czwartek, 23 października 2014

Co warto wiedzieć o flauszu?

Flausz jest tkaniną idealną dla jesiennej i zimowej odzieży wierzchniej. Wykonane z niego płaszcze, żakiety i peleryny będą nie tylko eleganckie, ale także ciepłe i wygodne. Dlaczego? Zapraszam do lektury.

1. Co to jest flausz?

Jego nazwa wywodzi się z języka niemieckiego, a konkretnie od słów flausch lub flaus, które oznaczają  kosmyk. Jest to gruba, podwójna tkanina wełniana lub półwełniana, wykonana z przędzy zgrzebnej. Wełna ta jest poddawana drapaniu i strzyżeniu, dzięki którym staje się przyjemniejsza w dotyku. Pomimo, iż flausz posiada dość grubą strukturę, duża zawartość wełny zapewnia cyrkulację powietrza, która uniemożliwia przegrzanie się lub zmarznięcie. Dlatego jest to tkanina tak popularna jesienią, zimą i wczesną wiosną.

Cechą charakterystyczną flauszu jest także to, że z obu stron posiada nieco inny wygląd, a nieraz także barwę. Dla przykładu, oto jak prezentują się strony flauszu, z którego szyłam płaszcz:



2. Jakie ma on zastosowanie?

Flausz to tkanina używana na potrzeby szycia odzieży wierzchniej, na przykład płaszczy, żakietów, peleryn.  Kiedyś przeczytałam, że można go także używać jako tkaninę akustyczną.

3. Jak się go szyje?

  • Flausz ma tendencję do kurczenia się. Dlatego przed szyciem musi zostać zdekatyzowany, czyli poddany działaniu na przemian zimnej i gorącej wody (lub pary z żelazka). 

  • Podczas krojenia należy pamiętać, że flausz ma obie strony o innej strukturze. Dlatego zawsze kroimy wszystkie części na tej samej stronie. Dzięki temu gotowe ubranie będzie jednolicie odbijało światło. 

  •  Warto uregulować docisk stopki, gdyż grube tkaniny czasem mogą pod nią zbyt ciężko przechodzić.

  •  Potrzebna jest igła zwykła o grubości 80 lub 90. 

  • Poszczególne elementy najlepiej jest zszywać szwem prostym. 

  • Brzegi wymagają obrzucania, najlepiej overlockiem lub podobnym do niego ściegiem. 
4. Konserwacja:

Podczas prasowania nie rozciągamy materiału. To będzie przydatne jedynie wtedy, gdy ubranie zbiegnie się w praniu i chcemy je przywrócić do stanu pierwotnego. Temperatura odpowiednia do prasowania to ok. 2 kropki.

poniedziałek, 13 października 2014

Pamiątka znad morza: Bluzka asymetryczna z dzianiny.

Z zielonej dresówki, którą kupiłam na wczasach, uszyłam asymetryczną bluzkę, na którą wykrój znalazłam pod numerem 132 w Burdzie 8/2014. Zmieniłam w nim tylko jeden szczegół. W oryginalnym projekcie rozcięcie z przodu kończyło się zaraz za zakładkami. Ponieważ wybrałam grubszą dzianinę i materiał na końcu brzydko się układał zdecydowałam się na przedłużenie rozcięcia aż do końca. Teraz przód z zakładkami wygląda na odcinany i lepiej leży.

Ten model wybrałam, bo spodobało mi się, że choć jest bardzo prosty do uszycia, wygląda oryginalnie i z każdej strony inaczej. 

Dla przykładu, tak bluzka prezentuje się z przodu:








Tak wygląda po bokach:



A oto tył:



Dekolt został wykończony za pomocą plisy ciętej ze skosu:


A zakładki wyszły mi następująco:


Wykończenia wewnątrz zrobiłam za pomocą niby- overlockowego ściegu, o którym więcej pisałam TUTAJ:


Z zielonej tkaniny została jeszcze małą resztka, nad którą aktualnie pracuję:)

Poza tym, wprowadziłam niedawno podpisy na zdjęciach. Zdecydowałam się na to po "przygodzie", jaka spotkała blogową koleżankę  Barbarossę (opisała ją TUTAJ). Zdałam sobie sprawę, że nigdy nie mamy wpływu na to, dokąd trafią nasze blogi. A nóż, widelec moje zdjęcia wpadną w ręce kogoś, kto za nic ma prawa autorskie i zaczną się problemy. Po co takie nieprzyjemności? Dzięki podpisom już tak łatwo kradzieże nie przejdą, więc zachęcam wszystkich blogerów do rozważenia ich wprowadzenia:)

poniedziałek, 6 października 2014

Wrześniowe stylizacje

Choć zazwyczaj okres przejściowy między latem a jesienią jest trudny, w tym roku wyjątkowo mało było powodów do narzekania z jego powodu. Moim marzeniem jest, aby każdy wrzesień był tak ciepły i słoneczny, jak ten. Dzięki niemu można było bardziej nasycić się latem i optymistyczniej patrzeć na nadchodzącą jesień. Wyzwaniem tradycyjnie było jednak ubranie się w taki sposób, aby wieczorami nie zmarznąć, a w ciągu dnia się nie przegrzać. Skoki temperatur, gdy w nocy potrafi być zaledwie kilka stopni powyżej zera, a w dzień ponad 20 nieraz wymagały przebierania się.

A dziś zapraszam na podsumowanie stylizacji wrześniowych i moich pomysłów na radzenie sobie z specyficzną, wczesnojesienną pogodą. Postanowiłam konsekwentnie trzymać się planu, aby nie poświęcać całych wpisów jednej stylizacji, aby mój blog nie zmienił się w typowo modowego. Będą za to raz w miesiącu podsumowania składające się  z pojedynczych zdjęć różnych stylizacji. Będą one robione za pomocą telefonu lub aparatu, zależy, którą z tych rzeczy będę mieć bardziej pod ręką. Ich celem ma być pokazanie, jak noszę to, co uszyłam w różnych kombinacjach.

Peleryna uszyta z koca okazała się wielofunkcyjna. Sprawdza się w domowym zaciszu, ale także na przykład na spacerze po mieście, lub drobnych zakupach. Tutaj dobrałam ją do czarnych, długich spodni  i butów typu open toe:


Peleryna: DIY
Spodnie: H&M
Buty: Ryłko
Opaska H&M
Torba: Jacqueline Riu

W dniu ,w połowie września, było jak w środku lata. Postanowiłam skorzystać z pogody i ubrać się jeszcze "na letniaka". Moją wzorzystą spódnice dobrałam do topu bez rękawów i sandałków. Wiem, że mogłam ustawić się lepiej, ale śpieszyłam się wtedy do gości:):

Top: Reporter
Spódnica: DIY
Sandałki: CCC

Dobrze, że przed wyjazdem wakacyjnym przerobiłam spodnie długie na 3/4, bo okazały się najbardziej uniwersalną częścią garderoby nawet we wrześniu. A już myślałam, że po wczasach schowam je do szuflady, gdzie będą czekać na wiosnę:). Tymczasem, okazały się najczęściej zakładaną przeze mnie rzeczą. Tu w stylizacji na rower, kiedy wygoda jest najważniejsza:

Kardigan: Jackpot & Cottonfield
Bluzka: DIY
Spodnie: DIY
Buty: H&M

W ostatnim dniu lata postanowiłam ubrać się pod kolor dzikiego wina, które pnie się po ścianie. Wybrałam koronkową bluzkę- nietoperza, spodnie 3/4, czerwony płaszczyk i buty na obcasie. Stylizacja okazała się fantastyczna na wypad na miasto:

Płaszcz: Cubus
Bluzka: DIY
Spodnie: DIY
Buty: Ryłko
Torba: Jacqueline Riu
Okulary: Ray Ban

wtorek, 30 września 2014

Szycie dzianiny bez overlocka

O szyciu dzianiny bez overlocka przeczytałam już tysiące poradników, bo sięgam po nią często, a do obróbki wykorzystuję jedynie maszynę domową. Po 3 latach szycia doszłam do wniosku, że zaopatrzę się jednak w overlocka. On pracę nad tkaninami elastycznymi ułatwia i przyspiesza. Polecam to zresztą każdemu, kto lubi dzianiny lub myśli o prowadzeniu działalności, bo inaczej będzie tracił mnóstwo energii na coś, co można zrobić 3 razy szybciej.

Dziś zaprezentuję sposoby, jak pracować z materiałami elastycznymi na zwykłej maszynie. Bo generalnie można, ale kosztuje to znacznie więcej uwagi. Po przeczytaniu licznych poradników i na podstawie własnych doświadczeń udało mi się znaleźć kilka skutecznych sposobów na solidne i estetyczne szwy oraz wykończenia tego materiału. Oto one:

1. Należy dobrać odpowiednie igły, czyli te do stretchu. Są one oznaczone na żółto lub w złotym kolorze:



2. W większości maszyn znajduje się pokrętło regulujące docisk stopki. Powinni być ono ustawione tak, aby materiał nie ślizgał się na wszystkie strony. Jego odpowiednie ustawienie pomaga w wykonaniu równego szwu.

3. Jeśli materiał rozciąga się podczas szycia, można podłożyć pod niego papier śniadaniowy. Po szyciu wystarczy oderwać.


4. Na zszycie że sobą poszczególnych elementów ubrania wybieram ścieg, który na mojej maszynie oznaczony jest jako "H" i wybieram opcję ściegu elastycznego "S1". Nazywam go imitacją overlocka:




5. Na podłożenie stosuję ścieg potrójny elastyczny "A" :


Ścieg ten jest wytrzymały, dzięki czemu nie grozi mu pęknięcie przy rozciąganiu tkaniny:




Jedynie taka uwaga, że obydwa ściegi trzeba stosować tylko wtedy, gdy jesteśmy na 100% pewni, że nie będzie więcej prucia. Także przed nimi polecam próbnie zszyć szwy i podłożenia ściegiem prostym.

Mam nadzieję, że poradnik okazał się przydatny. A w razie pytań, piszcie śmiało:)

piątek, 19 września 2014

Koronkowy nietoperz

Wpis ze stylizacjami letnimi uświadomił mi, że miałam od kilku miesięcy bluzkę, której nie pokazałam. Uszyłam ją wiosną, sfotografowałam i zapomniałam tutaj wrzucić. Nie pamiętam już dlaczego. Myślę, że niektóre rzeczy po prostu muszą zaczekać na swoje 5 minut. Dlatego dziś nie tylko zaległa praca, ale również wspomnienie wiosennych krajobrazów, kiedy wszystko rozkwitało. Najpiękniejsza była wtedy jabłoń, którą starałam się uchwycić na zdjęciach:)

Materiał użyty do pracy to elastyczna koronka w kwiatowe wzory. Bluzkę zaczęłam szyć według wykroju numer 43 z Anna Moda na szycie. W trakcie pracy jednak wprowadziłam kilka zmian. Skróciłam rękawy, za to wydłużyłam tułów. Zmniejszyłam też szerokość plisy przy dekolcie, a jej brzegi obszyłam atłasową lamówką ze skosu. Na boki i ramiona zastosowałam szwy francuskie. Pomimo to szycie przebiegło szybko i bezproblemowo. Ostatecznie bluzka-nietoperz prezentuje się następująco:





Podczas zdjęć byłam uważnie obserwowana:):





Wykończenie dekoltu plisą wygląda tak:


A szwy tak:


I naszyjnik, który miałam na sobie podczas zdjęć:


Resztkę tkaniny zużyłam na wykonanie wstawek w letniej bluzce, o której więcej pisałam TU.

Przepraszam bardzo za to, że ostatnio z takim opóźnieniem odwiedzam Wasze blogi. Po prostu praca magisterska nie zając, nie poczeka, a dobrze byłoby ją obronić do końca października. Także proszę o wyrozumiałość, bo chciałabym studia mieć jak najszybciej za sobą:)

środa, 10 września 2014

Plażowa torebka i jeansowe spodnie

Mam dziś do zaprezentowania dwie rzeczy, które wykonałam jeszcze przed wyjazdem. Pierwszą jest torebka, która została jedynie odrobinę przerobiona. Oryginalna miała taki oto napis...:


...ale znudził mi się on. Ponieważ torebka jest płócienna, pomyślałam, że będzie świetna jako plażowa i postanowiłam odpruć cekiny i ozdobić ją w inny sposób. Inspiracja na nowe ozdoby pojawiła się któregoś dnia, gdy przechodziłam obok pasmanterii. Na wystawie ujrzałam taką oto cekinową naszywkę...:


...I 15 sekund później już ją kupowałam. Naszyłam ją ręcznie w miejsce dawnych cekinów:


Później pomyślałam, że jeszcze coś dodam. Mój wybór padł na taką oto aplikację:


I ostatecznie rezultat wygląda następująco:




I jeszcze druga rzecz. Przed wyjazdem zdałam sobie sprawę, że pilnie potrzebuję spodni długości 3/4. Brązowe zrobiły się za luźne i nie bardzo chciało mi się je zwężać. Za to wygrzebałam z garderoby takie oto długie jeansy, które nosiłam kilka lat temu i odkryłam, że pasują na mnie:


Miały jednak wielką wadę: obszarpane i wyblakłe doły. Aby spodnie nadawały się do noszenia, trzeba było je solidnie skrócić. Dlatego pomyślałam, że mogę od razu uciachać ich trochę więcej, bo stanowią świetny materiał na rybaczki. I tak oto wyglądają po mojej drobnej interwencji:




Podłożenia przyszyłam ręcznie:


Zmiana była niewielka, ale potrzebna. Spodnie 3/4 to jedna z najbardziej przydatnych części garderoby latem, a szczególnie, gdy są takie, jak te: wygodne i pasujące do niemalże wszystkiego. Sprawdziły się znakomicie podczas spacerów i wycieczek nadmorskich pod koniec sierpnia. Tu zaprezentuję je razem z torebką, która nie tylko na plażę była zabierana:




Mam okazję zakładać je nawet teraz, bo pogoda jest jeszcze dość letnia i nie zachęca do wyciągania jesiennych ubrań:)