niedziela, 12 maja 2019

Tiulowa spódnica (przeróbka sukienki)

Biorę od pewnego czasu udział w wyzwaniach modowych grupy Phenomenal Us. Zdążyłam właśnie przygotować stylizację na nadchodzące wydarzenie, które odbędzie się pod hasłem Neo-Gotyk. Temat bardzo mnie zaintrygował, chociaż zastanawiałam się, czy uda mi się stworzyć odpowiednią tematyczną stylizację z ubrań, które posiadam. Miałam jednak trochę czasu wolnego i mogłam przymierzyć sporo rzeczy i, ku mojemu zaskoczeniu, stylizacji stworzyłam nawet więcej, niż tylko jedną. Styl ogólnie bardzo mi się spodobał i chyba zacznę się tak nosić:D

A propos tematu, przypomniałam sobie o zdjęciach haftowanej spódnicy tiulowej, które zrobiłam na początku wiosny i aż do tej pory Wam ich nie pokazałam. Zaprezentowałam ją z czarną reszta ubioru, która moim zdaniem również pasuje do tematyki neo gotyk, chociaż może nie tak ostentacyjnie, jak na stylizacjach, które przygotowałam:) 

Spódnica to przeróbka sukienki z sylwestra w teatrze, która prezentowałam tu na blogu wiele lat temu. Była bardzo ładna, ale zrobiła się na mnie zdecydowanie za ciasna, co przy pozbawionym elastyczności materiale sprawiało,  że nie mogłam czuć się w niej komfortowo. A te hafty podobają mi się tak bardzo, że nie chciałam dłużej czekać, żeby może kiedyś ją założyć. Doszłam do wniosku, że bardziej przyda mi się jako spódnica na gumie.

Przeróbka trwała może z godzinę. Obcięłam górę, uszyłam tunel, w który następnie wdałam średniej szerokości gumę. I oto efekty:

tiulowa haftowana spódnica

czwartek, 2 maja 2019

6 lat bloga :)

Odkąd prowadzę bloga 26 kwietnia to data dla mnie tak samo ważna jak własne urodziny.  W tym dniu kolejny rok działalności świętuje mój blog, a ja przy okazji razem z nim  :) Jestem pod wrażeniem, że udało mi się prowadzić go tyle czasu, zwłaszcza, że pisanie, a jak czas pokazał, ogólne bywanie w mediach społecznościowych i blogosferze lubię mniej od szycia.

Nie zrozumcie mnie tylko źle, bo wiele radości sprawia mi każdy nowy zamieszczony tutaj wpis, a co za tym idzie, nowa praca, stylizacja, albo recenzja. Niezmiennie cieszy mnie, gdy ktoś mojego bloga czyta, a jak zostawia po sobie komentarz, to daje mi tym samym ogromnego kopa motywacji i pokazuje, że warto publikować dalej. Bo tak się składa, że prowadzenie bloga bez odzewu czytelników byłoby trochę mniej fascynującym zajęciem i na znacznie krótszą metę. Także za wsparcie wszystkim Wam serdecznie dziękuję:)

Kiedy zaczynałam moja przygodę z blogiem, byłam na etapie studentki mieszkającej z rodzicami, szyciowej hobbystki i entuzjastki. Minął ledwie rok od jego założenia, a w moim życiu nastąpiła rewolucja i pozmieniało się prawie wszystko. Czasami jak oglądam zdjęcia z początków bloga, widzę niemalże inną osobę. Może nie z wyglądu, ale na pewno kogoś, kto żył inaczej i na pewno w zupełnie innym świecie. Wtedy miałam sporo czasu na pisanie, robienie zdjęć, komentowanie itp. Obecnie priorytety trochę się pozmieniały, a co za tym  idzie, czasem zarządzam inaczej. 

Obecnie mam w sobie większą potrzebę działania, niż pisania o tym. Z szyciem u mnie jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zrobiłam kurs zawodowy, realizuję się w nim już nie tylko dla siebie, a nowych projektów mam zawsze w głowie multum. Wolę czas poświęcać na szukanie kolejnych inspiracji, wykrojów, tkanin, wolę ogólnie "siedzieć w pracowni":). A wolne od szycia preferuję przeznaczać na  rozwijanie dodatkowych zainteresowań, w ten sposób na przykład poznałam uroki występów scenicznych. 

Bloga ogólnie będę prowadzić, bo sporo mu zawdzięczam. Będę jednak robić to zdecydowanie bardziej w swoim tempie i po swojemu, niż kiedyś. W sumie, tego życzyłabym każdemu blogującemu, żeby zamiast ulegać ogólnej presji publikowania jak najwięcej, jak najczęściej i zdobywania jak największych zasięgów za wszelką cenę, po prostu publikował treści ciekawe, wartościowe i "z sercem".

A skoro to urodziny bloga, to czas na podsumowanie, co przez ostatni rok uszyłam ciekawego. Zapraszam do przeglądu i wspominanie razem ze mną:)

piątek, 29 marca 2019

Bluzka w bieliźnianym stylu

Przerwy w pisaniu czasami są potrzebne, ale mają jedną wadę. Po nich bardzo trudno przychodzi stworzenie nowego tekstu. Nad tym, co napisać o białej bluzce w stylu bieliźnianym siedzę już od tygodnia i w końcu postanowiłam napisać cokolwiek, byle ruszyć do przodu i zakończyć ten zbyt długi blogowy przestój. 

Bluzka powstała na fali kilku przeróbek, za które zabrałam się na początku tego roku. Materiał na nią pochodzi z koszuli nocnej, którą założyłam chyba raz i nigdy więcej, bo miała koronkową, prześwitującą górę i nie podobało mi się to za bardzo. Za to dół koszuli był z miękkiej, lejącej się dzianiny, która była w sam raz na małą, luźną bluzeczkę. 

Wykrój pochodzi z gazety Szycie 5/2018, ma numer 25. Zmniejszyłam tylko dekolt, dorzuciłam marszczenie w talii za pomocą gumowych nici i wykończyłam dół za pomocą delikatnej koronki. 

W efekcie wyszła mi bluzka w bieliźnianym stylu, którą bardzo przyjemnie nosi się zarówno pod kardiganem, jak i i żakietem, pasuje do wielu spódnic i chyba z przyjemnością będę nosić ją latem:)

bluzka w bieliźnianym stylu

niedziela, 17 lutego 2019

Kocia bluzka

Podobno dziś mamy dzień kota. Świetna okazja, żeby uczcić to święto pokazując bluzeczkę, którą uszyłam z resztki jerseyu pozostałej po szyciu bluzki w kotki. Zostało go mniej niż metr i to zawsze jest taka długość, którą osoba mająca lekko ponad 1,50 wzrostu może jeszcze wykorzystać na nowe ubranie, albo chociaż pół:)

Z kociej dzianiny uszyłam top bez rękawów, w talii wszyte są 4 rządki gumonitek, co tworzy ładne marszczenie i sprawia, że bluzka podkreśla talię, a jednocześnie pozostaje luźna i bardzo wygodna. To też był trik dla zatuszowania "zbrodni", jaką była forma trochę za ciasna w biodrach, a że nie chciało mi się wszywać na siłę wstawek, albo robić rozcięć itp. po prostu lekko "podniosłam" dół za pomocą tych marszczeń. Wiem, niezbyt to chwalebne, ale czasem w szyciu rozwiązywanie problemów w prosty sposób to ważna sprawa. I było także informacją, że formę dla bluzki należy przygotować po raz drugi, na moje nowe wymiary.

Kocia bluzka to rzecz, nad którą pracowałam jeszcze na jesieni, ale dopiero teraz udało mi się ją ukończyć, tzn. podkroje pach i dekolt wykończone zostały za pomocą plisy skośnej i igły podwójnej, która po raz pierwszy do czegoś mi się przydała. Bluzka za trochę też mi zresztą się przyda, w końcu u nas już wiosna się robi na całego:) 

A kocia dzianina z dresowka.pl


niedziela, 10 lutego 2019

Narzutka z pomponami

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie jak na warunki tego bloga. Cieszę się, że udało mi się wreszcie zamieścić nowy tekst i że dotyczy on nowej uszytej rzeczy, bo z pustymi rękoma nie byłoby tak fajnie wracać:) Ostatnio potrzebowałam trochę przerwy od social mediów, trochę zmian, za to szycie można powiedzieć, że u mnie było w rozkwicie. Ale może po kolei.

Zacznę od rzeczy, która, wbrew pozorom, była istnym szyciowym rollercoasterem. Jest to krótka narzutka z dzianiny wiskozowej. Wydawała się prosta w uszyciu, podczas pracy nad nią wystąpiły pewne komplikacje, a rezultat był kwestią szczęśliwego przypadku i tylko dzięki niemu wyszła w takiej formie, w jakiej miała być, a nawet bardziej efektownie:)

Narzutkę uszyłam z czerwonej wiskozowej dzianiny, którą zamówiłam w miekkie. Dzianina ta jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku, mięsista, a jednocześnie lejąca się. Do noszenia super sprawa, do szycia, niekoniecznie. Najpierw nie do końca trafiłam z formą, bo była robiona przeze mnie z myślą o kardiganie i tu okazała się za luźna i źle się układała. Przez to boki oraz rękawy zostały mocno zwężone. Trochę się obawiałam, że przez ten zabieg narzutka straci na wygodzie, ale na szczęście obecna forma jest bardzo ok:)

Później niezbyt ładnie wyglądały podłożenia. Materiał strasznie rozciągał się przy szyciu, choć  ścieg, docisk stopki i naprężenie nici były dobierane bardzo starannie. Co gorsza, "fale dunaju" nie znikały po uprasowaniu i zdałam sobie sprawę, że tam, gdzie było kilka warstw do przeszycia było po prostu za grubo. Ponieważ nie chciałam ścinać tak bardzo długości, a ślady po szwie były wyraźne, postanowiłam, że ścieg ukryję pod taśma z pomponami, która kiedyś wpadła mi przypadkiem w oko w pasmanterii i tym samym uratowała projekt i moje samopoczucie:) Wyszła ostatecznie trochę narzutka torreadora, ale bardzo fajna.

Chociaż sobie ponarzekałam na szycie, z samej narzutki jestem zadowolona, bo ten materiał naprawdę bardzo przyjemnie się nosi.

Zdjęcia robione, jak widać, jakiś czas temu. Obecnie po śniegu prawie nie ma śladu, można powiedzieć, że wiosna w pełni. Narzutkę prezentuję w wersji folkowej, głównie za sprawą sukienki z haftem, którą uszyłam niby z myślą o lecie, ale w zimowej scenerii bardzo mi się podoba:)

pompony

niedziela, 23 grudnia 2018

Dopasowane dżinsy

Tuż przed świętami będą zdjęcia spodni dżinsowych, które na publikację czekają z niecierpliwością już od 2 miesięcy. Wtedy zepsuł mi się aparat, a telefon niestety nie był w stanie ukazać ich ze wszystkimi detalami. Pogoda także zaczęła odmawiać współpracy, gdyż zakończyła się piękna złota jesień i przyszedł czas na typową jesienną szarugę i ciemności. Były też i inne powody niewielkiej blogowej aktywności może też niedługo tutaj o nich napiszę. Bo tak, aparat to nie jedyne, co od pisania odzwyczaiło:)

Stąd spodnie dopiero teraz i posiadają już pewne ślady użytkowania, bo noszę je bardzo często, ale świadczy to tylko o tym, że nosi się je świetnie i są bardzo wygodne.

Wiecie, czym się różnią dżinsy od pozostałych spodni? Poza tkaniną oczywiście:) Otóż według książki, ich cecha charakterystyczną jest brak zaprasowanych linii kantów i odcinany karczek w tyle nogawki, w którym ukryta jest zaszewka modelująca linię bioder i wypukłość pośladków. Taka mała ciekawostka:)

Spodnie zostały uszyte z tkaniny dżinsowej w pięknym, ciemnogranatowym kolorze, którą zamówiłam w sklepie supertkaniny.net. Sklep akurat był w trakcie zmian, więc na przesyłkę czekałam prawie 2 tygodnie. Gdy już do mnie przyjechała, razem z drugim materiałem, o którym pewnie kiedyś tu opowiem, od razu przystąpiłam do krojenia. Dżins kupiony był z myślą o spodniach, także jedynym "problemem" stał się wybór ciekawego wykroju na nie. Tym razem skorzystałam z nowej jak dla mnie gazety, której tytuł to po prostu "Szycie". Spodobała mi się dopasowana forma i detale.

Zanim zostawię Was ze zdjęciami, skorzystam jeszcze z chwili uwagi i chcę przekazać wszystkim czytelnikom życzenia zdrowych przede wszystkim i radosnych, Świąt Bożego Narodzenia. Ci, którzy chcą odpocząć, niech odpoczną, ci, którym zależy na najpiękniej ozdobionym domu, niech go mają, ci, którym zależy na najbardziej wystrzałowej kreacji, niech nie zapomną jej na zdjęciu uwiecznić:) Krótko mówiąc, niech będzie to czas, kiedy spełnią się Wasze marzenia, a każdy świąteczny dzień zostanie miło zapamiętany. Z takim życzeniem zostawiam was z galerią i do zobaczenia po świętach <3

spodnie dzinsowe

jeansy






czwartek, 13 grudnia 2018

Listopadowe stylizacje

Tym razem stylizacji mało, zaledwie 3, więc podsumowanie będzie bardzo krótkie. Z dobrych wiadomości mam taką, że udało mi się odzyskać aparat i mogę wracać do publikowania wpisów o uszytych rzeczach. Nawet nie wiecie, jak bardzo mnie to cieszy:) Ale póki co, stylizacje listopadowe.

Z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości postanowiłam ubrać się w kolory patriotyczne i w ten sposób świętować w domowym zaciszu. Ta stylizacja to taka klasyka z pazurem, żeby nie wyglądać, jakbym szła na apel do szkoły. Sukienka jest czerwona, bluzeczka pod spodem ma falbany i ozdobiłam ją dodatkowo kokardą przy szyi. Do tego, aby nogi nie zmarzły listopadową porą, buty za kolano.


Bluzka: DIY
Sukienka: DIY
Buty: Reserved
Kokarda: DIY