastryga-  szew prosty, wykonywany ręcznie. A oto, w jaki sposób łatwo za jej pomocą wyznaczyć np. linię złożenia materiału:

1. Pod jedną warstwę materiału dobrze jest podłożyć folię (np. taką "koszulkę", w której przechowujemy papier, albo wykroje). W ten sposób unikniemy zszycia ze sobą przodu i tyłu razem: 



2. Odmierzamy za pomocą centymetra krawieckiego odpowiednią odległość od brzegu:


3. Wbijamy igłę na wysokości interesującej nas odległości od brzegu. W moim przypadku jest to 1,5 cm. Przeszywamy materiał tak, aby igła znajdowała się po wewnętrznej stronie:

4. Igły nie wyciągamy. Odmierzamy centymetrem krawieckim odległość od brzegu kawałek dalej od pierwszego punktu (o ok. 2-3 cm). Przeciągamy igłę pod spodem i wbijamy ją w tym miejscu:




5. Igłę wyciągamy z nitką:

6. Powyższe czynności (od 1- do 5) powtarzamy, aż szew powstanie przy całym brzegu:

 7. Następnie zaginamy materiał na linii fastrygi:

8. Zaprasowujemy, aby utrwalić ładną linię:


 9. Później postępujemy tak, jak w przypadku wykonywania zwykłego podłożenia, czyli podwijamy materiał pod spód złożenia i upinamy ponownie:


10. Wypruwamy delikatnie fastrygę. Zszywamy brzeg stębnówką (ścieg prosty, długości 3-4):

Mam nadzieję, że tutorial okaże się pomocny. W razie pytań- piszcie śmiało:)