piątek, 28 sierpnia 2015

Zwiewna sukienka w kwiaty na lato

Zauważyłam, że ja właściwie nie szyję sukienek. Przez niemalże 4 lata ukończyłam zaledwie jedną nadającą się do noszenia (konkretnie, sylwestrową z haftowanego tiulu). Zawsze wolałam szyć spódnice ze względu na możliwość tworzenia z nich różnych stylizacji z bluzkami. Sukienki mają jednak tą zaletę, że jest to cały strój w jednym kawałku, a dzięki temu na przykład na wyjazdach można zaoszczędzić trochę miejsca w walizce:) Postanowiłam, że sprawię sobie jakąś nową. Tym razem miała być to codzienna na lato. Odpowiedni materiał miałam pod ręką, bo podczas wakacji w Gdańsku nabyłam 2 m cienkiej, bawełnianej tkaniny w kwiaty, więc zaczęłam wertować gazetki z wykrojami i internet w celu poszukiwania odpowiedniego modelu.

Tropikalne upały jakie mieliśmy na początku sierpnia mocno wpłynęły na moją wizję, jak powinna wyglądać idealna codzienna sukienka na lato. Miała być ona przede wszystkim pozbawiona rękawów, luźna i bez podszewki. Idealny wykrój znalazłam w katalogu Marfy pod numerem 3379. W modelu tym podoba mi się pomysł z przodem składającym się z dwóch części i asymetryczny dół. Dzięki tym detalom sukienka nie wygląda zbyt banalnie.

Wykrój odrobinę zmodyfikowałam. Oryginał przeznaczony był na tunikę, ale co za problem przedłużyć go o 10-15 cm:) Tył wycięłam 1 raz z podwójnie złożonego materiału, a nie jak w oryginale z 2 kawałków. Bałam się, żeby kwiatowy wzór na plecach nie wyszedł dziwnie, ale dzięki temu sukienka zyskała też trochę luzu, co w upalną pogodę okazało się błogosławieństwem. Pomiędzy górną a dolną częścią przodu miała być pusta przestrzeń, ja postanowiłam jednak dodać w tym miejscu wstawkę z granatowego, cienkiego tiulu, tym bardziej, że tą przestrzeń postanowiłam odrobinę poszerzyć. I tak oto wyglądają efekty mojej pracy:

sukienka w kwiaty lato

luźna sukienka w kwiaty

sukienki w kwiaty lato

Tutaj najlepiej będzie widać asymetryczny dół. Przód kończy się przed kolanami, a tył za nimi:

szeroka sukienka

sukienka w kwiaty

sukienka w kwiaty diy

luźna sukienka na lato


sukienka z asymetrycznym dołem







Luźne sukienki są kontrowersyjne, bo nie każda kobieta lubi, gdy figura zostaje ukryta. Tyle, że latem luźny fason to ideał, a w razie potrzeby można dodać pasek na wysokości talii i całkowicie zmienić charakter sukienki:




Do czegoś Wam się jeszcze muszę przyznać. Tiulowa wstawka była początkowo przyszyta prowizorycznie za pomocą fastrygi, której do ideału było daleko. W dodatku przestrzeń między górną a dolną częścią przodu wyszła mi odrobinę za duża. Wszystko dlatego, że przed wyjazdem miałam bardzo mało czasu na szycie (wiecie, pakowanie i te sprawy), upał doskwierał mi niemiłosiernie, a tak bardzo chciałam zabrać tą sukienkę ze sobą... Na zdjęciach z urlopu zresztą zobaczycie różnicę:



kwiecista letnia sukienka

Wszystkie niedociągnięcia zostały już poprawione. Wielkość wstawki została zmniejszona, przyszyta jest staranniej i nawet brzegi tiulu zostały ukryte:

wstawka z tiulu


sobota, 22 sierpnia 2015

Krawieckie wakacje

Nie wiem jak Wy, ale ja właściwą część wakacji mam już za sobą. Mimo to, chciałabym zostać jeszcze w ich klimacie i powspominać, co działo się u mnie przez ten czas, gdy nie było mnie zbyt często ani przy maszynie, ani na blogu. Podczas urlopu, chcąc nie chcąc, rozglądałam się za sklepami z tkaninami, pasmanterią i wszystkim innym, co było związane z krawiectwem. Udało mi się znaleźć również kilka ciekawych z krawieckiego punktu widzenia wystaw muzealnych i trochę o nich dziś Wam opowiem.

Podczas pobytu w Gdańsku udałam się do Muzeum Etnograficznego w Oliwie. Przyciągnęła moją uwagę wystawa zatytułowana W trosce o czystość i urodę. Akcesoria toaletowe XIX-XX wieku. Będzie ona prezentowana do 31 grudnia 2015 r.



Obejrzeć można było na tej wystawie wszystko, co kiedyś służyło do dbania o higienę osobistą i porządek w domu. Znalazła się tam także pokaźna kolekcja żelazek, w tym krawieckich. Pochodzą z przełomu XIX i XX wieku i posiadają charakterystyczne kominy (jeden nawet w kształcie głowy smoka) ponieważ były uzupełniane węglem i spaliny musiały wydostawać się na zewnątrz. Odprowadzano je na boki, aby nie narażać prasującego na bezpośrednie wdychanie spalin, a także, aby prasowane ubranie nie ubrudziło się, ani nie zostało spalone przez iskry.




Poniżej jest żelazko nieco nowocześniejsze, bo zasilane na gaz. Pochodzi z początku XX wieku:



Takich z kolei używano do prasowania koronek:


Na wystawie znalazłam też takie mini żelazko podróżne i mam wrażenie, że u mojej babci było kiedyś podobne...


I nie wiem jak Wy, ale ja się cieszę, że technika poszła naprzód:)

Kolejnym miejscem, które z krawieckiego punktu widzenia było warte odwiedzin, był Ratusz Główny Miasta w Gdańsku. Przy wejściu na dziedzińcu znajdowała się wystawa Lalenki. Gdańskie patrycjuszki, na której pokazane zostały lniane lalki w strojach stylizowanych na modę z dawnych epok. Wykonane zostały one ręcznie przez Iwonę Kornacką. Wystawę można oglądać do 30 września 2015 r.









W ratuszu zostały też pokazane dwa wnętrza dawnych pracowni krawieckich:








Podczas drugiego wyjazdu, do Kazimierza Dolnego, nie nastawiałam się na jakiekolwiek krawieckie znaleziska, dlatego byłam miło zaskoczona, gdy w Oddziale Muzeum Sztuki Złotniczej w gmachu głównym Muzeum Nadwiślańskiego znalazłam komplet przyborów do haftu. Pochodzą ze schyłku XIX wieku:


A jeszcze większe zaskoczenie spotkało mnie w ruinach zamku w Kazimierzu. Otwarto tam wystawę poświęconą historii rozbudowy i zniszczenia zamku i wśród bardzo nielicznych eksponatów znalazłam... naparstek, aplikację do ubrań i szydło. :




A jako pamiątki z wakacji przywiozłam komplet dawnych wykrojów  znalezionych w antykwariacie  i piękną tkaninę w kwiaty. Obie rzeczy kupiłam w Gdańsku:



Czy też macie tak jak ja, że nawet na wakacjach szukacie tego, co związane jest z waszym hobby?:)